Forum LUGPOL Strona Główna Forum LUGPOL
www.lugpol.pl

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
[MOC] Glomar Explorer
Autor Wiadomość
Sariel 
VIP
p.o. majstra


Wiek: 37
Dołączył: 28 Mar 2007
Wpisy: 5163
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2020-10-18, 17:16   [MOC] Glomar Explorer



Dane techniczne:
Wymiary: dł. 3.12m / szer. 48cm / wys. 84 cm
Waga: ok. 60 kg
Napęd: 1 x PF L
Silniki: 3 x PF L, 5 x PF M

Zacznę od stwierdzenia że nie jestem fanem budowania "żeby było wielkie". Nigdy nie byłem, a jeszcze jak człowiekowi latka polecą i odechciewa się dźwigać, przeciskać przez drzwi, upychać w samochodzie, to już w ogóle. No ale wyszło jak wyszło. Przedstawiam model statku Glomar Explorer czyli jednej z największych operacji w historii CIA, ale o historii za chwilę. Sam statek został zbudowany z założeniem że będzie w stanie pływać i w sposób zbliżony do oryginału będzie wyciągał wraki z dna basenu.

Jak wiemy zbudować statek z klocków to nie problem, sprawić żeby pływał przy dowolnej wadze też jest prosto, wyzwaniem jest natomiast to łowienie wraków. Pracę zacząłem więc od chwytaka który miał wyglądać i działać jak prawdziwy. No i tu nie ma wyjścia, muszę na chwilę przerwać żeby wyjaśnić o co chodzi z tym statkiem:

