Forum LUGPol Strona Główna Forum LUGPol
www.lugpol.pl

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
"LEGO Technic w praktyce" - Mark Rollins
Autor Wiadomość
M_longer 
VIP


Wiek: 27
Dołączył: 29 Wrz 2007
Wpisy: 4555
Skąd: Lubin
Wysłany: 2013-11-22, 20:44   "LEGO Technic w praktyce" - Mark Rollins


Tytuł oryginalny: Practical Lego Technics
Tytuł Polski: LEGO Technic w praktyce. Ożyw swoje kreacje w LEGO.
Autor: Mark Rollins
Redaktor techniczny: Jon Lazar
Przekład: Witold Sikorski
Rok premiery na świecie (po angielsku): 2013
Rok premiery po polsku: 2013
Wydawnictwo na świecie: Apress
Wydawnictwo w Polsce: APN Promise
Ilość stron: 270
Cena sugerowana: 49,35pln

Dostałem tę książkę nieodpłatnie w zamian za napisanie jej recenzji. Gdybym za nią zapłacił to byłoby to najgorzej wydane 50zł...

LEGO Technic w praktyce. Ożyw swoje kreacje w LEGO.
Całkiem zachęcający tytuł, nieprawdaż? Modele Technic zawsze starały się odwzorować prawdziwe pojazdy, wykorzystując do tego zębatki, koła, łańcuchy, gąsienice, silniki, pneumatykę oraz inne, specjalistyczne części. Jeśli chcecie dowiedzieć się jak wprawić swoje modele w ruch to... poszukajcie innej książki.
Pierwsze co rzuca się w oczy to okładka, która niestety nie wygląda zbyt zachęcająco ze względu na ciemne kolory i grafikę, która jest niewyraźna i na dodatek trudno określić co się na niej znajduje (jeśli ktoś chce się dowiedzieć, zapraszam dalej, będzie to wyjaśnione).
Książka ma kolorową okładkę, niestety wszystkie ilustracje wewnątrz są już czarno białe, co dodatkowo utrudnia jej odbiór. Ilustracje w większości generowane w LDD, albo czymś zbliżonym, niestety ze względu na ich rozmiar w większości całkowicie nieczytelne. Nawet posiadanie lupy niewiele pomoże, bo ilustracje są szaro-szare wraz z dodatkiem szarego.
Instrukcje są wykonane bez pomysłu, często zdarza się że można tylko zgadywać co i gdzie dołożyć aby uzyskać to co chciał autor. Dlatego aby zbudować modele z tej książki, ściągnąłem ze strony wydawnictwa Apress archiwum plików, które zawiera wszystkie obrazki użyte w książce, oraz pliki do programu LDraw, z których zrobiłem ilustracje poszczególnych modeli.

Książka jest podzielona na 7 rozdziałów, które zajmują 214 stron (z 270). Postaram przybliżyć się zawartość każdego z nich, w mniejszym lub większym stopniu nie zgadzając się z tym co tam znajdziecie... Reszta to wstęp, spis części potrzebnych do budowy poszczególnych modeli i indeks haseł.

Wita nas informacja o autorze, która nie napawa optymizmem, ponieważ nie ma w niej nic o jego powiązaniach z klockami, za to da się odczuć że książka była pisana po łebkach, jakby autor któregoś dnia stwierdził, że napisze coś o klockach mimo braku odpowiedniej wiedzy, a dwa dni później już miał gotowy tekst. Recenzent techniczny tej książki również nie ma za wiele wspólnego z klockami (wydawnictwo nie postarało się nawet o jego zdjęcie, zamiast tego widnieje w niej zdjęcie Jurgena Krooshoopa, recenzenta innej książki napisanej przez Marka Rollinsa!). I to niestety widać po zapoznaniu się z zawartością tej pozycji. Do czego niniejszym zapraszam.


Rozdział 1:
Pierwsze kroki z LEGO Technic.



