Forum LUGPol Strona Główna Forum LUGPol
www.lugpol.pl

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
6018 Battle Dragon
Autor Wiadomość
Drumleg 
De LEGO artis


Wiek: 35
Dołączył: 06 Lut 2011
Wpisy: 109
Skąd: spod góry Ślęży
Wysłany: 2012-08-29, 20:27   6018 Battle Dragon



Recenzja zestawu 6018 Battle Dragon


Dane techniczne

Rok produkcji: 1990
Liczba klocków: 56
Seria: Castle - > Black Falcons (Black Knights)
Liczba figurek: 2
Spis części:
Bricklink
Peeron
Brickset
Lugnet

Cena: Bricklink od ok. 25 zł do ponad 300 zł, na Allegro występuje raczej sporadycznie.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------

Miniaturyzacja zawsze robiła na mnie wielkie wrażenie. Tym większe, gdy po raz pierwszy spotkałem się z LEGO (R). Od tamtej pory nic już nie było takie samo. Im więcej, jako szkrab, sklepów na mieście poznawałem, tym usilniej wypatrywałem tej zabawki. W końcu zrozumiałem, że jest dostępna tylko w sklepach tych „innych” i niestety drogich. Ale to, co zdążyłem dostrzec, zapamiętywałem i przenosiłem na inne zabawki, dopóki sam nie wszedłem w posiadanie pierwszego zestawu.

Witajcie! Nie było mnie długo na Lugpolu, zaglądałem tylko od czasu do czasu i czytałem.
Przeglądając zbiór recenzji na Forum zauważyłem, że jest jeszcze sporo wolnych numerów, a że posiadam trochę zestawów, które tę lukę mogą wypełnić, stworzyłem swoją pierwszą.

6018



"Smok wiozący sokoła" lub "sokół ujeżdżający smoka". Zestaw - totalna niespodzianka. Zjadłem na nim zęby, co widać będzie po niektórych elementach. Dostałem go od mojej +Mamy jako nagrodę za jakiś szkolny wyczyn, w piękny czerwcowy dzień, niuchając już w powietrzu upragnione wakacje. Krótko mówiąc – mam do niego niebywały sentyment głównie ze względu na okoliczności. Ale nie tylko. Choć zawsze marzyłem o dużych zestawach, otrzymywałem co najwyżej te średniej wielkości. Może i dobrze. To uczyło szacunku do zabawki i działało silnie na wyobraźnię. "Czarny zamek" musiałem sobie wyobrażać, a często robiłem tak, że aby zwiększyć złudzenie posiadania większej ilości klocków lub ludzików akcja całej zabawy toczyła się przed frontem pudełka, które było świetnym tłem. Dopiero długi czas później posiadłem tajemną wiedzę, iż dla uzyskiwania efektu skał znanych z „historyjek” dołączanych do zestawu - należało wybrać się po prostu do sklepu modelarskiego tudzież składnicy harcerskiej.

Zestaw dotrwał do dziś tylko z instrukcją. Magicznego pudełka niestety nie posiadam, podobnie jak wielu z innych zestawów. Rodzice uznali, że najlepiej nakarmić nimi piec CO. Dość standardowa i popularna wtedy w różnych seriach wielkość tekturowej paczuszki, mieszcząca się w klasie tych „mniejszych”. Coś jak „2x impuls”.




Instrukcja to karta A4 z dobrego papieru. Składa się z 11 kroków, nie zawiera błędów. Wszystko przejrzyście ukazane z dobrym rozróżnieniem kolorów. Na wierzchu na żółtej wstędze występuje charakterystyczna nazwa Legoland, której zniknięcie na rzecz „systemu” bardzo mnie rozczarowało.

Do dyspozycji mamy m.in. takie oto elementy:








Totalnie prostym, ale jednak ciekawym detalem jest sama beczka, która spośród wyposażenia jest jedynym „ruchomym”/modułowym elementem. Jej zdejmowane wieko od samego początku mnie oczarowało. Potem znajdowało zaś praktyczne zastosowanie jako dodatkowa tarcza lub nakrycie głowy czy skorupa żółwia ninja :)



Jeśli się nie mylę, był to mój pierwszy zestaw z serii Castle, gdzie po raz pierwszy świadomie zwróciłem uwagę na budowę legowej tarczy, a której funkcjonalność /możliwość chwytu w różnych pozycjach/ bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Nie inaczej było z hełmami - zawsze robiły na mnie wielkie wrażenie, może dlatego, że swą budową ubarwiały skromne jeszcze wtedy w detale twarze minifiga. W roku 1990 ochraniały główki jeszcze z pełnym studem.



