Forum LUGPol Strona Główna Forum LUGPol
www.lugpol.pl

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
8534 Toa Tahu
Autor Wiadomość
KUKUS 
VIP


Wiek: 26
Dołączył: 25 Cze 2007
Wpisy: 852
Skąd: Kraków
Wysłany: 2012-07-10, 19:59   8534 Toa Tahu

Zapewne niektórzy z was zastanawiają się, czy można zrobić długą recenzję zestawu posiadającego około 30-stu elementów. Postaram się udowodnić, że takie rzeczy są możliwe.

Najwyższy czas zrecenzować legendę świata Bionicle, prawdziwego lidera, herosa walczącego z siłami ciemności i wiernego kompana w boju. Przed Wami - Toa Tahu!
Figurkę dostałem 11 lat temu na swoje 11-ste urodziny. Był to mój trzeci Toa i w ogóle trzeci Bionicle w mojej kolekcji - rozwiązania zastosowane w nim nie były dla mnie całkowicie nowe, tym bardzej, że kolekcjonowałem już wcześniej Slizery, a po drodze przewinął się jakiś RoboRiders; bez wątpienia jednak był jedną z ikon mojego dzieciństwa i - gdybym mógł się cofnąć w czasie - prawdopodobnie osobiście bym go zakupił. W końcu niema to jak lider ;)

8534



Seria: Technic/Bionicle/ Toa Mata
Rok produkcji: 2001
Liczba klocków: 33 (według encyklopedii Bionicle liczył on 32 części)
Liczba figurek: 0
Cena: dawniej ok. 30 zł, obecnie 10 zł na Allegro

SPIS CZĘŚCI
PEERON
BRICKLINK
BRICKSET

GALERIA





Tahu jest władcą ognia, potrafiącym surfować na odłamku skalnym po lawie (ot, takie zboczenie zawodowe). Ogień idealnie odzwierciedla zarówno moce naszego bohatera, jak i jego temperament. Jest najbardziej porywczym z wszystkich Toa (bohaterów, chroniących życia niewinnych istot), budząc wśród przeciwników zarówno strach, jak i respekt. Przewodzi on bohaterami Toa Mata, których przeznaczeniem jest pokonanie złego Makuty i uwolnienie Mata Nui.

Tahu cechuje brawura, ale też niespotykana odwaga.


Filmik przedstawiający Tahu w swoim żywiole:


I jeszcze mały filmik propagandowy, z fragmentem jednego z najlepszych soundtracków wyprodukowanych przez Lego:


Maska Tahu
Każdy Toa posiadał jakąś maskę mocy (zwaną Kanohi), dającą mu jakąś specjalną umiejętność. Każdy typ maski posiada swoją nazwę w uniwersum Bionicle.

Maska Tahu zwie się Kanohi Hau:


... daje ona moc obrony przed każdym spodziewanym atakiem. Haczyk tkwił jednak w atakach nagłych, niespodziewanych - wówczas maska nie ochraniała tak dobrze właściciela.

Broń
Tahu uzbrojony jest w ognisty miecz, służący do wyzwalania mocy ognia. Posiada on tak dużą moc, iż z łatwością może kruszyć skały.

Historia Tahu
Tahu, podobnie jak pozostali Toa, został stworzony na Artakhce (w dużym skrócie - pierwsza wyspa, posiadająca rozbudowaną technologię, gdzie też stworzono samych Toa Mata i ich karnistry). Po dokładnym przeszkoleniu, został on wysłany na Karda-Nui (Centrum Wszechświata, znane też jako serce Mata-Nui), gdzie miał wraz z innymi bohaterami bronić mieszkańców (tzw. Av-Matoran) przed nieprzyjacielskimi Rahi. Po wypełnieniu zadania krainę tę nawiedziła ogromna burza, która zmusiła ich do hibernacji w pojedynczych karnistrach, w których przespali tysiące lat.

Kiedy karnister Tahu dopłynął do wyspy Mata Nui, główny właz otworzył się, a na piaszczystą plażę wysypały się części Tahu. Nie czekając ani chwili dłużej, Toa zaczął sam się składać:


Gdy był już kompletny, natrafił na plemię Ta-Matoran (partia czerwonych; zwróćcie uwagę, że każda z nacji pierwsze litery czerpała z nazw toa, np. Ga-Matoranie od Toa Gali, czy Le-Matoranie od Toa Lewy). Wtedy też dowiedział się od wodza plemienia Vakamy, jakie jest jego przeznaczenie (Vakama był Turagą, czyli Toa, który wypełnił już swoją misję, wciąż mógł jednak korzystać z mocy swojej maski - co prawda była ona dużo słabsza od mocy Toa, ale dla porównania Matoranie - mieszkańcy - nie posiadali żadnej mocy). Główną misję Tahu stanowiło skompletowanie wszystkich masek, a następnie - po połączeniu sił z pozostałymi bohaterami - pokonanie okrutnego Makuty.