• w kwietniu 1968, czyli u szczytu zimnej wojny, amerykańska marynarka zauważyła że Rosjanie nagle latają flotą po całym Pacyfiku jakby usilnie czegoś szukali. To czego Amerykanie jeszcze nie wiedzieli, to że Ruscy stracili kontakt ze swoją nuklearną łodzią podwodną K-129 i nie bardzo wiedzieli gdzie jej szukać. Za przyczynę zatonięcia uznaje się dziś nieszczelną klapę wyrzutni rakietowej, a morska woda i paliwo rakietowe nie idą zbyt dobrze w parze.
• jak trudno znaleźć zaginioną łódź podwodną, tego tłumaczyć nie trzeba, sami do tej pory nie znaleźliśmy ORP Orła. Ale tytułem ciekawostki mały quiz. Amerykanie stracili w IIWŚ 52 łodzie podwodne, większość na Pacyfiku właśnie. Ile czasu zajęło znalezienie chociaż jednej z nich, jak myślicie? Rok, 5 lat, 10 lat po wojnie? Odpowiedź brzmi: 60 lat. Pierwszą znaleziono w 2005.
• jakiś Amerykanin z głową na karku rzucił pomysł żeby przesłuchać ostatnie nagrania z pięciu sieci hydrofonów jakie Amerykanie mieli zainstalowane w różnych rejonach Pacyfiku. Był to strzał w 10 - nie tylko znalezionio zapis czegoś brzmiącego jak solidna podwodna eksplozja 8 marca 1968, ale udało się namierzyć lokację tego czegoś z dokładnością do 5 mil.
• na miejsce wysłano USS Halibut, łodź podwodną specjalizującą się w krecich robotach dla wywiadu. Po trzech tygodniach szukania natrafiła ona na wrak K-129 na głębokości, bagatela, 4900 metrów, i dokładnie go obfotografowała za pomocą zdalnie sterowanych robotów.
• okazało się że jak na zatopioną łódź podwodną, K-129 jest w doskonałym stanie. Większość łodzi tonie z powodu przecieku który stopniowo wypełnia je wodą, co oznacza że kiedy osiągną głębokość zgniecenia, wciąż mają w środku dużo powietrza. Kiedy kadłub nie jest w stanie wytrzymać różnicy ciśnień między powietrzem w środku a wodą na zewnątrz, następuje implozja i z takiej łodzi zostają generalnie trociny. Z K-129 tak się nie stało - ewidentnie dlatego, że łódź rozszczelniła się błyskawicznie i była już pełna wody zanim osiągnęła swoją głębokość zgniecenia.
• jak łatwo się domyślić, dobrze zachowany wrak łodzi podwodnej z pociskami balistycznymi i księgami kryptograficznymi którego Rosjanie nie potrafią znaleźć to marzenie amerykańskiego wywiadu. Long story short, CIA podjęło się próby wyciągnięcia całej łodzi w całości (a mówimy o łodzi długiej na 100 metrów). W tym celu zbudowano od zera specjalny statek wielkości lotniskowca, z basenem pośrodku kadłuba w którym basenie siedział olbrzymi chwytak mimo wagi ponad 2000 ton nazwany pieszczotliwie Clementine, ponieważ inżynierowie konstruujący takie rzeczy są zdesperowani i nie widują kobiet. Basen można było otworzyć od spodu, opuścić chwytak na dno oceanu, złapać nim łódź i ją wciągnąć z powrotem do basenu, który można wtedy było zamknąć i osuszyć. Statek ten nazwano właśnie Glomar Explorer.
• ponieważ czegoś wielkości lotniskowca nie da się zbudować i wysłać z portu niepostrzeżenie, CIA propagowało przykrywkę czyli historię o tym że statek buduje Howard Hughes celem ekstrakcji konkrecji polimetalicznych z dna oceanu. Co ciekawe, Sowieci podobno i tak dowiedzieli się o prawdziwym planie CIA, ale pomysł wyciągnięcia łodzi podwodnej spod 5 km wody pośrodku oceanu uznali za niedorzeczny i niewykonalny.
• projekt wymagał rozwiązania całego szeregu problemów, jak choćby ten że aby trafić chwytakiem we wrak 5 km niżej, złapać go i podnieść, statek musiał stać mniej więcej w miejscu. Pośrodku Pacyfiku. W 1974, bo wtedy statek ukończono, GPS wtedy jeszcze nie istniał. Problem rozwiązano zrzucając na dno oceanu sieć nadajników radiowych - statek pozycjonując się według nich był w stanie utrzymać pozycję z dokładnością 45 metrów. Przypominam że mówimy o statku długim na 189 metrów, który nie mieścił się w Kanale Panamskim.
• inny zabawny problem to konieczność opuszczania chwytaka bez kołysania nim - na środku oceanu, który specjalnie nieruchomy nie jest. W tym celu chwytak opuszczano z wieży nad basenem wewnętrznym, która to wieża była w całości osadzona na gigantycznym gimbalu i poziomowana względem reszty statku. Wspomnę tylko że aby to osiągnąć zbudowano prawdopodobnie największe łożysko gimbalowe w historii, o nośności 5000 ton. Gdyby lina z chwytakiem zaczęła się bujać będąc obciążona łodzią podwodną, istniało ryzyko że może uderzyć w kadłub i go przeciąć.
• finał całego projektu, którego powodzenie CIA szacowało wewnętrznie na 40-50%? Tak, namierzono K-129, podniesiono wrak z dna w całości i zaczęto go wyciągać. Na wysokości 1500 metrów nad dnem oceanu z chwytaka odłamało się kilka "palców" (później ustalono że Lockheed który zbudował Klementynę użył metali nienadających się do takich głębokości i podobno inżynierowie Lockheeda biczują się za to do dzisiaj). Wrak pozbawiony podparcia przełamał się na trzy części z których dwie opadły z powrotem na dno, trzecią natomiast udało się wyciągnąć.
• mając basen w Glomarze zajęty przez wydobytą część wraku i uszkodzony chwytak, zdecydowano o wzięciu tego co jest i powrocie na miejsce w kolejnym roku żeby wydobyć resztę wraku. W 1975 historia wydobycia K-129 przeciekła jednak do amerykańskiej prasy i Rosjanie dowiedzieli się gdzie leży wrak. Powrót Amerykanów na miejsce nie wchodził w grę.
• dokładna zawartość wydobytego fragmentu wraku nie została ujawniona. Glomar Explorer należał do marynarki do późnych lat 90., z tym że głównie stał w porcie bo nie było pomysłu do czego go wykorzystać. Potem kupili go prywatni armatorzy, dla których okazał się jednak kosztowny w utrzymaniu, i w 2015 ostatecznie go zezłomowano.