Przede wszystkim należy zaznaczyć iż jest to polska wersja książki, która została przełożona z języka angielskiego, i niestety jest to widoczne. Tłumaczenie ma dużo nieścisłości, w poszczególnych rozdziałach (ba, nawet na tej samej stronie) ten sam element ma różne nazwy, co wprowadza dodatkowy chaos do opisów instrukcji przykładowych modeli.
Już na samym początku autor wprowadza czytelnika w błąd, twierdząc że w obecnie produkowanych zestawach nie ma już belek "z kołkami" (pozwólcie że będę używał w tej recenzji zamiast słowa kołek lepiej brzmiącej "kropki" ;) Te elementy mają się dobrze i nawet konstrukcje bazujące na belkach bez kropek czasem nie mogą się bez nich obejść.

Przejdźmy zatem do tabel z elementami Technic. Przewodnik po elementach LEGO Technic jest niekompletny. Osobie która dopiero zaczyna swoją przygodę z LEGO nie rzuci się to w oczy, ale w książce która ma wprowadzić kogoś nieobeznanego z LEGO Technic w meandry budowania modeli ruchomych jest to niedopuszczalne. Począwszy od pojedynczych części (sprzęgło, zębatka z36, wał kardana o długości 3L, listwa zębata 14L), poprzez brakujące komplety elementów (zwrotnice i wahacze z nimi współpracujące), skończywszy na braku całych kategorii części (gąsienice i łańcuchy, pneumatyka, siłowniki śrubowe). Przymknąłbym jeszcze na to oko, bo podstawowe elementy są tu opisane, gdyby nie to, że w tekście opisującym pokazane elementy są błędy rzeczowe. Zamęt wprowadza brak jednolitego tłumaczenia nazw elementów, przez co w znaczny sposób utrudnia to odbiór książki w jej dalszej części, gdy pojawiają się instrukcje wraz z opisem (na przykład koło zębate ścięte to jednocześnie koło stożkowe). Tłumaczenie czasem znacząco utrudnia rozpoznanie nawet prostej części. Oś 3L z kropką jest opisana jako oś z "pokrętłem", "kołkiem" a na rysunku "głowicą". Powiem szczerze, że jeśli na takim etapie można się pogubić, to budowanie wedle zamieszczonych tu instrukcji będzie co najmniej problematyczne.
Przy opisie kół zębatych pada stwierdzenie mówiące że "koła stożkowe i podwójne koła stożkowe mogą pracować równolegle i prostopadle". Jest to wprowadzanie czytelnika w błąd, ponieważ koła pojedyncze nie mogą się zazębiać równolegle ze względu na zęby umieszczone pod kątem 45 stopni. Nie jest to jedyna taka wpadka w tej książce (jest ich duuuużo więcej). Nie chciałbym opisywać każdej z osobna, ale trzeba być świadomym tego, że ta książka zawiera błędy rzeczowe, których istnienie w pozostałych rozdziałach postaram się sygnalizować.
Po zapoznaniu się z elementami przechodzimy do porad które mają ułatwić zdobycie klocków do zbudowania naszego wymarzonego modelu. Jako przykłady posłużyły Pick a Brick (serwis firmy LEGO) oraz Bricklink (nieoficjalna platforma handlowa skupiająca sklepy z całego świata). Nie mam zastrzeżeń do tej części, wszystko jest opisane prosto i zrozumiale. Jednak podsumowanie pokazuje luźne podejście autora do opisywania elementów. Z rozbrajającą szczerością przyznaje że nie opisuje wszystkich elementów (Technic Disc), bo ich nie używa i nie widział ich w najnowszych zestawach. Szkoda że tych które używa też za dobrze nie opisał... Bardzo spodobało mi się też stwierdzenie że Bricklink ma "trochę" bardziej obszerny katalog niż Pick a Brick. Tak samo słoń jest "trochę" większy od mrówki. Autor stwierdza że Peeron jest przydatny przy katalogowaniu elementów z zestawów, istnienie spisów części również na Bricklinku zostało w tekście zignorowane.
Kolejnym etapem wprowadzania w świat LEGO Technic jest przedstawienie programów do wirtualnej budowy, czyli Lego Digital Designer, MLCad i LeoCad. O SR3D Builder, który jest obecnie najbardziej zaawansowanym programem do budowy wirtualnej nie ma ani słowa. Zdziwiło mnie też, że LDD jest polecany do tworzenia modeli ruchomych, mimo że takiego wsparcia nie oferuje. Do samego przedstawienia programów zastrzeżeń brak.



ROZDZIAŁ 2
Tworzenie pojazdu LEGO Technic z silnikiem.



