Forum LUGPol Strona Główna Forum LUGPol
www.lugpol.pl

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
9396 Helicopter
Autor Wiadomość
Filus 


Wiek: 28
Dołączył: 08 Sie 2010
Wpisy: 556
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2012-09-08, 16:43   9396 Helicopter



Seria:Technic
Liczba części: 1056
Spis części: bricklink
Rok wydania: 2012 (sierpień)
Cena:260 - 350 zł, ja kupiłem w zamówieniu grupowym za 319 zł, katalogowa 399.99 zł
brickset, bricklink

Słowem wstępu

Witam w kolejnej mojej recenzji;). Dziś postaram się przedstawić Wam drugą, co do wartości i wielkości, sierpniową nowość serii Technic. Jest nim helikopter ratunkowy, który swoim wyglądem, już na początku przywoływał mi skojarzenia z śmigłowcami TOPR. Różnica jest taka, że TOPR ma barwy czerwono - białe. W jakich barwach jest zabawka od Lego? To już mogliście zobaczyć na pierwszym zdjęciu;).

Pudełko

Ma wymiary ~ 48 x 38 x 7 cm. Otwierane do góry, jak to bywa w tych większych zestawach mojej ulubionej serii. Na froncie prezentuje się dumnie model główny, czyli śmigłowiec ratunkowy. Widnieje też szumny napis "Ready for Power Functions", a pod nim mniejszą czcionką, że zestaw do motoryzacji nie wchodzi w skład zestawu. Jest też miniaturka z przedstawieniem wszystkich bajerów modelu podstawowego (włącznie z wielkością) i napis, że to zabawka "2 in 1".



Odwracając pudełko zobaczymy model alternatywny, wraz z jego funkcjonalnościami. Jest też informacja, że plany do budowy znajdziemy na stronie producenta, czyli standard. Powyżej modelu B widać zmotoryzowany model podstawowy, w sumie nic ciekawego. No ale nie wyprzedzajmy faktów.



Po bokach, na czarnym tle wyróżniają się miniaturowe obrazki, przedstawiające helikopter, czy też wielkość jednego z paneli w skali 1:1. Znajdują się też tutaj napisy, z ostrzeżeniem przed połknięciem. Jest też informacja o miejscach produkcji części:



I na moje nieszczęście ponownie widnieją tu Chiny. Słowo "ponownie" odnosi się do poprzedniej mojej recenzji oczywiście. Nie podoba mi się, że elementy do najnowszych zestawów, znowu trafiają tutaj z dalekiej Azji, z Państwa Środka. Jeszcze zestaw ze stycznia nie miał takowego, niepokojącego napisu...

Więcej zdjęć boków:



Zawartość pudełka

Po zerwaniu plomb, widocznych na niektórych, z powyższych zdjęć i otwarciu pudełka, nasze oczy mogą upajać się takim widokiem:



Jak widać pudełko nie jest specjalnie przewymiarowane, w stosunku do zawartości. To cieszy, szczególnie, że Crawler ten swego rodzaju mankament posiadał. Tutaj nie poczujemy rozczarowania, że kupiliśmy pudełko pełne powietrza;). Dla porównania jeszcze ukazanie różnic w rozmiarach opakowań 9396 i 9398:



Rozbieżności rozmiarowe pudeł są spore, ale jak już pisałem w recenzji flagowca, inaczej być nie mogło. Fajne jest to, że przy 9396 nie popełniono już tego grzechu.

Po wyjęciu tego, co skrywało przed nami pudełko zobaczymy coś takiego:



Czyli 9 woreczków z klockami + zapakowany gustownie 3 - książeczkowy pakiet instrukcji modelu głównego. Ciekawostką tutaj jest fakt, że zabezpieczono tekturką nie tylko instrukcje, ale także duże łopatki śmigła głównego:



W niektórych, z woreczków schowano jeszcze subworeczki, których łącznie jest sztuk trzy. Dodatkiem w tym wszystkim, jest jeszcze kartonik, z nawiniętym sznurkiem:



Gdy już otworzymy woreczek, w którym spoczywały instrukcje zabezpieczone kartonikiem, można lepiej wyeksponować zawartość:



Czyli 4 śmigła, 3 książeczki, arkusz naklejek, który sam w sobie wygląda tak:



Patrząc na ich ilość, uginają mi się nogi... ileż można iść na taką łatwiznę. Na szczęście nie ma przymusu naklejania i, jak zwykle zresztą, skrzętnie z tego korzystam;).

Instrukcje

Jako się rzekło, instrukcje są trzy. Nie są one jednak, jak to było w przypadku Crawlera identycznej grubości. Instrukcja numer 1 to 80 stron, z czego 4 stanowią reklamy. Instrukcje opatrzone numerkami 2 i 3 są tej samej grubości, tj. 60 stron. W książeczce 2 reklam brak, w trzeciej jest jedna strona, ta z wrzeszczącym dzieciakiem, prawdopodobnie znana wszystkim;p. Trzecia instrukcja, to także spis elementów i przedstawienie motoryzacji samego modelu podstawowego.