Wracając do mojego modelu: zbudowałem sobie działający model Klementyny, i doszedłem do wniosku że żeby chwytak wyglądał i działał jak prawdziwy, powinien być dość spory, tak z 60-70 cm długości. Taki chwytak zbudowałem, jako wrak wykorzystałem model Uboota VIIB w skali 1:100, a resztę statku zeskalowałem odpowiednio do chwytaka i łodzi. Stąd taki a nie inny rozmiar.

Kilka istotnych ficzerów modelu:
• przede wszystkim chwytak otwiera się i zamyka zdalnie bez żadnego silnika w środku. Trick polega na tym, że zamiast opuszczać go na jednej lince opuszczam go na dwóch, z dwóch niezależnych wyciągarek. Linki przechodzą przez końce chwytaka i spotykają się w środku, gdzie mamy pionowego axla z dwoma bębnami. Każda linka nawinięta jest na swój osobny bęben w kierunku przeciwnym do drugiej linki. Co to daje? No więc dopóki cały chwytak wisi, operowanie wyciągarkami w tym samym kierunku podnosi go i opuszcza, a w przeciwnych kierunkach - przechyla go na prawo i lewo. Natomiast kiedy chwytak stanie nogami na czymś i przestanie wisieć na linkach, pełnią one inną rolę: ciągnięcie jednej przy jednoczesnym popuszczaniu drugiej sprawia, że wspomniany pionowy axel z bębnami się obraca i ślimacznicą otwiera lub zamyka chwytak. Działa to całkiem sprawnie, tylko chwytak musiałem dociążyć żeby tarcie nie sprawiało że się podnosił zamiast otwierać, no i żeby nie pływał. Finalnie chwytak waży niecałe 1.8 kg i może pracować na dowolnej głębokości, ogranicza go tylko ilość linek na wyciągarkach.
• moją ambicją była budowa bez kleju, folii i innych wynalazków, więc statek jako taki to w zasadzie nie pływa. Pływają za to dwa bloki poliestyrenu ekstrudowanego wokół których statek jest zbudowany - w sumie mają 80 litrów wyporności, co okazało się przesadą. Nawet jak potem przyciąłem je do ok. 60 litrów to i tak jak doda się do tego nikłą, ale jednak pozytywną wyporność klocków, dostajemy statek który przy wadze 60 kg zanurza się na ćwierć wysokości kadłuba. Oh well.
• żeby transport i praca nad modelem były w ogóle wykonalne, kadłub dzieli się na trzy części: dziób, środek i rufę. Poliestyren siedzi w dziobie i rufie, środek natomiast zawiera basen i żadnych elementów wypornościowych. Skutkiem tego środkowa sekcja kadłuba wisi podtrzymywana przez dziób i rufę, co generuje spore naprężenia w kadłubie, szczególnie przy podnoszeniu łodzi. Żeby kadłub to wytrzymał, boki wszystkich sekcji są zbudowane z bricków 2x4 na grubość 4 studów, warstwami zachodzącymi na siebie, a w rogach basenu wewnętrznego są pionowe płytki i bricki spinające górę kadłuba z dołem. Te same wzmocnienia służą też do spięcia trzech sekcji kadłuba razem. Przypuszczam że gdyby cały statek podnieść za sam przód i tył to by się złamał, ale środkową sekcję da sie bez problemu podeprzeć na samych krawędziach.
• z innych zdalnie sterowanych funkcji mamy podwójny dźwig wychylny opuszczający małą łódź podwodną, wyciągarkę kotwic, pędniki dziobowe, śruby główne i stery. Oczywiście przy masie 60 kg śruby i stery są raczej symboliczne, musiałbym chyba wsadzić do środka silnik spalinowy żeby śruba wielkości miseczki rozpędziła tego kloca. Jest też trochę funkcji manualnych, w tym dwa małe poziomowe żurawie wychylne na krótkich torach oraz duży dźwig kratownicowy składający się na pół do transportu. Całość sterowana starym dobrym PF, z battery boxem i odbiornikami schowanymi w kominie żeby nie kłuły w oczy ale żeby dało się w nie trafić pilotem.