Przedstawiona tutaj historia jest jedynie szczątkowa i w zamyśle miała być napisana w taki sposób, aby każdy, kto nie wiedział do tej pory nic o uniwersum Bionicle, mógł się w nim jako-tako połapać.

Na zakończenie tego przydługawego wstępu - wersja Tahu z gry:


Pisząc ten tekst korzystałem z: Bionicle-Wiki, a także ze starych katalogów.





Opakowaniem naszego Toa jest kanister, na który nalepione zostały ilustracje przedstawiające główną funkcjonalność robota, jak również grafiki z jego kompanami. Na pudełko nałożona jest specjalna folia, którą można dowolnie obracać, dzięki czemu widoczne są różne informacje - co nawet w dzisiejszych czasach jest dość innowacyjnym rozwiązaniem.

Na pojemniku wypisana jest część kodu - jej drugą połowę możemy znaleźć po odwróceniu maski naszego bohatera. Tajny szyfr umożliwiał odgadnięcie kodu do gry internetowej Bionicle.

Jeżeli kogoś nie interesuje sam Bionicle jako-taki, to być może zwróci uwagę na fakt, że puszkę można użyć do przechowywania klocków. Osobiście mam wszystkie 6 puszek i trzymam je schowane w bezpiecznym miejscu :)

Folia:

O folii nie mam co zbytnio się rozpisywać - nie miałem większych problemów z jej zdjęciem, ale ponowne założenie na kanister może być nieco kłopotliwe.

Ilustracje umieszczone na folii, to:
- Tahu surfujący po lawie
- spis elementów
- informacja o umieszczonym wewnątrz plakacie.

Pokrywka:

Pokrywka posiada wypustki, w które można wsadzić axle (niekoniecznie w kolorze czerwonym, mimo, że kolor Tahu sugerowałby, iż byłby to najlepszy kolor). Na głowę rzeźby można wsadzić maskę.

Warto jeszcze wspomnieć o tym, że robota można wsadzić do pudełka:

... dzięki temu zestaw zajmuje mało miejsca, a klocki się nie kurzą. Jest to dość praktyczne - zwłaszcza, kiedy posiadamy większą kolekcję Bionicle...

W opakowaniu można przechowywać też samą instrukcję i plakaty:






Niestety stan posiadanej przeze mnie instrukcji pozostawia wiele do życzenia, ale na swoją obronę dodam, że będąc dzieckiem na okrągło bawiłem się swoimi Bioniclami. Zasadniczym powodem takiego jej stanu nie było wielogodzinne wpatrywanie się w obrazki, jak też czynili - i dalej czynią - niektórzy kolekcjonerzy, ale fakt, że do pojemnika z instrukcją wsadzałem złożonego Tahu.

Wracając jednak do samej instrukcji - składa się ona z 43 stron (licząc wraz z początkowymi kartkami), przy czym pierwsze 15 stron informuje nas, jak złożyć robota, następnie mamy możliwość skonstruowania Megazorda o wdzięcznym imieniu Akamai (aby to jednak było możliwe, potrzebujemy jeszcze Onua i Pohatu - każdy z zestawów posiadał bowiem jedynie fragment instrukcji niezbędnej do złożenia mega-herosa). Na ostatniej stronie widzimy jak wyglądają maski wszystkich Toa. Na uwagę zasługuje przykrywka, do której można wsadzić "skalpy" po poległych Toa - dość drastyczny pomysł, ale kolorowe mózgi wyglądają ładnie upakowane tak w jedno miejsce - przypomina to trochę bombki na choince.

Dodatkowo w zestawie otrzymujemy:

Patrząc na różnorodność masek mam tylko jedno skojarzenie - zbierz je wszystkie!
Maski można było kupować osobno w specjalnie przygotowanych woreczkach, ale był też okres, kiedy można było znaleźć je w chipsach - pamiętam jak byłem zły, kiedy siostra znalazła w swoim szczęśliwym opakowaniu ładniejszą maskę od mojej. Stare dobre czasy...

W górnej części plakatu umieszczone są maski mocy, które posiadali Toa. Na dole zaś znajdują się maski Turaga i zwykłych Matoran (a więc z ograniczoną mocą lub jej brakiem). Z drugiej strony mamy napisaną pobieżnie historię Bionicle i opis każdego z herosów.

Jeżeli zaś chodzi o plakat Toa Tahu, jest on identyczny jak grafika znajdująca się na folii. Z tyłu znajdują się zarówno reklamy zestawów z Bionicle, jak również innych setów z Technica.

Warto też rzucić okiem na katalog z tamtego okresu:

... nie wchodzi on co prawda w skład zestawu, jednakże pozwala on nieco odczuć klimat tamtych lat; wpatrywałem się w niego godzinami, wyobrażając sobie, jak dzielny Tahu pokonuje straszne Manas, by ostatecznie rozprawić się ze złym Makutą.