Do ciekawych klocków zaliczam „falbankowy”, który wg Bricklinka rozpoczął karierę od Black Seas Barracuda w 1989 r. występując w kolorze żółtym



tarczę i wiosła



torsy z nadrukiem zbroi łuskowej, które mimo swej prostoty świetnie wkomponowują się w całość zestawu, a kiedyś nawet lekko połyskiwały. Minifigi zresztą to wisienka na torcie tego setu.




Model jest prosty i dość szybki w budowie, choć ma kilka smaczków i dla młodego budowniczego wcale taki oczywisty w konstrukcji być nie musi.
Po pierwsze sama łódź,



po drugie, nadbudówka/baldachim,



po trzecie smocza głowa,



której struktura pokazuje wyraźnie jak z kilku prostych klocków stworzyć coś „żywego” bez posiłkowania się gotowymi komponentami.
Zestaw był na tyle zwarty swą „treścią”, że często organizowałem sobie klockową zabawę tylko przy użyciu jego części. Była to ponadto ta zabawka, z którą spało się kilka dni albo dłużej. A nie każdy zestaw zapraszałem do poduszki.
Choć zestawy te nie miały może zbyt wielu teraz modnych szczegółów, były urokliwe. Podobnie, jak ich wersje alternatywne. /Tyły pudełek LEGO zdecydowanie rozwijały wyobraźnię./
Taką wersją był np. świetny model małego piecyka, stąd pewnie żółte roundplates zacząłem nazywać od tamtej pory „bułeczkami”.

Zdjęcie tyłu pudełka i modeli alternatywnych

Kolorystyka jest dla mnie rewelacyjna – idealne proporcje barw i ich dobór. Od strony konstrukcyjnej moje zastrzeżenia budziła przez pewien czas głowa smoka, chciałem by była nieco smuklejsza w obrębie szyi, ale potem mi to przeszło. Zestaw zawiera wg mnie wszystko co niezbędne. Nie jest przeładowany elementami. Jest bardzo estetyczny, bawialność zapewniają ciekawe akcesoria, jak beczka, wiosła, flaga, a raczej podpowiedź konstruktora, jak wspaniale i niekonwencjonalnie można ich użyć. To chyba użycie flagi w alternatywnym zestawie, jako języków ognia, zaczęło też pogłębiać moją wyobraźnię i sposób dostrzegania w klockach tego, co niewidoczne. Beczkowe bułeczki też bułeczkami być nie muszą, w końcu pierwotnie „złote puchary” też były żółte, ale beczka sugeruje spożywcze raczej przeznaczenie elementów. Detalem, który dorzuciłbym do zestawu to miecz dla jednego z rycerzy i/lub ewentualnie figurka rycerza przeciwnej frakcji.

Polecam zaopatrzyć się w zestaw każdemu, kto myśli o zbieraniu Castle lub kto chciałby rozpocząć przygodę ze zbieractwem „floty” rycerskiej.

Warto zaznaczyć, że jest to jedna z kilku łódeczek, stateczków struganych dla mini-rycerzy. Inne zestawy wypatrzone przez mnie w spisach to:

6017 ,6049, 6057, 1547, 1597 3-pack, 1752 i 1804, 2892, 8801, 7048,

A także różne nawodne wytwory w otoczeniu budowli:

6077, 6078, 8802, 8821, 7029, 65767

Przyczepić by się można do proporcji stateczku – czy aby długość na wysokość nie jest zbyt przesadzona, czy „ciężar” baldachimu nie zachwieje wypornością. Uważam, jednak, że w tym przypadku jest to, jak bywa często, konwencja, która raczej w pierwszym rzucie oka nie przeszkadza, a której efektem jest ostatecznie zgrabność tej łupinki.
Oto zatem otrzymujemy miłą rycerską scenkę z wojami czarnego sokoła, którzy w swojej łodzi przemierzają pewnie jakieś wielkie średniowieczne jezioro, porosłe u wybrzeży gęstym tatarakiem. Łódź wydaje mi się być jednak mini-łodzią towarową, niż statkiem bojowym, a panowie jej obstawą. Ale jak zestaw pokazuje, mogą być również i uzbrojonymi piekarzami pichcącymi kołacze walczącym kolegom.