No i to chyba tyle. Film pokazuje szczegóły, przy okazji wspomnę że model testowałem w basenie ale łódź wyciągałem z wanny. Z powodu pandemii baseny publiczne się tak jakby pozamykały, udało mi się dorwać jeden basen prywatny, tyle że głęboki na ponad Longera, bez płytkiej sekcji. A że do nurkowania nie było chętnych, a i kamerą sięgnąć 2 metry pod wodę nie tak łatwo, to chwytak z łodzią w środku tylko opuściłem, natomiast faktyczne wydobycie odbyło się w wannie, z łodzią przyklejoną do dna plasteliną. Jak chwytak ją złapał i pociągnął to jej kil został na dnie.

Na koniec dodam, że w pełni zdaję sobie sprawę że model nie jest jakimś wielkim osiągnięciem estetycznym i że wyszedł z niego taki grubo ciosany klocek. Do poziomu modeli Konajry ma się to nijak. Tylko że modele Konajry nie mają 3 metrów i nie przenoszą takich obciążeń, to można się bawić w jakieś delikatne SNOTy i inne wynalazki - tu priorytetem jest żeby to się nie rozpadło. Mówimy o statku którego włożenie do basenu wymaga conajmniej trzech chłopa i dużo planowania, którego żadna sekcja nie mieści mi się na żadnym stole, a w moim pokoju da się naraz zmieścić dwie sekcje z trzech. Trochę nie ma tu miejsca na finezję.

Galeria

Kilka fotek:


Ale lepszy od fotek jest film:
_________________
Kalkulator przełożeń | Generator miniaturek z BSa/Majhosta
 
 
 
legosamigos 
VIP


Wiek: 45
Dołączył: 11 Kwi 2012
Wpisy: 3289
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2020-10-18, 18:23   Re: Glomar Explorer

Sariel napisał/a:
...udało mi się dorwać jeden basen prywatny, tyle że głęboki na ponad Longera...

Czyżbyś chciał utopić naszego Longera? :D ;) To żart oczywiście. Wracając do samego MOCa. No niezły kawał kloca. Budowałeś go tyle czasu, więc szkoda, żeby go to teraz burzyć. No chyba, że budowałeś na jakieś zlecenie, żeby wstawić go do jakiegoś np. muzeum techniki? Fajnie, że nie tonie przy tej wadze, ale szkoda, że nie pływa. Nawet nie wiedziałem, że są takie statki do wyławiania wraków. Może kiedyś taki statek wyciągnąłby Titanica, choć treść piosenki Lady Pank mówi coś innego
_________________
Moje życie jest jak klocki Lego, nigdy nie wiem, co zbuduję
 
 
 
 
Szygalew 

Wiek: 41
Dołączył: 04 Paź 2012
Wpisy: 548
Skąd: Czarlin,k.Tczewa
Wysłany: 2020-10-18, 20:03   

Bardzo interesująca historia! Fajnie napisane. Ciekawe, w której sekcji K-129 były te rakiety balistyczne itd..

Model przeogromny! Jakaś moda na olbrzymy nastała...:)

Musiałeś się nieźle nagłowić, żeby samymi linkami sterować chwytakiem. Chyba :) No ale co to dla Ciebie.. :)

Jest znacząca nieścisłość w odwzorowaniu działania ( nie licząc kwestii gumy): chwytak nie przełamuje łodzi podwodnej! :)

Gratuluję!
 