Na wstępie autor przedstawia prostą zasadę: model powinien być solidny. Szkoda że sam się do niej nie stosuje w swoich modelach... No ale nie uprzedzajmy faktów. Spodziewałem się znaleźć tutaj podpowiedzi jak budować mocne ramy pojazdów, jak spinać model by wytrzymywał obciążenia generowane przez mechanizmy i tak dalej. Zamiast tego autor opisuje jak budował statek kosmiczny, którego podstawą była płyta bazowa pokryta cegiełkami i płytkami. Poparto to dodatkowo obrazkiem:



Wiem co autor chciał przekazać, ale jest to przykład niepasujący zupełnie do książki dotyczącej LEGO Technic.

Przedstawienie elementów PF jest w miarę dobrze opisane, choć jest kilka niezrozumiałych rzeczy, pierwsza dotyczy małego pojemnika na baterie 88000, mianowicie "może jednocześnie zasilać dwa silniki XL lub cztery silniki M albo dwie funkcje Control (sterowania) oraz dwie funkcje Action (działanie). O ile w przypadku silników wiadomo o co chodzi, to już zależność między Control i Action jest pewną zagadką, ponieważ elementy Action są chwilę później opisane jako takie, które podłączamy do źródła zasilania (czyli silniki i światła PF). Problem polega na tym że elementy Control to wieże IR, do których też podłącza się silniki. Dwie wieże to cztery gniazda, a zatem cztery lub więcej silników + dwa wymienione jak Action. Autor powinien chyba dokładnie zapoznać się z możliwościami jakie oferuje system PF, a dopiero potem go opisywać.
Przy opisie silników również dopatrzyłem się błędu, autor stwierdza że XL obraca się "bardzo szybko" (w rzeczywistości to jeden z najwolniejszych silników), a M, jeden z najszybciej obracających się silników, "dosyć szybko"(czyli wolniej niż XL?) Autor odnotowuje również istnienie przedłużek PF, w tym takiej długości 50cm, ale nie wie czy można ją kupić. To kto ma wiedzieć? Osoba która poznaje świat Technica, czy ta która postanowiła napisać o nim książkę?
Nowo nabytą wiedzę wypadałoby wykorzystać, dlatego przechodzimy do budowania modelu. Autor nie mówi nic o skalowaniu i zachowywaniu proporcji. Wystarczy mu zdjęcie. Ofiarą tej operacji padł Smart:



które następnie przerabia na "szkic ramowy":





To że autor do stworzenia auta miejskiego zamierza użyć kół terenowych pomińmy milczeniem...
Pierwsza konstrukcja do której załączono instrukcję to właśnie ta rama. Muszę nadmienić że żaden z przedstawionych tu modeli nie wydaje się być sensownie zaprojektowany. W dalszej części opiszę dlaczego.



Po zbudowaniu ramy stajemy przed wyborem co do niej zamontować, autor prezentuje osie bez napędu (oba koła połączone jedną osią, zapamiętajcie ten fakt):



Następnie proponuje stworzenie osi napędzanej. I tu pojawia się zgrzyt (dosłownie i w przenośni), autor zastosował połączenie które w normalnych warunkach nie ma prawa działać, ze względu na opory jakie generuje. Mowa o przeniesieniu napędu poprzez dwie zębatki z12, które są zbyt blisko siebie.



Przyznam że miałem w tym momencie ochotę przerwać czytanie, bo twierdzenie że taki układ będzie działać jest wprowadzaniem czytelnika w błąd. Niestety takie samo rozwiązanie pojawia się w dwóch innych modelach w tej książce. Sprawia to w zasadzie że w tym momencie można przerwać czytanie, ponieważ rozwiązania wadliwe są przedstawione jako jedyne.



Ta oś jest w stanie się kręcić, dlatego że oś z kołami lekko odgina się ku dołowi, a nie dzięki temu że jest poprawnie zbudowana. W instrukcji pojawia się też taki kwiatek:


Autor "przez przypadek" umieścił w instrukcji koła dwa razy większe od tych do tej pory przez niego używanych.