Do instrukcji wkradł się też jeden babol:



W magiczny sposób zniknął jeden niebieski pin 3L. Pomijając tę jedną niedoróbkę, instrukcje są czytelne i łopatologiczne. W ramach interesującego szczegółu warto dodać, że w tych instrukcjach (podobnie, jak w przypadku Crawlera) obrazki Triangli odnoszą się do tych nowszych, po modyfikacji:


Ciekawe klocki

Zestaw posiada sporo przydatnych klocków, spora część jest pospolita, ale zawsze przydatna. Z tych ciekawszych elementów wyróżniłbym:

Małą obrotnicę składającą się z:


4 sztuki Black Technic, Axle and Pin Connector Perpendicular Split:


Black Technic, Gear 36 Tooth Double Bevel:


4 sztuki rzadko występujących w zestawach innych, niż auta z zawieszeniem cięgien:


Aż 3 sztuki obejm do połączeń kątowych, których 9396 staje się najlepszym dawcą, tuż po koparce 8043:


2 sztuki mini siłowników śrubowych, jest to trzeci zestaw, które je oferuje:


2 sztuki Light Bluish Gray Technic, Axle and Pin Connector Perpendicular Double 4L:


1 sztuka Light Bluish Gray Technic, Gear 20 Tooth Bevel with Pin Hole:


3 sztuki Tan Technic, Axle 4 with Center Stop, o którym mogliście więcej poczytać przy okazji recenzji 9398 (klik, żeby powiększyć):


Na koniec zostawiłem dwie gwiazdy tego zestawu, czyli dwa całkowicie nowe elementy, których dostajemy po 4 sztuki. Są to rzecz jasna łopaty śmigieł.

Dark Bluish Gray Technic Rotor Blade Large with 3L Liftarm Thick and Black Rubber Tip, czyli inaczej mówiąc duża łopata rotora tego śmigłowca. Wygląda to tak:



W przybliżeniu element jest długi na 25 cm. Jak pisałem, dostajemy 4 sztuki z tym zestawem. Sposób montażu jest jeden, i widać go doskonale - 3 otwory na piny. Łopata rotora przy końcu jest wyprofilowana i zabarwiona na czarno. To nie jedyna modyfikacja. Właśnie ta czarna końcówka jest gumowym fragmentem. Tak, końce rotora, który powstanie z tych elementów są gumowe, prawdopodobnie, by zmniejszyć ewentualne skutki uderzenia się takim rotorem przy kręceniu. Ponownie Lego pomyślało o bezpieczeństwie najmłodszych, za co trzeba wyrazić dla Nich uznanie, bo nie poszli na łatwiznę.

Dark Bluish Gray Technic Rotor Blade Small with Axle and Pin Connector End, czyli krótsza łopata tylnego wirnika:



Ponownie występuje w ilości 4 sztuk. Element wykonany jednolicie, z plastiku. Długi na około 6,5 cm. Mocowanie elementu może odbywać się dwojako, w dwóch płaszczyznach, przy pomocy pinów lub axli. Podobnie, jak w przypadku większego odpowiednika, również doczekał się wyprofilowania, tyle, że na praktycznie na całej długości wytwarzającej siłę nośną.

Oba nowe elementy wprowadzane TYLKO w tym zestawie są bardzo udane i na pewno przyczynią się do wysypu MOCy z latadłami, które owe nowości odpowiednio wykorzystają. Na koniec tego punktu, zdjęcie porównawcze dla obu elementów:



Model B

Tutaj pewnie tego, kto to czyta ogarnie wielkie zdziwienie. Dlatego zanim przejdę do rzeczy, krótkie wyjaśnienie. Nigdy mi się takie coś nie zdarzyło, ale w przypadku 9396 bardziej zaciekawił mnie model alternatywny, niźli ten podstawowy. Inna rzecz, że przed zakupem nie interesowałem się szczególnie modelem B. Widziałem miniaturkę i tyle. Dopiero wyraźne zdjęcia z pudełka mnie zachęciły. Ktoś powie, że jeżeli zamierzałbym postawić sobie model podstawowy na półkę na dłuższy czas, a chcę zrobić kompletną recenzję, to logika podpowiada, żeby zacząć od modelu podstawowego. Przeważnie tak nie było, bo wolałem jednak szybciej zobaczyć model A, bo drugi praktycznie zawsze nie przykuwa uwagi. Buduje się go na potrzeby recenzji i najczęściej się do niego nie wraca. Jak to jest z alternatywą zestawu, o którym przyszło mi napisać parę słów w tej recenzji? Przekonacie się niedługo.

Modelem alternatywnym zestawu jest, jak ochrzciło go Lego "twin rotor helicopter", czyli w wolnym tłumaczeniu helikopter dwuwirnikowy. Powiecie - żadna nowość. Śmigłowiec to dość wdzięczna do oddania maszyna, zwłaszcza w Technicu. Fakt faktem. Lego zresztą raczyło nas całkiem pokaźną ilością takowych konstrukcji. Trafiały się nawet właśnie dwuwirnikowe. Ale model B 9396 ma coś niezwykłego. O ile mi coś nie uciekło, w historii jest to pierwszy helikopter, którego wirniki są typu "intermeshing rotors", czyli zazębiające się. Widywałem już takie autorskie latadła, ale w oficjalnym zestawie widzę to po raz pierwszy. Klasycznych śmigłowców było dużo. Czy dziwicie się zatem, dlaczego to właśnie alternatywa zaciekawiła mnie bardziej? Była bardzo niestandardowa. Ta właśnie inność zadecydowała, że to helikopter dwuwirnikowy jest w tym, a nie innym miejscu tej recenzji;).

Budowa modelu B

Instrukcję, jak już pisałem wcześniej, musimy pobrać ze strony Lego. Fajne w niej jest to, że jest to tylko jeden duży PDF - 186 stron, także nie musimy pobierać kilku, śmiesznie małych dokumentów, jak to nieraz bywało.

Budowę alternatywy zaczynamy od budowy kabiny pilotów:



Nie ma tutaj jeszcze żadnych mechanicznych elementów, a jesteśmy na 15 stronie.

Na 30 stronie wygląda to tak:



I co ciekawe, nadal brak nawet zarysu jakiegokolwiek mechanizmu. Nawet przez moment się zastanawiałem, czy aby na pewno jest to Technic. Jednak już na stronie 31 odetchnąłem z ulgą, ponieważ wreszcie pojawiły się pierwsze elementy mechaniczne. Taka, a nie inna sytuacja jest powodowana tym, że helikopter dwuwirnikowy budowany jest "na gotowe" od przodu, sukcesywnie przesuwając się w tył maszyny.