Patrząc na liczbę elementów, z których składa się zestaw zapewne czytelnik pomyśli sobie, że recenzja 8534 nie powinna być dłuższa od paru zdjęć i kilku zdań. Nic bardziej mylnego :>

Co prawda ruch kończyn jest mocno ograniczony, jednakże nadrabiają one bogatymi detalami - a swoją drogą fajnie by było, gdyby te siłowniki naprawdę potrafiły się zginać...







Władca ognia w pełni okazałości. Dzierżąc swój potężny miecz jest w stanie przeciąć najtwardszą skałę. Dzięki zredukowanej masie potrafi wykonać różne akrobacje.

Jeżeli zaś chodzi o zdjęcie przedstawiające Tahu skradającego się na palcach, to pragnę poinformować was, że nie traci on równowagi, ale tylko na prostej powierzchni. Zdjęcia robiłem na tapczanie, wobec czego musiałem go nieco wesprzeć, przykładając go do ścianki.




Jaki inny zestaw Lego ma tę zaletę, że do zabawy można wykorzystać nawet elementy pojemnika? Pokrywka nadaje się idealnie jako tarcza naszego bohatera - z jej drugiej strony znajduje się krzyżyk, do którego można wsadzić ośkę. Reszta to już kwestia wyobraźni ...




Tahu i moja mała kolekcja czerwonych i pomarańczowych, tematycznych masek. Najbardziej uniwersalną jest ta szara maska na dolnym zdjęciu - idealny dodatek do zbroi. Idąc dalej widzimy maskę Krana - złą maskę, która po włożeniu na bohatera, potrafi kontrolować jego poczynaniami.

Porównanie Toa Tahu z Hero Factory:



Robot HF posiada znacznie ciekawsze uzbrojenie, jednakże jest dużo bardziej ubogi w detale. Toa Tahu nie może kręcić głową - trzeba ją wypinać i wpinać już obróconą. Dużo frajdy daje korbka Toa, umożliwiająca ruch kończyny z mieczem. Robot HF ma z kolei większy zakres ruchu w kończynach, niestety jego prymitywne plecy są znacznym minusem.

I jeszcze szybki rzut oka na reedycję Tahu:

Tahu powrócił do sprzedaży 2010, jako tzw. "Stars". W tej serii w każdym zestawie można było otrzymać złoty element zbroi. Celem było skompletowanie pełnej zbroi dla Tahu.

Z tego co wiem, maska nowego Tahu jest nieco węższa od jej starszej wersji, co uważam za plus. Podobnie jak u poprzednika, nowy Toa posiada ograniczone ruchy samych kończyn; nowością są jednak dłonie. Miecz posiada więcej detali i po prostu wygląda znacznie ładniej. Tors nie wygląda tragicznie, eliminacja słynnej korbki kosztem systemu kulkowego znacznie zwiększa zakres ruchowy. Nogi, dzięki odpowiedniemu umieszczeniu otworów umożliwiają włożenie nań zbroi - w starszej wersji byłoby to znacznie bardziej kłopotliwe.

Czy jednak nowsza wersja jest lepsza od starszej? Cóż, historia Toa w 2010 roku nie była już tak pasjonująca, jak na początku - można odczuć wrażenie, jakby twórcom powoli zaczęły kończyć się pomysły. Co nie zmienia faktu, że posiada ona kilka użytecznych części.




- ARRRGGGHHH!!! ZNOWU TE ROBAKI!

Obrazki z cyklu - zabawy studentów:



Dobry duchu renowacji, daj nam siły do libacji...


- patrz, jestem rybą!
- ...


Rahi:




Lepiej nie denerwować bestyji. Niestety gorący temperament Tahu dał o sobie znać w najmniej oczekiwanym momencie:

... teraz zwierzak może sprzedawać Chińczykom części po promocyjnych cenach.


Klasyczny Toa Tahu jest wyjątkowy pod wieloma względami. Z jednej strony może drażnić niewielka liczba elementów (choć porównywalna jak u slizerów), z drugiej zaś budzi zachwyt jego wysoka pozowalność i bawialność. Warto też zwrócić uwagę na wielką liczbę detali. Do tego dochodzi wyjątkowa fabuła (Bionicle było jednym z tych serii Lego, która posiadała własną fabułę). Kiedy zmęczymy się zabawą, Tahu można dać na półkę albo włożyć do pojemnika, coby się nie kurzył. 8534 kierowane jest głównie do młodszych budowniczych, ale myślę, że niejeden dorosły nie przejdzie po przeczytaniu tej recenzji obojętnie :)

Toa Tahu to jedna z tych zabawek, która ukształtowała moje dzieciństwo, dlatego też zajmuje ona u mnie szczególne miejsce w historii.