Najciekawsze jest to że autor w swojej książce zawarł szereg instrukcji dla mechanizmów, więc powinny być sprawdzone i działać bez zarzutu. Niestety z każdym modelem coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu że lepiej by zrobił gdyby tej książki nie napisał. W podsumowaniu tego rozdziału stwierdza że jeśli coś co zbudowaliśmy (wedle jego wytycznych, na podstawie instrukcji) ma luzy i "zgrzyta" należy wzmocnić konstrukcję. Po przeczytaniu tego musiałem się naprawdę przemóc by czytać dalej. Jak można napisać książkę która zawiera porady i instrukcje budowania dla początkujących, a następnie pisać że wymagają poprawek?



ROZDZIAŁ 3
Kierowanie i sterowanie konstrukcją LEGO Technic



W rozdziale 3 kontynuujemy naszą wycieczkę po świecie Power Functions. Autor opisuje w nim zdalne sterowanie, czyli co jest potrzebne by model mógł być sterowany na odległość. Do opisu wieży i pilotów nie mam zastrzeżeń. Prawie. Od razu rzuciło mi się w oczy stwierdzenie że "zasięg IR to 30m (10 stóp)". Stopa to 30cm. Ktoś tu ma problemy z liczeniem...
Autor bez wyjaśnienia zagadnień dotyczących układów skrętu od razu przechodzi do instrukcji budowania prostego układu skrętu. Jedyne co pokazuje to taki najprostszy zalążek układu skrętu:



Niestety już na etapie wprowadzenia zapomniał opisać (albo po prostu nie wie, nie zdziwiłoby mnie to) co to przełożenie redukujące. Podpinamy wysokoobrotowy silnik M (405 obrotów na minutę) do osi, która wykona obrót jakieś 30 stopni, zanim uszkodzi siebie albo zbyt delikatny układ skrętu. Mi pękła cienka belka zamocowana na osi wychodzącej z silnika (ogranicza ruch tej osi, co w zamierzeniu miało sprawić że pojazd nie będzie skręcać za mocno, w praktyce zaś sprawia że nie skręca w ogóle...).




Kolejną rzeczą którą zauważyłem w konstrukcjach autora jest to że nie wykorzystuje możliwości jakie daje mocne łączenie otworów krzyżowych z osiami oraz okrągłych z łącznikami. Zamiast tego mamy osie w otworach okrągłych, tak jak w wypadku czerwonych elementów obok silnika:



Dodatkowo koła umieszczono tak że punkt skrętu jest zdecydowanie za daleko. Na koniec tak zbudowana oś skrętna jest wstawiana w nadkola, w których nie ma prawa skręcać, ponieważ koła szczelnie wypełniają przestrzeń:

.

Tak to (nie)działa:



Nie jest w stanie nawet dobrze się poruszać ze względu na to, że koła są zamocowane na długich osiach, przez co uginają się pod ciężarem podwozia i trą o nadkola.

Kojarzycie jak skręcają czołgi i buldożery? Korzystają ze sterowania burtowego (lub potocznie, czołgowego), które polega na tym, że w momencie skrętu jedna gąsienica porusza się w przód, a druga w tył. Powoduje to obrót pojazdu w miejscu. Tutaj ta nazwa nie pada, za to dowiadujemy się jak zrobić sterowanie "podwójnym silnikiem". Autor podłącza koła bezpośrednio do silników, a następnie wstawia tak skonstruowaną oś do zbudowanego wcześniej podwozia.






Pamiętacie że jest tam oś z połączonymi na sztywno kołami? Powoduje to że pojazd nie jest w stanie skręcać (podwozie próbuje "przerzucić" spięte koła przy skręcie), ponieważ przy prawidłowo zrobionym sterowaniu burtowym prawe i lewe koła muszą się kręcić niezależnie od siebie. Jedyne co potrafi robić widać poniżej:



Każda z kolejno budowanych osi ma inną szerokość.



Nie mam pojęcia dlaczego tak jest, ale biorąc pod uwagę poziom tej książki wydaje mi się że autor po prostu nie zwraca uwagi na taką błahostkę jak szerokość pojazdu. Te modele są wadliwe, a to niestety dopiero początek, bo dalej jest tylko gorzej.


ROZDZIAŁ 4
Oświetl wszystko za pomocą świateł LEGO!