Po kolejnych kilkunastu krokach przybyło wreszcie trochę mechanizmów:



A konkretnie mechanizm chowania podwozia, zamontowane zostały już mLA, widać też wyprowadzenie cięgien ku górze. Po co? Dowiecie się później;).

Następnych naście kroków, powoli jawi się na horyzoncie koniec budowy:



Maszyna niemal osiąga docelową długość, praktycznie wszystkie mechanizmy są gotowe. Pozostały już tylko prace wykończeniowe.

Po zakończeniu procesu budowy mam zaszczyt przedstawić model alternatywny zestawu 9396:





Po którego budowie zostało całkiem sporo elementów:



Ale to nic nowego, można rzec, że to typowe dla zestawów Technic. Pora wreszcie przejść do najważniejszego punktu, czyli funkcjonalności.

Funkcje modelu alternatywnego

Patrząc na wielkość - długość prawie 60 cm, zresztą podobnie, jak w przypadku helikoptera, co można było wyczytać na pudełku - można było się spodziewać wielu fajerwerków. Niestety nie jest tak różowo, jak z początku mi się wydawało. Model posiada raptem 3 funkcje:
- kręcenie się wirników zazębiających się;
- wychylanie łopatek tychże wirników;
- chowane podwozie (tylko przednie koła, tylne jest na stałe).

Tradycyjnie już, po kolei:

Kręcenie się wirników zazębiających się.

Funkcja, w swoim układzie po drodze przechodzi przez skrzynię rozdzielczą, która przełącza napęd pomiędzy dwie, z trzech wymienionych bajerów. Jest to właśnie kręcenie się wirników głównych oraz chowanie podwozia. Wspomniana skrzynia rozdzielcza posiada wyprowadzenie czerwonej wajchy (widocznej na poniższym zdjęciu), umiejscowionej na lewej stronie, którą przełączamy się pomiędzy funkcjami:



Spytacie w tym momencie, ok, ale czym napędzamy te wirniki. W tym momencie właśnie pryska cała ta magiczna aura, która jawiła mi ten model alternatywny, jako coś na tyle boskiego, by wybudować to przed modelem podstawowym. Otóż napędzanie wirników głównych, a także drugiej funkcji - chowania podwozia - realizowane jest przez tylny wirnik, zorientowany wzdłuż osi latadła. Pomysł tak badziewny, że nie mam słów, by kulturalnie wyrazić swoje poirytowanie faktem zaprzepaszczenia potencjału, jaki miał ten model... Na domiar złego przełożenie samego układu jest na tyle toporne, że chodzi stosunkowo ciężko... Może kogoś zainteresować jeszcze jeden szczegół, który tyczy się tego układu. Otóż obrót wirników może odbywać się tylko w jedną stronę. Praktycznie identyczny patent zastosowano w modelu podstawowym, i części recenzji jemu poświęconej napiszę o tym nieco więcej.

Wychylanie łopatek

W zasadzie można by to nazwać zmianą ich geometrii. Odpowiada za to wspomniany wcześniej układ, z wyprowadzonymi ku górze cięgnami. Za obsługę tej funkcji odpowiedzialne są czarne wajchy, po obu bokach bokach kabiny pilotów:



Jak to działa? Na axlu spoczywa luźno connector, połączony z mocowaniem śmigieł. Kiedy wajcha odpowiedzialna za ten bajer, zostanie uniesiona do góry, owy luźno spoczywający na axlu connector może się opuścić na nim, bo swoista blokada, którą jest cały mechanizm zostaje zwolniona. Żeby lepiej zobrazować tę ideę parę zdjęć:



Kiedy blokada jest zaciągnięta, connector jest w pozycji pierwszej (zdjęcie po lewej), w przeciwnym wypadku możliwe jest uzyskanie efektu, jak na drugim zdjęciu.

Efekt końcowy, czyli zmiana geometrii wirników wygląda z bliska tak:



A w całej okazałości tak:



Wcześniej podkreśliłem słowo "może". Później też wypowiadałem się w taki sposób, by podkreślić "możliwość". Dlaczego? Mechanizm opiera się najzwyklej w świecie na grawitacji. Jeżeli jest zablokowane, to wszystko cacy. Gdy zwolnimy blokadę, to powinno się opuszczać samoczynnie. Niestety zwykle się tak nie dzieje, gdyż sama konstrukcja wirników, wraz z ruchomym mocowaniem po prostu jest za lekka i rzadko kiedy sama z siebie się opuści. Przeważnie musiałem ustawić przechył wirników własnymi łapkami. Inna rzecz, że podniesienie wirników do pozycji prostej, przy pomocy tych czarnych wajch nie należy do przyjemności. Cały układ cięgien (po części wykonanych z liftarmów) działa opornie, ma tendencję do odmówienia posłuszeństwa. Upraszczając, pomysł na mechanizm był świetny, ale w praniu wyszły jego spore niedoróbki...

Chowanie podwozia

Jak już wspominałem przy napędzanych wirnikach, ta funkcja przechodzi przez skrzynię rozdzielczą, przy pomocy której możemy skierować napęd na ten mechanizm. Wykorzystywane tutaj są siłowniki śrubowe w wersji mini. Mechanizm jest prosty, w zasadzie za cały ruch odpowiadają właśnie te siłowniki, reszta układu sprowadza się jedynie na doprowadzeniu napędu z samej, dwupozycyjnej skrzyni rozdzielczej. Chowane są jedynie przednie dwa koła, a sam proces odbywa się prostopadle do osi maszyny:



Do tej funkcji, jako jedynej nie mam zastrzeżeń. Działa lekko, mimo akceleracji przełożenia. Jedynie ten tylni wirnik, jako korbka do napędzania tego...