Ponieważ ciężko jest zrobić ocenianie rodem z magazynów o grach komputerowych, postanowiłem powrócić do starej, bardziej sprawiedliwej konwencji oceniania:
+++ BAWIALNOŚĆ! , pozowalność
+ klimat
+ detale
+ kolorystyka
+ zębatki
+ masa dodatków, takich jak tajne kody, plakaty...
+ Kanohi!
+ obecnie niska cena
- ograniczone ruchy niektórych elementów, takich jak stawy czy głowa
- ruch korbkowy znacznie utrudnia podnoszenie miecza, trzeba blokować zębatkę; żeby to jednak zrobić, potrzebne są dodatkowe elementy...
- mało części, co jednak usprawiedliwione jest niewielką ceną
_________________
Galeria BS | Galeria FlickR
Ostatnio zmieniony przez KUKUS 2012-07-16, 19:40, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Piterko 


Wiek: 27
Dołączył: 23 Sie 2008
Wpisy: 533
Skąd: Tomaszów Mazowiecki
Wysłany: 2012-07-10, 21:04   

Jak ktoś szuka tego głównego themu to jest "makuta theme" choć na dobrą sprawę był też na cd promocyjnym, mini-cd promocyjnym (zasadniczo to samo), w grach flashowych sprzed dobrych 11 lat na lego.com i tak dalej



Sonic Mayhem, Juno Reactor, dubstep się do tego nie umywa. I te męskie chóry! My God, w tamtych czasach to było więcej niż EPICKIE! Dosłownie, bo wszak mówimy o mitycznych herosach, mających wyzwolić Matoran.

Tak, mój pierwszy Toa sprzed x lat :D W tamtych pięknych czasach każdy miał swojego ulubionego i jak coś, wymieniał się maskami. Lubiłem Gali za tą maskę nurka i dwa sierpy czy co to w ogóle było. Zdziwiony, że jako jedyny Toa nie posiada tej czarnej kulki na piersi potem odkryłem, że to była ONA! Szok totalny :P

Wracając do Tahu - pamiętam, że chciałem kiedyś tak ustawić ten jego miecz by się dało po nim serfować, tak jak to robił na filmiku promocyjnym. Wiem, że dopiero z Tahu Nuva tak się dało.

O i racja filmik - by odblokować go trzeba było wpisać kod pod maską. Po to się zdobtwało te CD które to nawet w kaczorze donaldzie były. Taki to był hype wtedy. Lewa, Gali, Kopaka, Pohatu (robił moonwalk i kopał jak Zidane), Onua. Tahu - że też to pamiętam tak dobrze. Miałem każdego i każdy podobał mi się coraz mocniej. Długo czekałem na Onewę z dwoma pazurami. Wiedziałem o nich wszystko. Tak, ten nasz pazur nie widział za dobrze na słońcu ale pod ziemią był niepokonany. Pohatu biegał dobrze, Lewa potrafił lewitować (how awesome is that?!), Kopaka zamrażał a Tahu rozkruszał skały i zamieniał w lawę. No i te kółeczka z tyłu by atakować.
Ręka Tahu jest zaś wzięta prosto od jego pierwowzoru - Fire Slizera. Trudno będzie uniknąć porównań, bo każdy z nich ma swoje pierwowzory.

Co ciekawe, jak pamiętam 6 czy 7 osób, które posiadały Toa, tak nikogo, kto miałby w posiadaniu bestie Makuty. Dziwne. Widać, nikt nie chciał tych dziwnych straszydeł mieć na półce, kiedy byli tacy herosi dostępni.

A potem pamiętam szok jaki pozostawiły te inne wersje alienów, przejmujących kontrolę maskami - Bohroki. Jasny gwint, to dopiero był szok. A potem były Toa Neva, czyli bardziej ruchawe wersje Toa, nowe maski i elementy zbroi. Miałem tylko Lewę ale wymiatał jeszcze mocniej. A Potem się zaczeło - Bohrok Kai czyli to samo z nowymi kolorkami.

Warto dodać, że mniej iwęcej w tym czasie pojawili się też Szamani Toa i Bohroków a potem sami Matoranie. Na owianego tajemnicą Mata Nui i Makutę musieliśmy czekać jeszcze kilka ładnych lat. Ale oddali hołd obu braciom i zrobili z nich bad-assów. Niestety mniej więcej w tym czasie postanowiłem zdecydować czy przechodzę w stronę action figures czy zostaję przy zwykłym lego. No i cała kolekcja slizerów i bionicli przeszła na młodsze pokoleni, tj dzieciaka znajomych moich rodziców. Ma je chyba do tej pory i kontynuował sagę. Miałem w rękach Rakshi i te spajderixy strzelające sieciami czy jak już się tamte nazywały.
Ale to już nie było to. To nie był taki hype jak w przypadku pierwszej generacji. To były legendy, dla nas, dla tamtego pokolenia dziesięcioletnich dzieciaków. Każdy miał jakiegoś Bionikla, wiedział o nich wszystko, nawet jeśli angielski był nowością i często połowa z tego była niezrozumiała ("Ta-hou! Toua of Fajer!"). Ale nigdy potem żadna kolejna generacja nie dostała tego, co na początku. Owszem, były filmy, komiksy, książki, całe pakiety śniadaniowe, talerzyki, plecaczki... ale tu chodziło o legendę, nie gadżety.