Cały rozdział został poświęcony oświetleniu w LEGO Technic. Jeśli macie nadzieję że chociaż tutaj obyło się bez błędów to muszę was zmartwić. Już na wstępie autor stwierdza że podłączenie kilku kompletów świateł PF spowoduje przeciążenie pojemnika na baterie. Jest to bzdura, ponieważ światła to w rzeczywistości diody LED, których zapotrzebowanie na energię jest minimalne, w porównaniu z silnikami. Nawet na oficjalnej stronie LEGO Technic. światła są opisane jako pobierające bardzo mały prąd, więc można korzystać naraz z setek takich świateł W dalszej części autor dalej kreuje światła na główny powód szybkiego wyczerpywania baterii, więc albo miał słabe baterie, albo szukał powodu by nawiązać w tekście do przełącznika PF, który jest polecany do wpięcia między światła a pojemnik na baterie, pozwalając na wyłączenie świateł niezależnie od wyłącznika na pudełku.
Sam opis przełącznika nie zawiera błędów, ale brakuje informacji o tym że pozwala na zmianę kierunku obrotów silnika podłączonego do niego dzięki wbudowanemu przełącznikowi (może autor myślał że ten czarny dinks to taka ozdoba?)
Autor podaje pomysł na zdalne sterowanie światłami. Wiecie jak? Poprzez bezpośrednie podłączenie silnika do przełącznika... Na zdjęciu dodatkowo użył XLa, który byłby w stanie uszkodzić przełącznik:



Następne pół strony zajmuje opis jak sprawić by ten układ działał, ponieważ jak sam autor stwierdza jest "dość bałaganiarski"...

Następnie dowiadujemy się jak zamocować światła (tym razem o dziwo bez silnika). Należy użyć do tego łącznika z kulką i nawinąć na niego zapas przewodów.


(to jest obrazek który widnieje na okładce)

Jak bonus dodatkowy pomysł autora na wykorzystanie świateł, inspirowany filmem "Szybcy i wściekli"



Uśmiałem się szczerze, choć po przeczytaniu przepisu na migające światła mina mi zrzedła. Otóż według autora nie da się zrobić migających świateł inaczej niż poprzez podpięcie ich pod osobny odpływ na wieży IR i ręczne przełączanie przełącznika na pilocie PF tak aby uzyskać mruganie(!). Autor z wielką ochotą podłączył wcześniej silnik bezpośrednio do przełącznika PF, ale nie wpadł na pomysł użycia prostego mechanizmu wykorzystującego silnik do migania światłami. Przy opisie rozbudowanych pilotów (czyli po prostu kilku pilotów PF połączonych łącznikami) autor prezentuje model Land Rovera zbudowanego przez Sheepo. Opis jaki umieścił pod zdjęciem utwierdził mnie w przekonaniu że nie powinien brać się za pisanie książki o mechanizmach LEGO Technic. Cytuję; "Chciałbym umieć tworzyć takie rzeczy"
I tym humorystycznym akcentem zakończmy opis tego rozdziału.


ROZDZIAŁ 5
Budowanie pojazdów terenowych LEGO Technic.



Po tak… budującym podsumowaniu wiedzy autora na temat tworzenia pojazdów terenowych przejdźmy do… budowania pojazdu terenowego.
Jedyne czego dowiadujemy się o amortyzatorach w tym rozdziale to to że… są. Autor nie opisuje różnic między poszczególnymi typami amortyzatorów (a są cztery), nie wie chyba też o tym że w zależności od koloru różnią się twardością.
Pierwsza instrukcja w tym rozdziale dotyczy tworzenia „sprężystego tyłu”. Tak naprawdę jest to typ zawieszenia zwany osią wleczoną. I dzięki temu że autor nie ma pojęcia o jej prawidłowej budowie, naprawdę ma szanse na stanie się osią wleczoną za pojazdem, bo urwie się przy najmniejszej przeszkodzie. Oś wraz z kołami trzyma się ramy tylko i wyłącznie na dwóch amortyzatorach i wale kardana wychodzącym bezpośrednio z silnika:



Nie wiem na jakiej zasadzie odbywał się dobór zębatek w modelach, ale wersja z losowaniem ich z kapelusza jest wysoce prawdopodobna. Tam gdzie obciążenia są minimalne autor stosuje knoby, które są przeznaczone do zastosowań przy dużych obciążeniach. Tam gdzie obciążenia są duże (zaraz zobaczycie to niżej) stosuje pojedyncze zębatki kątowe z12. Czy ktoś oprócz autora zna powody takiego a nie innego bezsensownego doboru zębatek?