Podsumowanie:

+ kolory, bawialność, zbiór ciekawych elementów, swoista samowystarczalność zestawu
- brak dodatkowej broni, ewentualnie minifiga przeciwnej frakcji, obecnie może być uznawany za tzw. „toporny”




Ja w każdym razie polecam, ale z jedną sugestią - bardziej na dywan niż do kąpieli :)
_________________
Tam, gdzie brakuje kafla, pozostaje wyobraźnia...
Ostatnio zmieniony przez nori 2012-08-31, 08:07, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
 
 
tomasz 

Wiek: 34
Dołączył: 11 Sie 2011
Wpisy: 19
Skąd: Lublin
Wysłany: 2012-08-29, 20:49   

Bardzo rzeczowa recenzja, acz moim zdaniem chwilami nieco przegadana.

Zestawu nie pamiętam z dzieciństwa z żadnego katalogu. Wymaga pewnej dozy wyobraźni, coby zobaczyć w nim Smoka Bitewnego. Ale bardzo sympatyczny i z pewnością bawialny.
 
 
 
GrublukTheGrim 

Wiek: 107
Dołączył: 29 Kwi 2011
Wpisy: 243
Skąd: Znikąd
Wysłany: 2012-08-29, 21:22   

Kupiłem ten zestaw kilka miesięcy temu na Allegro w całkiem niezłym stanie. Jest to jedyna część mojej kolekcji Lego przypominająca mi o dzieciństwie w latach 80-tych. I głównie za to, wraz z jego radosną prostotą jest wart polecenia.
 
 
 
Darkelmo 

Wiek: 35
Dołączył: 26 Sie 2008
Wpisy: 172
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-08-29, 22:59   

A ja uwielbiałem w nim też zestaw alternatywny. Ten piecyk i pieczenie bułeczek dla rycerzy tyle klocków (tylko tyle i aż tyle) a zabawa była na całego. To był mój 4 zestaw z dzieciństwa i do tej pory go mam i miło wspominam. Jedyne co to nie podobało mi się to, ze czerwony ma niebieskie portki a niebieski czerwony dlatego czasem sie zamieniali spodniami:P. Chwilkę po tym zamieniłem się z bratem ciotecznym na 6039 za jakieś tam zestawy CITY (żółta mała ładowarka, czerwona formuła i biała lotnia - nie chce mi się szukać numerów ale jak dla mnie nadal uważam, że się opłacało bo ja dostałem z instrukcją i pudełkiem a on gołe zestawy) Recenzja udana i to taka mała wyprawa w lata kiedy to oglądało się katalogi nie było gonitwy a Lego nie wypuszczało co pół roku nowej serii..... dziękuję
 
 
 
Qlczas 
Ahoy there!


Wiek: 31
Dołączył: 10 Maj 2012
Wpisy: 125
Skąd: Kraków
Wysłany: 2012-08-30, 06:51   

Dla mnie to na 99% pierwszy w życiu otrzymany zestaw LEGO (jeśli pamięć nie myli). Był cudowny, pomimo trochę "pokracznej" głowy smoka. Dużo ciekawych klocków no i rycerze! (dziś mają totalnie wytarte torsy :(

Dzięki za przypomnienie o "piecyku". Zawsze chciałem zbudować te alternatywne zestawy - a nigdy mi się to chyba nie udało ostatecznie - byłem na to za głupi :P Rewelacyjny pomysł, gdzie wykorzystano flagę jako "ogień" wydobywający się z pieca :)
_________________
Moja Kolekcja Classic Pirates i Classic Castle oraz Minifigures
 
 
 
 
lordofdragonss 
Krówkolub


Wiek: 27
Dołączył: 08 Maj 2008
Wpisy: 619
Skąd: Bełchatów/ Łódź
Wysłany: 2012-08-30, 08:10   

Modelem aternatywnym jest piecyk, haha. To takie urocze. Naprawdę, żałuję, że teraz nie ma tych dzikich pomysłow z tyłu. A co do zestawu- taką głowę smoka buduję do dziś na moich MOCach. Piękna i prosta.
_________________
Dumny Lord Kurvińskiej Armii.
 