Pierwsi Toa nie mieli praktycznie z kim walczyc. Oni zbierali maski, by dojść do ich złotych odmian. Jak Smocze Kule by w końcu stać się super saiyanami. I nawet wtedy komu mieli nakopac? Nikt nie miał przecież bestii Makuty, nie mówiąc już o nim samym.
Dlatego właśnie to było takie wciągające - bo każdy miał tych herosów i każdy mógł sam wyobrazić sobie kogo chce załatwić i o co walczy.

Nowa wersja Tahu dla mnie zabiła ten klimat. Z racji tego że byłem fanem pierwszej i drugiej generacji kupiłem legendę i pierwsza rzecz - jego twarz! Pod maską to jakiś jednobarwny alien. Do tego ma zmienioną budowę ciała i jeszcze mniej elementów. Cała frajda z funkcjonującymi elementami Technic gdzieś uleciała. Ale nakopać innym dalej mógł. Jednak to już było chyba jednak za późno... i dziwne, że nie pokusili się o reaktywację reszty zespołu. Znam kogoś, kto zawsze wolał Kopakę, z racji tego, że miał snajperską maskę i tarczę. A miecz jego - spatha albo inny gladius. Tak biały i czerwony często tłukli się ze sobą. To była właśnie wyobraźnia :P

Hero Factory może sobie być pełne dodatków i świetnych historii, ale żaden Alex Stormbreaker czy jak one się nazywają nie pobiją tego napięcia i oczekiwania, jakie mieliśmy 11 lat temu.
Ostatnio zmieniony przez Piterko 2012-07-10, 21:16, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Grooby 


Wiek: 25
Dołączył: 17 Sie 2011
Wpisy: 36
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-07-10, 22:04   

Mnie tylko zawsze zastanawiała ta tajemnicza maska z samego dołu plakatu (o tu, lewy dolny róg ), ale nigdy nie doszedłem do tego cóż to za dziwo. A Toa miałem wszystkich, póki nie wyszli Toa Hordika ; ]
 
 
 
 
Piterko 


Wiek: 27
Dołączył: 23 Sie 2008
Wpisy: 533
Skąd: Tomaszów Mazowiecki
Wysłany: 2012-07-10, 22:27   

O chwila, to czarne na dole... mam wrażenie, że to był koncept maski dla Makuty albo Mata Nui. Wygląda jak jedna z tych późniejszych generacji, jak jest pokazana druga wyspa (albo wydarzenia sprzed lat, kiedy Mata Nui wciaż żył), więc to pewnie to.
Ostatnio zmieniony przez Piterko 2012-07-10, 22:29, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
KUKUS 
VIP


Wiek: 26
Dołączył: 25 Cze 2007
Wpisy: 852
Skąd: Kraków
Wysłany: 2012-07-10, 22:52   

Grooby napisał/a:
Mnie tylko zawsze zastanawiała ta tajemnicza maska z samego dołu plakatu (o tu, lewy dolny róg )

Jest to maska Vahi - inaczej mówiąc Maska Czasu. Na toa wygląda tak:


(podziękowania dla Grodka - użytkownika KMFL - za zidentyfikowanie maski, bo sam nie byłem pewien)

Vahi była pierwszą Kanohi jaką kiedykolwiek zaprojektowano. Pierwotnie, miała być (podobnie jak Berło Kronikarza) dodatkiem do gry Bionicle: Legends of Mata Nui. Jednak gra została anulowana, a Vahi odstawiona na półkę. Maska była dostępna w niektórych paczkach z dodatkowymi maskami. Gdy w 2003 roku Tahu użył tej maski, została wreszcie dopuszczona do masowej produkcji. Popularność maski wzrosła wraz z filmem BIONICLE 2:Legendy Metru Nui i książka BA#10:TT. Pierwotnie, maska była pomarańczowa, lecz w filmie dla lepszego wyglądu przerobiono ją na złoty kolor. Również wówczas została wydawana w kolorze złotym, wraz z Dyskiem Czasu, jako dodatek do limitowanej serii Vahki (zapewne ze względu na podobieństwo nazwy). Można było również znaleźć dwie Vahi i dwa dyski na raz w specjalnych edycjach tub z 500 elementami. - Encyklopedia Bionicle

Co do przeciwników - kuzyn ma Nui-Rama, ale myślę, że dla Toa Tahu można-by zrobić Tahu Nemezisa: cały czarny Toa, z czarną maską i czerwonymi oczami...
_________________
Galeria BS | Galeria FlickR
Ostatnio zmieniony przez KUKUS 2012-07-10, 22:54, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
Polip 
Kebab-ninja


Wiek: 27
Dołączył: 08 Wrz 2010
Wpisy: 55
Skąd: Ustroń
Wysłany: 2012-07-10, 22:59   

O rety, jakież wspomnienia obudziłeś, autorze tej zacnej recenzji!