To jest najbardziej absurdalna konstrukcja z klocków jaką widziałem od dłuższego czasu. Nie mogę uwierzyć w to że autor ją zbudował i nie zauważył tego jak bardzo jest wadliwa. Wygląda to tak jakby postawił sobie za cel zrobienie kilku rzeczy w tym rozdziale i zrobił je, bez przemyślenia, byle szybko, bo przecież trzeba książkę napisać, a na głupotki typu sprawność działania (nie ma dyferencjału, pewnie dlatego że autor go nie ma…) nie ma co zwracać uwagi…


Dalej nie jest niestety lepiej (zaryzykuję stwierdzenie że jest nawet gorzej), bo wszystko wygląda tak jakby autor za wszelką cenę chciał udowodnić że nie ma pojęcia o budowaniu z LEGO Technic, i niestety dla czytelników, wychodzi mu to aż za dobrze.
Po skończeniu osi tylnej zabieramy się za przednią, która zgodnie z tradycją, jest pokazem budowania na szybko i bez pomysłu. Jest to zawieszenie niezależne z możliwością skrętu kół, opisana tutaj jako „elastyczny mechanizm kierowniczy” (wspominałem już że tłumaczenie utrudnia odbiór treści?). Model bazuje na gotowych elementach, więc teoretycznie nie da się w nim nic zepsuć. Jednak autorowi się to udało. Tej konstrukcji nie zbudowałem, bo nie mam obecnie elementów „małego” zawieszenia.



Ale mimo to stwierdzam że to nie będzie działać prawidłowo. Obrót osi nie jest niczym ograniczony, a listwa zębata nie jest zabezpieczona odpowiednio od dołu, więc podczas skręcania silnik będzie cały czas obracał zębatką, a ta będzie pchać w dół listwę, powodując jej wypięcie i w konsekwencji uniemożliwi to skręcanie kołami. Kolejna konstrukcja która wymaga poważnej przebudowy by działać prawidłowo (nawiasem mówiąc, wszystko co jest w tej książce wypadałoby przebudować, ale byłaby to strata czasu, bo lepiej zbudować coś od zera niż naprawiać każdy z tych modeli).


Całość po wpasowaniu w ramę wygląda tak:



Między tymi dwoma instrukcjami znalazła się wzmianka o prawidłowym doborze opon. Również z błędem rzeczowym (autor poleca „metodę dwóch silników”, czyli sterowanie burtowe w przypadku gdy chcemy uzyskać prawdziwą przyczepność). Nie wiem co metoda sterowania ma wspólnego z przyczepnością, ale ten bełkot dobrze wpisuje się w poziom informacji zawartych w tej książce.


Najważniejszym punktem tego rozdziału jest budowa pojazdu 4x4. Jeśli myślicie że poprzednie konstrukcje były złe, nie widzieliście tej. Autor ponownie ignoruje istnienie dyferencjałów, które w pojazdach 4x4 są niezbędne, zwłaszcza dla osi skrętnych. Jest tu tez rzecz która wprawiła mnie w zdumienie. Z silnika wychodzi oś na której jest z12, napędzająca z20, czyli... przełożenie redukujące! Niestety wydaje mi się że to tak zwany wyjątek potwierdzający regułę, bo znając poziom wiedzy autora równie dobrze mogłaby to być z20 napędzająca z12, bo innych zębatek i tak nie używa. Instrukcja budowy modelu który spokojnie mieści się na dwóch dłoniach została przedstawiona na obrazkach wielkości dwóch pudełek zapałek. To jest jawna kpina z czytelnika, który kupuje książkę z instrukcjami po to by z nich korzystać, a nie zastanawiać się gdzie umieścić kolejny element.
Zacisnąłem zęby i postanowiłem to zbudować, nie dało rady. Jednak aby opis książki był kompletny postanowiłem skorzystać ze strony wydawnictwa Apress, które udostępniło archiwum ze zdjęciami z tej książki oraz plikami z programu LDraw, które posłużyły do tworzenia instrukcji. Model nie był tego wart. Jestem absolutnie pewien że ten model istniał tylko wirtualnie, ponieważ gdyby autor go zbudował, na pewno zauważyłby że nie działa. Albo go jednak zbudował i stwierdził że może być, w końcu to klocki i sobie ktoś może to przebudować tak żeby działało...