 
 
dmac 
Adminus Emeritus


Wiek: 48
Dołączył: 17 Cze 2004
Wpisy: 2120
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2020-10-18, 21:51   

Chwytak bardzo sprytnie zrobiony, wielkie brawa!
Rozmiary imponujące; całkowicie usprawiedliwiają "trudne piękno" tego modelu ;) . Jest tak, jak napisałeś: nie da się zrobić budowli takiej wielkości i o takich funkcjach mechanicznych technikami, których używa Konajra.
Gratuluję pomysłów inżynierskich oraz wytrwałości.
Mam nadzieję, że zysk wynagrodził wszelkie męki twórcze ;).
Brawo!
_________________
Pozdrawiam,
dmac

_________________
The absence of limitations is the enemy of art - Orson Welles
 
 
 
Jellyeater 
VIP

Wiek: 35
Dołączył: 16 Mar 2014
Wpisy: 2238
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2020-10-19, 05:26   

Ktoś tu nam zastąpił Karwika z tym opisem historii. Dziękuję. Jak świat skarlał, teraz by już się na coś takiego nie porwali.

Sam model robi to co sobie założyłeś, że zrobi. Ten chwytak to pewnie jest sterowany jak prawdziwy? Czy tam doprowadzili jakieś sterowanie?
_________________
Ile by nie było to i tak jest za mało.
Szacunek do klocków, nienawiść do COBI, tak zostałem wychowany.
foto
 
 
 
Sariel 
VIP
p.o. majstra


Wiek: 37
Dołączył: 28 Mar 2007
Wpisy: 5163
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2020-10-19, 08:09   

Zdecydowanie doprowadzili jakieś sterowanie.
_________________
Kalkulator przełożeń | Generator miniaturek z BSa/Majhosta
 
 
 
wielkamucha 

Wiek: 42
Dołączył: 11 Sty 2015
Wpisy: 317
Skąd: Piękne Księstwo Warszawskie
Wysłany: 2020-10-19, 08:45   

Szygalew napisał/a:
Bardzo interesująca historia! Fajnie napisane. Ciekawe, w której sekcji K-129 były te rakiety balistyczne itd..
K-129 był jednym z pierwszych OP z rakietami balistycznymi na świecie (Rosjanie wyprzedzili Amerykanów). Wówczas były to konstrukcje pionierskie i rakiety balistyczne, z powodu ich wielkości, umieszczono w przedłużonym kiosku (były za duże na schowanie ich w kadłubie, choć i tak sięgały od stępki do szczytu kiosku) - w liczbie 3, jedna za drugą.

Oglądałem kiedyś program o tej akcji. Rosjanie, jak się dowiedzieli o udanym podniesieniu fragmentów wraku, zrobili nieoficjalnymi kanałami spory dym, oskarżając Amerykanów m.in. o zabór radzieckiego mienia i naruszenie cmentarzyska podwodnego (na pokładzie K-129 były zwłoki marynarzy).
Co ciekawe, Amerykanie doskonale zdawali sobie z tego sprawę i choć był to środek Zimnej Wojny, do kwestii zwłok załogi podeszli bardzo poważnie, dokonując ich ponownego pochówku zgodnie z ceremoniałem morskim: trumny opuszczono z pokładu Glomar Explorera z powrotem na dno przy dźwiękach radzieckiego hymnu państwowego, a między wieżami urządzeń dźwigowych wisiała radziecka flaga państwowa (albo bandera WMF - nie pamiętam dokładnie). Całą ceremonię sfilmowano, a taśmę przekazano, również kanałami nieoficjalnymi, Rosjanom. O dziwo, to im wystarczyło i do tematu (również resztek wraku, jeśli dobrze pamiętam) więcej nie wracali.

Jeśli chodzi o LEGO, to statek jest olbrzymi. Ciekawi mnie, jak żeś sprawił, że pływał?
 
 
 
Sariel 
VIP
p.o. majstra


Wiek: 37
Dołączył: 28 Mar 2007
Wpisy: 5163
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2020-10-19, 09:05   

wielkamucha napisał/a:
Ciekawi mnie, jak żeś sprawił, że pływał?


Tak jak napisałem w pierwszym poście.
_________________
Kalkulator przełożeń | Generator miniaturek z BSa/Majhosta
 
 
 
wielkamucha 

Wiek: 42
Dołączył: 11 Sty 2015
Wpisy: 317
Skąd: Piękne Księstwo Warszawskie
Wysłany: 2020-10-19, 10:10   

Sariel napisał/a:
wielkamucha napisał/a:
Ciekawi mnie, jak żeś sprawił, że pływał?