W tym momencie spojrzałem na półkę i oddałem szacunek stojącym tam Kopace, Lewie, Gali, Tahu Nuva, kilku Bohrokom, a nawet Slizerom (i co tam jeszcze się nie pałęta) - miast łezki nostalgicznej uronię chyba rwący potok!

Nie powiem nic oryginalnego. Bionicle, zwłaszcza pierwsza ich generacja, byli moimi bohaterami i przyjaciółmi przez sporą część dzieciństwa. Ta ich legenda, dizajn, wyspa, maski, tajemnice... Ech, żyło się tym w sensie dosłownym! Byłem na ich punkcie na tyle zwariowany, że znalazłem raz w rzece dorodnego kamulca i narysowałem na nim podobiznę głowy Toa - odtąd Toa-kamień (zapewne mityczny artefakt) towarzyszył mi we wszystkich wyjazdach, co niezmiernie śmieszyło całą moja rodzinę. Ale oni tego nie rozumieli.

Po Toa Nuva seria zaczęła dla mnie zjadać własny ogon i rozmywać swą epickość. Cudaki z Hero Factory w ogóle do mnie nie przemawiają, a ten fikoł zaprezentowany przez KUKUSa obok Tahu wygląda wręcz tandetnie. Nigdy jednak nie zapomnę o tych wspaniałych klockowych herosach, dzięki którym przeżyłem wiele niezapomnianych przygód.

Swoją drogą - kojarzy ktoś tę nutę?
_________________
Hejaho i do przodu! o/
 
 
 
 
Benny 


Wiek: 27
Dołączył: 22 Mar 2008
Wpisy: 230
Skąd: Będzin
Wysłany: 2012-07-11, 00:03   

Teraz to mnie pozytywnie zaskoczyłeś. Jak wrócę z wyjazdu w góry muszę się w końcu zabrać za reckę złożonych jakiś czas temu Nui Rama bo znowu mi się przypominają magiczne lata z Bionicle :)

Eh Toa, Toa... trzeba będzie kiedyś z sentymentu zebrać cala pierwszą szóstkę na szczęście obecnie jest to dosyć łatwe.
 
 
 
KUKUS 
VIP


Wiek: 26
Dołączył: 25 Cze 2007
Wpisy: 852
Skąd: Kraków
Wysłany: 2012-07-13, 02:05   

Polip napisał/a:
Byłem na ich punkcie na tyle zwariowany, że znalazłem raz w rzece dorodnego kamulca i narysowałem na nim podobiznę głowy Toa - odtąd Toa-kamień (zapewne mityczny artefakt) towarzyszył mi we wszystkich wyjazdach, co niezmiernie śmieszyło całą moja rodzinę. Ale oni tego nie rozumieli.

Zawsze mogłeś powiedzieć, że to był zły Makuta ;)

Polip napisał/a:
Po Toa Nuva seria zaczęła dla mnie zjadać własny ogon i rozmywać swą epickość.

Jest w tym dużo prawdy, ale można znaleźć też jakieś perełki - przykładem może być Axonn, moim zdaniem jeden z lepszych Bionicle. Poza tym te pająki wydały mi się całkiem fajne.

Serią straciłem zainteresowanie wraz z pojawieniem się Piraka, potem już nie śledziłem tak dokładnie Bio.

Polip napisał/a:
Cudaki z Hero Factory w ogóle do mnie nie przemawiają, a ten fikoł zaprezentowany przez KUKUSa obok Tahu wygląda wręcz tandetnie

I tak i nie. HF zostało zaprojektowane od nowa i jeżeli chodzi o pozowalność, to wypada ono nieco lepiej od klasycznych Toa. Szkoda tylko, że projektanci pozbyli się wielu szczegółów, takich jak systemy hydrauliczne czy inne. No i same universum jakoś do mnie nie przemawia - złoczyńcy są mało groźni, bohaterowie tacy bez wyrazu, scenariusz przewidywalny...

Widziałem prace ludzi budujących z HF, przy których szczęka opada - problem jedynie w tym, że trzeba trochę pogłówkować jak wykorzystać dany element, żeby praca się podobała. Ale na dobrą sprawę w Bio jest podobnie ...

Benny napisał/a:
Jak wrócę z wyjazdu w góry muszę się w końcu zabrać za reckę złożonych jakiś czas temu Nui Rama bo znowu mi się przypominają magiczne lata z Bionicle :)

Kuzyn miał Nui-Rama, ja niestety nie posiadam żadnego Rahi - no poza tym gryzoniem umieszczonym w dodatkach, ale ten zestaw trudno zdobyć ;) ...