W ramach bonusu dodam jeszcze, że model nie ma oficjalnej możliwości motoryzacji. Ja to zrobiłem, podłączając po prostu silnik w miejscu tylnego wirnika. Szału nie ma. O ile chowanie podwozia to żaden problem, o tyle napędzenie wirników to zdecydowanie za dużo dla Mki bez sprzęgła. Wynika to z faktu przełożenia i sporej bezwładności długich, bądź co bądź, wirników. Po podłączeniu XLa sprawa nieco się poprawiła. Nie męczył się aż tak, jednak XL to też zdecydowanie większy moment na wyjściu. Wirniki jednak nie kręcą się specjalnie szybko. Ciężko było mi zrobić sensowne ujęcia głównych wirników w ruchu:



Strona wizualna

Od strony wizualnej nie można wiele zarzucić. Niby model jest trochę pstrokaty, ale dobór poszczególnych składowych jest dość racjonalny. Po 8109 nie razi mnie połączenie żółtego z czerwonym. Oczywiście nalepki jeszcze poprawiłby odbiór modelu, ale jak wiadomo, ja ich nie naklejam. I nie będę tego robić. Niecodziennie prezentują się osadzone na dość masywnych podstawach łopatki wirnika, ale w żadnym razie nie jest to zarzut. Generalnie wygląd, ten niecodzienny wygląd pozwala choć trochę się zachwycić tym modelem, który od strony mechanicznej jest mocno niedopracowany.

Ocena modelu alternatywnego

Pora podsumować model B zestawu 9396. Zrobię to tradycyjnie.

Zalety:
+ niecodzienny wygląd;
+ spore rozmiary, które robią wrażenie;
+ ciekawe mechanizmy;

Wady:
- ciekawe mechanizmy nie działają zbyt dobrze;
- tylny wirnik, jako "korbka" - kto to wymyślił?!;
- w gruncie rzeczy, 3 funkcje, na tak duży model to trochę mało;
- brak możliwości motoryzacji;
- wspominałem już o posr... ekhm beznadziejnym pomyśle, by wykorzystać tylny wirnik, jako napęd dla funkcji?

Budowa modelu podstawowego

Pora przejść do dania głównego. Po złym wrażeniu, które zostało po niedopracowanym modelu B, ciekaw byłem, jak na tym tle będzie się prezentować model główny, czyli tytułowy helikopter ratunkowy. Budowę czas zacząć.

A zaczynamy ją od czegoś takiego:



Czyli budowy przodu, wraz z siedzeniami. W odróżnieniu od modelu alternatywnego, już na początku pojawia się zarys pierwszego mechanizmu - chowanego podwozia, a to wróżyło ciekawą budowę, w której nie będę musiał na coś ciekawe czekać aż do 31 strony instrukcji;).

Kilkanaście kroków dalej widać już coś takiego:



Jak widać, trochę przybyło. Jest już ukończony pierwszy bajer modelu, drzwi przesuwne po bokach. Mechanizm banalny, do drzwi zamocowano axel, który przesuwa się wzdłuż otworów w liftach. W ramę również wbudowano jeden axel, który służy za swoistą prowadnicę. Axle to 12L, więc najdłuższe, powszechnie dostępne. Całość jest tak spasowana, że drzwi dobrze się trzymają, i nie mają prawa wyskoczyć, a jednocześnie bardzo lekko chodzą, co można też poczytać jako wadę. Na zdjęciu widać też początek mechanizmu do otwierania tylnego włazu, a także przedłużenie cięgien (ruchomych liftarmów, które tutaj spełniają tę funkcję), będących dalszą częścią mechanizmu chowania podwozia.

Kolejne etapy budowy prowadzą nas przez budowę dachu i kabiny:



Jak widać przez kabinę i dach mam namyśli nieco więcej;). Pojawia się wirnik wraz z odpowiednim mechanizmem, kompletnie wykończono kabinę pilotów, zabudowano także wyciągarkę i siłowniki. Pojawia się też skrzynia rozdzielcza w bardzo początkowej fazie.

W następnej fazie budowy, wspomniana skrzynia rozdzielcza zostaje rozbudowana. Pojawia się też analogiczny do tego, w modelu alternatywnym mechanizm, umożliwiający kręcenie się wirnika głównego tylko w jedną stronę. Cały trik, to zamocowanie na luźno nałożonym na ośkę liftarmie zębatki, która w zależności od kierunku, albo się podniesie rozsprzęglając cały mechanizm, albo się dociśnie ku dołowi, zazębiając się z sąsiednimi zębatkami, przenosząc obroty dalej. Całość to wykorzystanie siły odśrodkowej, powstałej w miejscu styku dwóch zębatek. Sama skrzynia z tymże mechanizmem wygląda tak:



To samo zjawisko wykorzystywano w modelach z silnikami na gumkę, czyli między innymi w: 8202 oraz 8205. Dla ciekawych, jak dokładnie działa mechanizm obrotu tylko w jedną stronę, odsyłam do zapoznania się z zasadą funkcjonowania wspomnianych zestawów. Tutaj jest to samo, ale jest to inaczej wykorzystywane;).

Kilkanaście kroków dalej i możemy zaobserwować następujący progres:



Skrzynia rozdzielcza niemal gotowa, zabudowany został też prawie cały tył, tylko włazu praktycznie brakuje. Domyślne osoby pewnie już wiedzą, czego jeszcze brakuje, i co będzie dobudowywane na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu stron instrukcji:



Budowa powoli ma się ku końcowi. Jak widać dobudowany został ogon, wraz z mocowaniem tylnego wirnika. Pozostało już tylko wykończenie modelu, dodanie paru detali mających wpływ na wrażenia estetyczne i naszym oczom ukazuje się wreszcie model podstawowy w całej krasie:



Po budowie pozostało nam tyle elementów:



Czyli całkiem niewiele. Cieszy fakt dodania zapasowej z12. Podobnie, jak w przypadku Crawlera pomyślano, by dodać tę, dość zawodną część;).