 
 
 
czarny 

Wiek: 37
Dołączył: 04 Mar 2010
Wpisy: 18
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-08-30, 08:27   

Też mam wielki sentyment do tego zestawu. Dostałem go od rodziców jak byłem mały ale niestety gdzieś mi zaginął:( Na szczęście udało mi się go kupić wraz z pudełkiem za 25 zł na Allegro
 
 
 
 
Innos 
Sonni


Wiek: 30
Dołączył: 10 Sty 2011
Wpisy: 1017
Skąd: Krakówarszawa
Wysłany: 2012-09-05, 16:06   

Zrobię lekki odkop, ale myślę że warto - bardzo udana recenzja ciekawego zestawu, dzięki! Sam zestawu nie miałem, ale bardzo dobrze go pamiętam z katalogów, jednak stateczek w Castle to było coś nietypowego, więc łatwo zapadał w pamięć i mam swoisty sentyment do tych dziś nieco topornych, ale w tamtych latach bardzo sympatycznych konstrukcji. Moim zdaniem recenzja w ogóle nie jest przegadana, właśnie bardzo fajnie się czyta takie wspominki, które w przypadku recenzji zestawów sprzed 20 lat są jak najbardziej na miejscu, wrażenia z dzieciństwa są wręcz pożądane w zestawieniu z "chłodną" oceną zestawu okiem tej samej osoby kilkanaście lat starszej.
Drumleg napisał/a:
Była to ponadto ta zabawka, z którą spało się kilka dni albo dłużej. A nie każdy zestaw zapraszałem do poduszki.
:D Świetny tekst. Dowodzi też, że miłość do klocków nie musi być taka niewinna! :P Model alternatywny z piecem - genialny. Muszę chyba poprzeglądać zdjęcia innych modeli alternatywnych z tamtych lat, trochę pamiętam, i pamiętam, że wiele było bardzo dobrych, ale za każdym razem, jak odkrywam takie, których dotąd nie znałem, na nowo dziwię się, jak dobre te modele potrafiły być.
Drumleg napisał/a:
Ja w każdym razie polecam, ale z jedną sugestią - bardziej na dywan niż do kąpieli :)
Jak w kąpieli zatonie, to jeszcze można wyłowić, a jak dywan połknie to już nic nie poradzisz... ;D
_________________
Metallica skończyła się na Kill 'Em All.
LEGO skończyło się na 375.
 
 
 
Bua 

Wiek: 30
Dołączył: 27 Sie 2012
Wpisy: 32
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2012-09-06, 23:47   

Kiedy składałem po latach ten zestaw parę tygodni temu, nie mogłem wyjść z podziwu, jak tak mała i wykonana z tak prostych elementów głowa smoka może wyglądać tak świetnie. Chyba na tym polega przewaga starych zestawów nad młodymi - pomysłowość i prostota ponad wymyślnymi pojedynczymi klockami.
 
 
 
 
tomey 


Wiek: 30
Dołączył: 26 Mar 2007
Wpisy: 518
Skąd: Nysa / Wrocław
Wysłany: 2012-09-16, 10:32   

Bardzo dobry zestaw. Mam go w ilości 2:) świetnie się komponuje z Sea Serpent. Ponadto dobrze go rozbudować o jedno przęsło środkowe.
_________________
37236809 nowe gadu:)
 
 
 
 
panrysiek 

Wiek: 39
Dołączył: 18 Paź 2011
Wpisy: 69
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2012-09-19, 08:12   

Też bardzo lubię zestawy z paskiem "Legoland" choć najbardziej wzdychałem do serii "Town".
A recenzja bardzo sympatyczna, fajnie posłuchać anegdot z dzieciństwa związanych z klockami. Sam traktuję AFOLstwo (!!!) jako powrót do tamtych lat, a że mam syna 6-latka zafascynowanego LEGO to jestem w pełni usprawiedliwiony (w oczach niewiernych) ;)
 
 
 
Szerszen 
VIP
Brick Warrior


Wiek: 42
Dołączył: 30 Mar 2012
Wpisy: 1785
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-09-19, 09:57   

Po to się ma synów aby można się było bawić ich zabawkami ;-)
_________________
Jeden klocek zgubię a drugi zepsuję. ;)
 
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,087 sekundy. Zapytań do SQL: 10