Jako ciekawostkę powiem, że w miesięczniku "Wyścig Przygód" był komiks z Toa Mata. W pewnym momencie jednak zaniechano dalszego wydawania gazety, a szkoda ...
_________________
Galeria BS | Galeria FlickR
 
 
 
Piterko 


Wiek: 27
Dołączył: 23 Sie 2008
Wpisy: 533
Skąd: Tomaszów Mazowiecki
Wysłany: 2012-07-13, 02:57   

To był ten komiks robiony na wpół komputerowo. Były jeszcze komiksy dodawane jako dodatki w BRIOlinkach (pamięta ktoś te sklepy? xD). Tam mieliśmy historię o biednym Lewa którego wioska została przejęta przez złe maski. Heavy stuff man. A to w wyścigu przygód było chyba z Gali z tego co pamiętam. I była okładka z lego harry potter...
Stare dobre czasy :P
 
 
 
KUKUS 
VIP


Wiek: 26
Dołączył: 25 Cze 2007
Wpisy: 852
Skąd: Kraków
Wysłany: 2012-07-13, 11:01   

Tak, komiks był robiony komputerowo. W Wyścigu Przygód doczekaliśmy się w sumie dwóch Toa - Lewy i Gali, niestety nie dane nam poznać dalszych ich losów ...

Pamiętam też, że kolega miał taki fajowy plakat, który sobie przywiózł z hAmeryki:

... z tym, że w tle była chyba ta główna maska
_________________
Galeria BS | Galeria FlickR
 
 
 
lordofdragonss 
Krówkolub


Wiek: 26
Dołączył: 08 Maj 2008
Wpisy: 619
Skąd: Bełchatów/ Łódź
Wysłany: 2012-07-13, 11:34   

Świetna recenzja Kukusie, niesamowicie dobrze się ją czyta i z przyjemnością zanurzyłem się w filmikach które przypominają ile czasu spędziłem gapiąc się na nie z podziwem. Jedyne co można by dodać to jednoczesna recenzja Tahu z serii STARS i bardziej wizualne porównaniestarego z nowym. Ale dobrze , że o nim chociaż wspomniałeś. :)

Co do komiksów- były też w chipsach kiedyś- CHIO bodajrze, najpierw same maski a potem komiksy. Z tych chipsów własnie mam większość swoich masek.

Piraka byli moją ulubioną grupą, ale to głównie przez świetne charaktery i świecące lasero-oczy, jednak najfajniejszym "Bioniclem" zawsze bedą dla mnie Boroki które działają wraz ze znaną z transformerów maksymą: TRANSFORM AND ROLL OUT! i wspomniany Axon (te ręce!)
_________________
Dumny Lord Kurvińskiej Armii.
 
 
 
 
GabryS 
VIP
Rock'n'Roll refugee


Wiek: 23
Dołączył: 14 Kwi 2012
Wpisy: 241
Skąd: Śrem/Poznań
Wysłany: 2012-07-13, 12:44   

QQSie, recenzja świetna jak zwykle.
Mój pierwszy bohater z serii Bionicle.
Pamiętam jak się te cudaki pojawiły. To był szał.
Z pierwszej serii mięliśmy wraz z braćmi 5 - brakowało nam brązowego.
Z kolejnych już coraz mniej, ale i były one coraz droższe... a może to inflacja.
W każdym razie dzięki za tę recenzję - świetna wycieczka w przeszłość.
_________________
Za młody na LUGPol? -> Klub Młodych Fanów Lego zaprasza.
Blueprinty!
 
 
 
Polip 
Kebab-ninja


Wiek: 27
Dołączył: 08 Wrz 2010
Wpisy: 55
Skąd: Ustroń
Wysłany: 2012-07-13, 23:26   

KUKUS napisał/a:
Zawsze mogłeś powiedzieć, że to był zły Makuta ;)

Otóż właśnie nie był to Makuta, prędzej ten drugi, obalony. W każdym razie był to dobry kamień Toa, bo miał narysowaną głowę Bionicla, z której byłem niezwykle dumny. :)

W kwestii tych komiksów z Wyścigu przygód - ma ktoś możliwość zeskanowania i podzielenia się? Zbierałem to pismo (ba, opublikowali nawet moje zdjęcie!), ale zupełnie nie kojarzę tam kwestii Bionicli.

Co powiecie o filmach? Ja obejrzałem trzy (czyli chyba wszystkie) i w prostych słowach szału nima. Obdarli Toa z tej całej tajemnicy, legendarności. Zupełnie nie mają klimatu jak dla mnie.
_________________
Hejaho i do przodu! o/
 
 
 
 
KUKUS 
VIP


Wiek: 26
Dołączył: 25 Cze 2007
Wpisy: 852
Skąd: Kraków
Wysłany: 2012-07-14, 01:43   

lordofdragonss napisał/a:
Świetna recenzja Kukusie, niesamowicie dobrze się ją czyta

Super, cieszę się, że się podoba. W oryginale wstęp był dużo dłuższy, ale stwierdziłem, że go nieco skrócę.

lordofdragonss napisał/a:
ile czasu spędziłem gapiąc się na nie z podziwem

Wierz mi lub nie, nie tylko Ty :D

lordofdragonss napisał/a:
Jedyne co można by dodać to jednoczesna recenzja Tahu z serii STARS i bardziej wizualne porównaniestarego z nowym. Ale dobrze , że o nim chociaż wspomniałeś. :)

Gdybym miał gościa, to zrobiłbym mu dodatkowe zdjęcia, albo nawet osobną recenzję.