Rzućmy okiem na model podstawowy:




Przykuwa spojrzenia. Jest wielki i posiada ciekawe ubarwienie, które wbrew pozorom nie gryzie się. Zaczynając od czarnego przodu, przez żółty kadłub, a na czerwonym ogonie kończąc. Oczywiście nalepki dodałyby animuszu. Masywne mocowanie wirnika głównego dodaje mu realizmu, bo przecież normalne helikoptery też nie mają gołej ośki na wyjściu u góry. Jedynym słabszym punktem jest moim zdaniem właz. Szary tutaj nie pasuje. Powinien być czerwony, jak cały tył. Fajne jest też umieszczenie czarnych drążków do obsługi geometrii wirnika tuż przy kabinie pilota. Mimo, że w kabinie byłoby całkiem realnie, to przy tej kabinie też powoduje to pozytywny odbiór. Wizualnie jest bardzo dobrze, zdecydowanie lepiej, niż w przypadku modelu alternatywnego.

Funkcje modelu głównego

Śmigłowiec ma całkiem sporo bawialnych funkcji. Ich napędzanie odbywa się przy pomocy czarnej z20, wyprowadzonej na lewy bok helikoptera. Owa pokrętło napędza skrzynie rozdzielczą, która rozdziela napęd za pomocą dwóch wajch. Ta po lewej (po stronie pokrętła) przełącza pomiędzy napędzaniem wirników: głównego i tylnego, a chowaniem podwozia (wszystkie koła, a nie, jak to było w alternatywie, tylko przednie). Wajcha po prawej stronie modelu, przełącza napęd pomiędzy otwieraniem tylnego włazu, a napędzanie wyciągarki usytuowanej także po tejże stronie. Przejdźmy do konkretów, a zatem wszystkie funkcje to:

- otwierane po obu stronach drzwi;
- wyciągarka linowa z hakiem;
- otwierany właz z tyłu helikoptera;
- napędzane wirniki;
- chowane podwozie;
- zmienna geometria wirnika głównego;

Przyjrzyjmy się im dokładniej.

Otwieranie drzwi

Wspominałem o nim już na etapie budowy. Całość składa się na sztywno mocowany do ramy kadłuba axel, pełniący rolę prowadnicy. Drugi axel, o tej samej długości, który służy do stabilizacji, jest z kolei mocowany na sztywno do samych drzwi. Działa to prosto i skutecznie, choć być może zbyt lekko. Przydałoby się w krańcowej pozycji pomyśleć, o jakimś connectorze, w który wchodziłby axel mocowany do drzwi. Wtedy nie latałyby tak te drzwi w jedną i drugą stronę. Pomijając ten mały feler, pomysł i wykonanie bardzo dobre:



Jak widać, drzwi mają nawet okienka, co jest miłym dodatkiem.

Wyciągarka

Mechanizm sam w sobie bardzo prosty. Obroty w jedną, czy drugą stronę albo nawijają linę, albo ją rozwijają. Większej filozofii tutaj nie ma. Wygląda to dobrze od strony wizualnej:



Od strony mechanicznej, jest już niestety gorzej. Kręcenie pokrętłem, gdy akurat tę funkcję chcemy obsługiwać jest dość męczące. Wszystko przez duże opory w układzie. Winę za ten stan rzeczy ponoszą dwie kwestie. Pierwszą jest brak redukcji, drugą, ważniejszą jest głupie wykończenie mechanizmu. Otóż do zaślepienia i jednoczesnego mocowania końca axla, na który nawija się linka użyto tego elementu:

Co w samo w sobie, z uwagi na brak redukcji jest głupotą. Czemu akurat tak? Nie mam pojęcia. Teoretycznie można to tłumaczyć chęcią zwiększenia udźwigu samej wyciągarki, ale czy musi być to okupione (t)opornością działania?

Otwierany właz

Mechanizm wykorzystuje jeden siłownik, który przez układ cięgien utworzonych z liftarmów podnosi lub opuszcza owy właz. Właz to najzwyklejszy panel 11x5 w kolorze szarym, znany przede wszystkim z Unimoga:



Jeżeli chodzi o sposób działania, nie mogę złego słowa powiedzieć. Działa lekko. Wszystko w najlepszym porządku. Szczególnie mi się podoba to, że w skrajnej pozycji właz prawie styka się z podłożem. Daje to poczucie bezpieczeństwa, że czegoś nie uszkodzimy, chcąc dobić do krańcowej pozycji. Przyczepiłbym się jedynie do kierunku obrotów. W starszych zestawach, gdy coś się zamykało, to należało kręcić pokrętłem w stronę, w którą wykonywany był ruch tego, czym ruszaliśmy. Tutaj jest odwrotnie. A wystarczyłoby tylko obrócić zębatkę przy samym siłowniku i problem z głowy. Jasne, mogę sam sobie to poprawić, ale budowałem z instrukcji i projektant mógł zrobić ukłon, w stronę starych, mądrych i intuicyjnych w obsłudze rozwiązań.

Napędzane wirniki

Cóż tutaj można powiedzieć. Kręcimy korbą, kręcą się wirniki. Mechanizm wyposażony jest w przedstawiony już wcześniej bajer, z wysprzęglającą się zębatką. Powód jest dość prosty, główny wirnik z racji masy ma spora bezwładność. Jeżeli byśmy mocno go rozpędzili, a chcieli przełączać funkcje, to zębatki, które nadal by się w skrzyni kręciły (bez tego triku) mogłyby tego za którymś razem nie wytrzymać. Opór nie jest tragiczny, ale jest. Redukcja byłaby głupotą, bo i tak troszkę wolno się główny wirnik kręci, jak na mój gust oczywiście. Jednak to już czepianie się na siłę. Cały układ jest wykonany solidnie i mądrze. Koniec i kropka;).