Tak jak napisałem w pierwszym poście.
Przepraszam, nie doczytałem...
 
 
 
Deckard Cain 
VIP


Wiek: 37
Dołączył: 17 Cze 2010
Wpisy: 271
Skąd: Krosno
Wysłany: 2020-10-19, 20:04   

Hohoho tu jest masa pracy. To są w ogólę nie moje klimaty.
Ale konstrukcja przykuła moja uwagę i bardzo mnie zaciekawiła.
Ogromny szacun za opracowanie które na pewno dużo zajęło i budowę. Samo nakręcenie i zmatowanie filmu to jeszcze inna kwestia.
Szczerze gratuluje i zazdroszczę że nie mam takiego samozaparcia.
_________________
Ostatni z Horadrimów
Ostatnio zmieniony przez Deckard Cain 2020-10-19, 20:04, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
eric trax 
Administrator
Wieslav the Corn


Wiek: 31
Dołączył: 28 Lut 2011
Wpisy: 1652
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2020-10-19, 20:39   

Jak ja szanuję takie samozaparcie. Zakażdym razem, kiedy całość pojawia się na filmie lub oglądam zdjęcia i zdaje sobie sprawę ile to klocków, to aż odechciewa mi się budować tego co zamierzam. Lubię czytać takie historyczne wstawki. Mimo, że raz już napotkałem informacje o tym projekcie miło było sobie odświeżyć tą historię.

Cały projekt karkołomny (mówię o tym klockowym). Nie masz się co tłumaczyć z ilości detali. Sławetnego klocko-tytanica i tak bijesz na głowę. Poza tym nie o to tu chodzi. Fakt, że na statek nie poszła ani kropla kleju wprawia w zdumienie.

Czego bym nie napisał to będzie mało.
_________________
Na warsztacie:
- Krone Big X 770 - 100%
 
 
 
 
legosamigos 
VIP


Wiek: 45
Dołączył: 11 Kwi 2012
Wpisy: 3289
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2020-10-19, 21:04   

Paweł, a tak z ciekawości zapytam. Wiesz mniej więcej ile klocków jest w całej tej budowie?
_________________
Moje życie jest jak klocki Lego, nigdy nie wiem, co zbuduję
 
 
 
 
Sariel 
VIP
p.o. majstra


Wiek: 37
Dołączył: 28 Mar 2007
Wpisy: 5163
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2020-10-19, 21:04   

eric trax napisał/a:
Zakażdym razem, kiedy całość pojawia się na filmie lub oglądam zdjęcia i zdaje sobie sprawę ile to klocków, to aż odechciewa mi się budować tego co zamierzam.


Najgorszy był stale powtarzający się motyw:
Ja: zamówię jeszcze 200 plejtów, przecież tym razem wystarczy.
Statek:



legosamigos napisał/a:
Paweł, a tak z ciekawości zapytam. Wiesz mniej więcej ile klocków jest w całej tej budowie?


Wydaje mi się że jak bricków 2x4 na kadłub poszło 12 tysięcy to całość ma pewnie circa 2x tyle, ale to jest bardzo luźna estymacja i mogę się mylić. Kilka razy wydawało mi się że skupiłem już wszystkie plejty z BL, i dalej było mało.
_________________
Kalkulator przełożeń | Generator miniaturek z BSa/Majhosta
Ostatnio zmieniony przez Sariel 2020-10-19, 21:06, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
legosamigos 
VIP


Wiek: 45
Dołączył: 11 Kwi 2012
Wpisy: 3289
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2020-10-19, 21:19   

Sariel napisał/a:
...skupiłem już wszystkie plejty z BL, i dalej było mało.

I teraz będą pustki w sklepach na BL-u :D
_________________
Moje życie jest jak klocki Lego, nigdy nie wiem, co zbuduję
 
 
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,045 sekundy. Zapytań do SQL: 11