Oś skrętna ma dwa kardany, które w instrukcji są kardanami 4L, w rzeczywistości powinny być 3L. Dodatkowo w samej instrukcji oś łącząca przednie koła w okolicy zębatek przekazujących napęd nie jest niczym wsparta, więc nie ma prawa działać. Ale po wsparciu też nie działa, więc mała strata…
Zasadniczy problem z tą osią skrętna jest taki że… nie skręca. Z kilku powodów, pierwszym jest wstawienie belki pionowo na osi wychodzącej z silnika, przez co może wykonać obrót o kilkadziesiąt stopni. Efekt jest taki że żeby zobaczyć ruch kół przy skręcie należy się naprawdę dobrze przyjrzeć, bo jest prawie niezauważalny. Drugi powód jest dużo gorszy, ponieważ zwrotnice są zbudowane niezgodnie z logiką, a co ja piszę, tu nie ma zwrotnic. Tu jest jakiś dziwny układ połączonych belek, który nie ma prawa działać. Nie wiem jak to opisać, zobaczcie na filmie jak to pracuje. Co ciekawe, mocniejszy skręt kół da się uzyskać korzystając z luzów w konstrukcji.






W podsumowaniu swoich konstrukcji z tego rozdziału autor napisał coś co wywołało u mnie śmiech (podobno ludzie którzy się śmieją żyją dłużej – jeśli to prawda to dzięki tej książce będę żył kilka miesięcy, albo nawet lat, dłużej). Stwierdza iż pojazd który zbudowaliśmy (z JEDNĄ osią skrętną) po prawidłowym zbudowaniu wedle jego instrukcji (niestety prawidłowe zbudowanie wadliwej konstrukcji nie sprawi że będzie działać… prawidłowo) będzie skręcał. A dokładnie to „jeden ruch na kontrolkach napędu spowoduje że wszystkie cztery koła skręcą w tę samą stronę”. Cuda, istne cuda. Nie dość że sztywna oś zacznie skręcać, to na dodatek pojazd będzie jechał bokiem, bo taki efekt daje skręcanie opisane przez autora.
Wszystko wygląda tak jakby było robione w biegu i bez sprawdzenia czy dane rozwiązanie/zdanie ma sens. I tak pewnie było.

ROZDZIAŁ 6
Pojazdy i sprzęt budowlany LEGO Technic


Nadal czytacie? Gratuluję samozaparcia, na pocieszenie dodam że to już przedostatni rozdział, w którym zgodnie z tradycją natkniemy się na trochę błędów rzeczowych, kilka kuriozalnych rozwiązań konstrukcyjnych oraz na dwa modele które nie mają prawa działać ze względu na błąd w konstrukcji (ten sam).
No to jedziemy (na plac budowy). Wstęp do budowy maszyn zawiera opis „elementów obrotowych” czyli obrotnic. Jak zwykle opis niepełny (brak obrotnicy starego typu pod belki z kropkami i nowej małej technicowej). Paradoksalnie pierwszy model jaki budujemy w tym rozdziale jest jedynym modelem ruchomym w tej książce który działa bez problemów. Ale ze względu na to w jaki sposób autor używa niej zębatek należy się jej słówko komentarza. Do napędzania całej konstrukcji użyto XLa (który obraca się wolno), który przekazuje napęd knobami na z24, która napędza z8 zazębioną z obrotnicą. Efekt jest taki że obrotnica porusza się trzy razy szybciej niż silnik.



To zapewne miało pomóc w bardzo szybkim operowaniu koparką (choć bardziej prawdopodobne jest to że autor jak zwykle nie wiedział jak użyć zębatek). Wszystkie duże obrotnice mam zabudowane w modelach więc nie zbudowałem tego wedle instrukcji autora, ale próby na starej obrotnicy pokazały że obrotnica kręci się szybko, uzyskując jakieś 60 obrotów na minutę. Według mnie jest to trochę za szybko jak na podstawę pod koparkę, no ale pewnie autor wie lepiej. A skoro mamy już podstawę, warto by na niej coś umieścić.