Chowane podwozie

Kolejny dopracowany bajer. Chowane są wszystkie 3 koła. Jedno przednie i dwa tylne, umiejscowione po bokach. Nie występuje tu przypadłość, którą wypomniałem przy otwieraniu włazu. Kręcenie jest zgodne z kierunkiem wykonywanym przez koła. Układ posiada ruchomy zastrzał, który blokuje i wzmacnia podwozie, gdy jest wysunięte - tj. gdy będzie na nim stała maszyna. Fajne jest też to, że gdy schowamy koła, możemy śmigłowiec postawić na spodniej powierzchni i będzie stał równo, nic nie wystaje:



Zmienna geometria wirnika głównego

Kolejny zaskakujący szczegół. Po złym wrażeniu, które pozostawił po sobie model B, sądziłem, że trzeba szykować się na kolejne rozczarowanie. I faktycznie, rozczarowałem się... pozytywnie. Otóż tutaj działa to świetnie. Nie ma ani szczególnie dużych oporów przy wyrównywaniu łopat, ani też nie trzeba im pomagać przy ich wychylaniu. Obsługa jest niemal identyczna, jak w przypadku dwuwirnikowej, zazębiającej się wersji, czyli za zmianę geometrii odpowiadają czarne dźwigienki po obu bokach kabiny:



Zmiana widoczna jest na wirniku od razu:




To, że ta funkcja działa dobrze, moim zdaniem powodowane jest znowu dwoma istotnymi punktami w samej konstrukcji. Po pierwsze, cięgna odpowiedzialne za tę zmianę są zabudowane prosto do bólu. Brak tu udziwnień, które były w modelu alternatywnym. Druga rzecz, to fakt, iż sam wirnik, a właściwie jego mocowanie jest bardzo masywne, a przez to i cięższe. To sprawia, że grawitacja nie ma już problemu, by pokonać minimalne tarcia na elementach.

Jak wspominałem, obsługa większości funkcji wymaga użycia skrzyni rozdzielczej, właśnie tej:



Za przełączanie pomiędzy funkcjami odpowiedzialne są dwie, czarne wajchy. Położone są po bokach:



I tutaj mały szczegół. Teoretycznie można napędzać dwie funkcje naraz, tak, jak to było choćby w przypadku 8053. Dlaczego teoretycznie? 3 z 4 funkcji posiadają swoje skrajne pozycje, po których osiągnięciu układ się blokuje. Z kolei kręcenie wirnikami może odbywać się tylko w jedną stronę. Wniosek nasuwa się sam. Mordowanie się z dwoma przełącznikami w zasadzie nie ma sensu, bo zsynchronizowanie tych funkcji ze sobą zajmie więcej czasu, niźli pokręcenie pokrętłem napędowym dwa razy.

Motoryzacja

Na początku recenzji padło stwierdzenie, że zestaw 9396 ma na pudło ma napis "Ready for Power Functions". I faktycznie, model podstawowy jest "ready". Przygotowano miejsce, wraz z axlami, które potrzebne są do zmotoryzowania wszystkich 4 funkcji, za których obsługę odpowiada skrzynia rozdzielcza. Do procesu motoryzacji potrzebujemy tylko tyle:



Całość zamyka się w kilku krótkich czynnościach. Pierwszą jest zdjęcie tylnej "obudowy" skrzyni rozdzielczej i demontaż czarnego liftarma 9L:



Następnie na dwa wystające axle nasuwamy z8 i sprzęgło z24:



Po czym składamy wszystko w całość, tak jak było, a na czarne piny widoczne wcześniej na liftarmie mocujemy silnik:



Ostatnim punktem jest montaż pojemnika na baterie. W tym celu przeciągamy kabel silnika ku spodniej części helikoptera, do miejsca przygotowanego do zabudowy batboxa:



Wkładamy pojemnik, dociskamy przygotowane już w czasie budowy podstawowego zestawu piny i tyle:



Na tym motoryzacja się kończy. Nie jest ona idealna. Pierwszym zarzutem jest zabudowa samego batboxa. Gdy jest zamontowany, chowanie podwozia jest bezcelowe. No chyba, że chcecie cały czas sobie w rękach trzymać swoją zabawkę:



W zasadzie jedynym sensownym wykorzystaniem tej możliwości jest napęd wirników. Gotowi do startu;)?



Reszta funkcji też oczywiście ma tę możliwość, by uruchomić je silnikiem. Ale nie wymagają one aż tak dużej ilości kręcenia, by silnik był tutaj koniecznością, tak, jak np. w 8265, czy 8053, gdzie było to irytujące i zabijało przyjemność z zabawy.