Oczywiście to nie wszystkie wcielenia, jakie przyjmuje nasz bohater - jest jeszcze klasyczna wersja Tahu Nuva:


i Tahu Mistyka, o którym niewiele mogę opowiedzieć, bo wtedy nie interesowałem się już Bionicle:


lordofdragonss napisał/a:
Co do komiksów- były też w chipsach kiedyś- CHIO bodajrze, najpierw same maski a potem komiksy. Z tych chipsów własnie mam większość swoich masek.

Można je było też znaleźć w paczkach Monster Munch:


lordofdragonss napisał/a:
jednak najfajniejszym "Bioniclem" zawsze będą dla mnie Boroki które działają wraz ze znaną z transformerów maksymą: TRANSFORM AND ROLL OUT!

To prawda, Bohroki są chyba najlepszą ogólnodostępną serią transformującą się z Lego.

GabryS napisał/a:
Z kolejnych już coraz mniej, ale i były one coraz droższe... a może to inflacja.

Być może chodziło też o promocje nowego produktu - w końcu firma Lego w tym okresie przeżywała kryzys ...

Polip napisał/a:
W każdym razie był to dobry kamień Toa, bo miał narysowaną głowę Bionicla, z której byłem niezwykle dumny. :)

Ja kiedyś zrobiłem księgę zaklęć dla Bionicle - skleiłem niewielkie kartki, potem dodałem okładkę z tektury, a na koniec nakleiłem na to jakiś materiał - co ciekawe książka zachowała się do dziś - ot, tak w ramach ciekawostki:


Swojego czasu zrobiłem też coś na kształt torby (wiem ,że przypomina to trochę pojemnik na kije golfowe, ale podczas zabawy spełniało bardzo dobrze swoje funkcje):


Polip napisał/a:
ma ktoś możliwość zeskanowania i podzielenia się? Zbierałem to pismo

Mogą być zdjęcia? Aparat jeszcze dycha, ale skaner to już zupełnie inna histeria... ;)

Polip napisał/a:
Co powiecie o filmach? Ja obejrzałem trzy (czyli chyba wszystkie) i w prostych słowach szału nima.

Cóż, należy pamiętać, że głównym odbiorcom filmów były dzieci, wobec czego w pewnych aspektach trzeba było iść na kompromis. Ale i tak uważam, że stoją na wyższym poziomie niż filmy z Hero Factory.

Chociaż z drugiej strony odpowiedni dubbing czyni cuda:

Jakby co zrobiłem też drugą część :P

W filmie o Bionicle można było zauważyć pewien schemat - by drużyna zwyciężyła, musiała współpracować; źli bohaterowie doskonale zdawali sobie z tego sprawę i za wszelką cenę próbowali skłócić Toa ze sobą. Ofiarami byli zazwyczaj czerwoni Toa - w końcu liderzy...

W filmach - zwłaszcza drugim - podoba mi się postać Vakamy. Jest to opowieść o młodym Matoraninie, który po zdobyciu kryształu mocy staje się Toa. Nie jest on jednak sam, bo - jak przystało na skomercjalizowany film - nie mogło zabraknąć innych rendżersów (choć może to i lepiej, bo nie wszyscy muszą lubić czerwonego robota). Nasz bohater podczas fabuły wyrabia w sobie dowódczy charakter i nabiera wiary w siebie, ucząc się na własnych błędach.

W porównaniu do 1-ej części, druga posiada ciekawsze efekty specjalne. Nie oznacza to jednak, że nie lubiłem 1-wszej części - mogę stwierdzić nawet, że był to chyba najlepszy film z całej serii (choć nie widziałem części 4-tej); nie ma to jak Toa Nuva - jedna z najlepszych serii...

Najgorszym filmem moim zdaniem jest ten, jak nasi bohaterowie zostali złapani w kokony i zamienili się w bestie. Nie dość, że z wyglądem mogli konkurować z Plugastwem z Warcrafta III:

... to jeszcze historia nie była jakoś szczególnie urozmaicona.
_________________
Galeria BS | Galeria FlickR
 
 
 
angelz 


Wiek: 32
Dołączył: 13 Kwi 2010
Wpisy: 27
Skąd: Kraków
Wysłany: 2012-07-14, 12:07   

Zajrzałem z ciekawości bo bio to nie moja bajka (i utwierdziłem się w przekonaniu). Recenzja jednak ciekawa a wydawałoby się, że bio, że zestaw, który prawie nie ma klocków to nie będzie co przeczytać a tu miłe zaskoczenie.
 
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,167 sekundy. Zapytań do SQL: 9