Podsumowanie modelu głównego

Skoro doszliśmy do końca opisu modelu podstawowego, pora go jakość skwitować. Może klasycznie:

Zalety:
+ wielkość;
+ bawialność (pomijając opornie działającą wyciągarkę);
+ ciekawe mechanizmy, zwłaszcza ten odpowiedzialny za geometrię wirnika;
+ całkiem ładny wygląd;
+ możliwość motoryzacji;

Wady:
- choć w sumie po co ta motoryzacja(?);
- beznadziejnie skonstruowana wyciągarka;
- brzydki szary właz;

Podsumowanie zestawu 9396

Pora potraktować 9396, jako integralną całość i postarać się jakość to zreasumować. Obecnie zestaw można kupić za około 300 zł. Za jakiś czas, przypuszczalnie uda się i za 250 lub nawet mniej. Posiada on 1056 elementów. Tyle suchych informacji. Co z tego wynika. Ano to, że moim zdaniem zestaw jest bardzo atrakcyjny. Posiada całkiem spory arsenał ciekawych i przydatnych klocków. W tym po 4 sztuki białych kruków, dostępnych tylko tutaj (sam zestaw 4 większych łopat wirnika, to wg bricklinka uwaga, 80 zł. Jest to prawdopodobnie największy śmigłowiec, jaki kiedykolwiek wypuściło Lego. W wielu aspektach jest to zestaw udany. Można się trochę nauczyć. Fakt, że jest też kilka błahych rzeczy, które ewidentnie uciekły projektantowi, a i są denerwujące. Rozpatrując to wszystko, biorąc pod uwagę wszystko, co starałem się przekazać w samej recenzji, postaram się zebrać to w kilka punktów, by ostatecznie wydać wyrok;). Zatem:

Zalety zestawu 9396:
+ udany model podstawowy;
+ sporo ciekawych klocków, a w szczególności;
+ łopaty wirników;
+ przyzwoita cena;
+ największy śmigłowiec z Lego Technic;
+ ciekawie wyglądający model alternatywny;

Wady zestawu 9396:
- spartaczony model alternatywny pod względem mechaniki;
- irytująca wyciągarka w modelu głównym;
- drobne niedoróbki mechanizmów;

Jak widać zaleto sporo, wad zdecydowanie mniej. Część z wad da się zresztą wyeliminować. W związku z tym Helikopter Ratunkowy 9396 z serii Lego Technic uważam za bardzo udany zestaw. Jest dużym i w moim przekonaniu bardzo opłacalnym zakupem. Mówię to, jako AFOL. Choć w moim przekonaniu dzieci też będą zadowolone. Już sam rozmiar robi wrażenie, a i bawić się jest czym. Nieszablonowość mechanizmów i w sumie samej tematyki zestawu również przemawia na jego korzyść. W skrócie - naprawdę polecam;).

Galeria: klik.

PS. Ciekawostka. Przez zdecydowaną większość czasu, także w zapowiedziach zestaw był przedstawiany jako "Rescu Helicopter", ale teraz, gdy patrzę na oficjalną stronę Lego, to widnieje, jako po prostu "Helicopter". Dziwna sprawa, już sama kolorystyka nachalnie przywodzi na myśl, jaka nazwa powinna być...

Pozdrawiam. F.
Ostatnio zmieniony przez nori 2012-09-10, 09:39, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
 
glaz_pimpur 
VIP
OLD SKULL


Wiek: 41
Dołączył: 13 Maj 2008
Wpisy: 1075
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-09-08, 19:13   

Bardzo Ci zazdroszczę Twojego wolnego czasu. Musiałeś dużo go poświęcić, żeby napisać tak długą (i pewnie wyczerpującą) recenzję. Niestety ja nie mam czasu, żeby przejrzeć zdjęcia. Może jakieś streszczenie w 2 zdaniach?
_________________
Jestem już zmęczony.
 
 
 
Filus 


Wiek: 28
Dołączył: 08 Sie 2010
Wpisy: 556
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2012-09-08, 19:25   

Nie ma czego zazdrościć. Recka powstawała w "bulach i nadzieji" na szczęśliwy finał, przez prawie półtora tygodnia. Co do streszczenia, wystarczy przeczytać podsumowanie ostateczne (ostatni punkt wytłuszczony). Jak chcesz jeszcze zwięźlej to: za tę kasę - zestaw jest bardzo udany, ma ciekawe części i funkcje. Ma trochę niedoróbek, ale mało kiedy się zdarzają takie zestawy, które ich nie mają.
 
 
 
sekua 
VIP


Wiek: 28
Dołączył: 06 Cze 2012
Wpisy: 226
Skąd: Warszawa / Radom
Wysłany: 2012-09-09, 00:09   Re: 9396 Helicopter

Na wstępie powiem, że ze wszystkich maszyn latających moje najmniejsze zainteresowanie budzą helikoptery. Interesują mnie jedynie samoloty, ale tylko i wyłącznie w modelarstwie. Ponadto nie przypominam sobie genialnych, legendarnych zestawów Lego tego typu. W tym miejscu dziwnym może się zdawać fakt, iż moim pierwszym zestawem Lego Technic był 8232... a potem nastąpił DA na długie lata.

Wobec tego mogę mieć ambiwalentne odczucia związane ze zrecenzowanym wyżej zestawem, bo przyznam, że jest geniaaalny!

Podoba mi się bardzo jego (model A) wygląd, wielkość, możliwość motoryzacji, a przede wszystkim konstrukcja wirników. W ofercie Lego brakowało tak dobrze odwzorowanej jakiejkolwiek maszyny latającej. Dopisuję do mojej wish list.

W kwestii modelu B, nie przypuszczałbym, że okaże się aż tak rozczarowujący.

Filus napisał/a:


Cały trik, to zamocowanie na luźno nałożonym na ośkę liftarmie zębatki, która w zależności od kierunku, albo się podniesie rozsprzęglając cały mechanizm, albo się dociśnie ku dołowi, zazębiając się z sąsiednimi zębatkami, przenosząc obroty dalej. Całość to wykorzystanie siły odśrodkowej, powstałej w miejscu styku dwóch zębatek.


Pamiętam, że podobny mechanizm pojawił się we wspomnianym przeze mnie 8232.
 
 
 
3dom 
Administrator


Wiek: 30
Dołączył: 18 Kwi 2011
Wpisy: 5350
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-09-09, 12:35   Re: 9396 Helicopter

Ciekawy duzy zestaw, dzięki Filus za jego przyblizenie znakomita recenzja. Raczej go nie kupie bo nie posiada zadnych rewolucyjnych elementow w wiekszej ilosci, najwyzej pojedyncze czesci poszukam na BL. Jedna rzecz bardzo mnie rozczarowala - dlaczego duze skosne panele (#17 i #18) nie pojawily się wreszcze w zoltym kolorze...?

Moze model B warto sprobowac zmotoryzowac eLka?
_________________
#CzujeZapachWanilii
nisiia napisał/a:
SMAŻ SIĘ W PIEKLE ZA TE POSPINANE PLEJTY!!!!!!!!
 
 
 
Filus 


Wiek: 28
Dołączył: 08 Sie 2010
Wpisy: 556
Skąd: Śląsk
Wysłany: 2012-09-11, 16:24   

3dom napisał/a:
Moze model B warto sprobowac zmotoryzowac eLka?


Teraz to już raczej ktoś inny musiałby sprawdzić. Teoretycznie miałoby to sens, ale kiedy robiłem zdjęcia nie przyszło mi to do głowy, a roboty dużo by nie było, wszak demontaż Lki z Crawlera to pryszcz.
 
 
 
Sariel 
VIP
p.o. majstra


Wiek: 34
Dołączył: 28 Mar 2007
Wpisy: 4714
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-12-29, 18:23   

Pozwoliłem sobie sfilmić małą reckę tegoż cuda:

_________________
Kalkulator przełożeń | Generator miniaturek z BSa/Majhosta
 
 
 
3dom 
Administrator


Wiek: 30
Dołączył: 18 Kwi 2011
Wpisy: 5350
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-12-29, 18:37   

Co za dzień... I Ty Sarielu przeciwko nam, przeciwnikom video-recenzji? :P
_________________
#CzujeZapachWanilii
nisiia napisał/a:
SMAŻ SIĘ W PIEKLE ZA TE POSPINANE PLEJTY!!!!!!!!
 
 
 
Szerszen 
VIP
Brick Warrior


Wiek: 41
Dołączył: 30 Mar 2012
Wpisy: 1785
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-12-29, 18:47   

Aargh znów film... dołączam do grona przeciwników videorecenzji - owszem, video jako dodatek, fajna sprawa, można sobie wybrać (no w tym wypadku można wybrać akurat) ale jeśli zagoszczą u nas "na stałe" videorecenzje, to nie będzie to dobre ani dla pozycjonowania Lugpolu ani dla samych recenzji.

Na przeczytanie tekstu, obejrzenie paru zdjęć czas znajdę, ale pracuję "w strefie ciszy" - również w domu i w tym momencie videorecenzja jest dla mnie zazwyczaj bezwartościowa - bo sam obraz bez dźwięku zabija jej sens.
_________________
Jeden klocek zgubię a drugi zepsuję. ;)
 
 
 
Sariel 
VIP
p.o. majstra


Wiek: 34
Dołączył: 28 Mar 2007
Wpisy: 4714
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-12-29, 18:47   

A jesteście nimi? Pierwsze słyszę.
A w mojej recce dźwięk jest bez znaczenia, wszystko jest pokazane albo tekstem. Nienawidzę recek gdzie ktoś sepleni do mikrofonu, więc sam takich nie popełniam.
_________________
Kalkulator przełożeń | Generator miniaturek z BSa/Majhosta
Ostatnio zmieniony przez Sariel 2012-12-29, 18:48, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
3dom 
Administrator


Wiek: 30
Dołączył: 18 Kwi 2011
Wpisy: 5350
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-12-29, 18:51   

Jestesmy, nawet o tym dzis napisalem. Akurat Twoja fajnie sie oglada, zwlaszcza proces budowy. Nie wiem tylko dlaczego 4 razy sie przebierales?:P
_________________
#CzujeZapachWanilii
nisiia napisał/a:
SMAŻ SIĘ W PIEKLE ZA TE POSPINANE PLEJTY!!!!!!!!
 
 
 
Sariel 
VIP
p.o. majstra


Wiek: 34
Dołączył: 28 Mar 2007
Wpisy: 4714
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-12-29, 19:23   

Żeby nie było nudno ;)
_________________
Kalkulator przełożeń | Generator miniaturek z BSa/Majhosta
 
 
 
Pietruch 


Wiek: 26
Dołączył: 25 Gru 2004
Wpisy: 1382
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-12-29, 19:48   

Sariel napisał/a:
Żeby nie było nudno ;)

Jak znajdziesz czas, a przede wszystkim chęci to możesz się pokusić jeszcze o takie efekty ;)
http://www.youtube.com/wa...TTkXTfMpY#t=29s
To tak już na marginesie. :)
_________________
Pozdrawiam,
Maciej
Ostatnio zmieniony przez Pietruch 2012-12-29, 19:49, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Chrupek 


Wiek: 28
Dołączył: 13 Kwi 2010
Wpisy: 836
Skąd: Wawa
Wysłany: 2012-12-29, 19:50   

Sariel napisał/a:
Nienawidzę recek gdzie ktoś sepleni do mikrofonu, więc sam takich nie popełniam.


A może zarapuj nam reckę?:P Sklecisz jakiś wartki riff na basie i jazda:D
_________________
Sezon w pełni!
 
 
 
 
blizzard 
niepoprawny mercedesiarz


Wiek: 27
Dołączył: 04 Paź 2011
Wpisy: 803
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2012-12-29, 20:41   

Szerszen napisał/a:
dołączam do grona przeciwników videorecenzji

Oj tak, jakikolwiek portal (gazeta,wp,onet,interia) jak artykuł jest ciekawy, ale "nie-do-czytania-tylko-do-oglądania" to klik wyłączający idzie szybciej niż mrugnięcie okiem ;o
_________________
Strasznie bym chciał wrócić do LEGO..
Moje recenzje i MOCe
 
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,198 sekundy. Zapytań do SQL: 11