Instrukcja druga to „tworzenie łopaty buldożera. Jak sama nazwa wskazuje zbudujemy ramię koparki. Z piaskownicy. O takiej:



Wybór modelu do odwzorowania nie dziwi. Brak jakiejkolwiek wzmianki o gotowych łyżkach nie dziwi. Silniki M podpięte są bezpośrednio do ramienia koparki (nie są przymocowane do niczego, tak więc nie wiem jakim cudem w zamyśle autora miało to działać).



Po prostu to wszystko ma jeden cel: skutecznie zniechęcić czytelnika do budowania z LEGO Technic. Nie wiem czy bardziej wynika to z ignorancji autora czy jego niewiedzy w zakresie tego co opisuje (a może z jednego i drugiego).

Jestem absolutnie pewien że większość modeli pokazanych w tej książce była zbudowana tylko wirtualnie, bo część elementów w rzeczywistości musiałaby się trzymać na zagęszczonym powietrzu aby działać.

Kolejnym potworkiem na liście do zbudowania (która staje się coraz krótsza, na całe szczęście) jest maszt wózka widłowego, który ponownie powiela błąd związany z użyciem z12/z12. Nie dość że ponownie autor używa połączenia zębatek, które w dobrze zbudowanej ramie bez luzów (lub po prostu umieszczonych na jednej belce kątowej) nie ma prawa działać (belka 3x5 L odgina się minimalnie ku dołowi, dzięki czemu ruch zębatek jest możliwy. To jest ewidentny błąd w sztuce budowania), to dodatkowo jego wysokość podnoszenia nie powala. Podnosi na zaledwie 8 kropek, co przy całkowitej wysokości masztu na 19 kropek nie jest wielkim osiągnięciem.




Ogólnie sama konstrukcja nie jest zła, ale jest co najmniej kilka rozwiązań pozwalających na zbudowanie lepszego masztu (choćby instrukcja do zestawu 8416. Gdyby nie ten nieszczęsny pomysł z umieszczeniem silnika na górze i przekazywania napędu przez z12/z12 nawet można by ją polecić na start. A tak znowu, byłaby dobra gdyby...


Teraz zagadka. Co to jest?



Nie, to nie jest magiel. Maszynka do krojenia makaronu też nie. To "ramię dźwigu". Czyli teoretycznie coś zbliżonego wyglądem do tego:

Prawie bije na głowę 4x4, ale tamto przynajmniej jakoś wyglądało. Tutaj mamy bezsensowne nagromadzenie zębatek (ponownie 99% dźwigów z zestawów ma bardziej sensownie zrobiony mechanizm rozsuwania ramienia, bo zamiast rzędu zębatek ma oś napędzająca mechanizm rozsuwania) a tym razem ulubione połączenie autora czyli z12/z12 nie zadziała, bo jest umieszczone na jednej belce L 3x5 i nie ma luzów które by umożliwiły działanie (jest za to tak wielki opór że silnik ma problemy by to w ogóle ruszyć). Dodatkowo jedna zębatka jest na osi z łącznikiem która ma opór (niebieska, te bez oporu są piaskowe lub jasnoszare).



Nie zbudowałem tego, ponieważ szkoda czasu na coś co nie będzie działać (mimo że resztę potworków z tej książki zbudowałem). Ten model dobitnie pokazuje że autor ignoruje całkowicie istnienie różnych zębatek LEGO Technic, trzymając się kurczowo dwóch, czyli z20 i z12. Wyciągarka podpięta bez redukcji pod Mediuma to już taki mało ważny szczegół (przypominam że ma 405 obrotów na minutę, co sprawia że wyciągarka będzie bardzo efektownie działać, choć niewiele będzie to miało wspólnego z komfortowym użytkowaniem).

Ostatnim modelem w tym rozdziale jest coś co pomoże nam podnieść ramię dźwigu. Wykorzystuje z24 i ślimak, więc teoretycznie nie da się tu nic zepsuć, prawda? Prawie. Zębatka z24 jest bardzo blisko tego elementu:

więc minimalnie ociera o niego. Ale poza tym działa. Sprawdzi się jednak tylko w przypadku lekkich modeli, ponieważ próba podniesienia tym czegoś ciężkiego będzie bardzo obciążać silnik. No ale w przeciwieństwie do poprzednich modeli ten działa, co można uznać za sukces.



Najciekawsze jest to że autor na koniec proponuje połączyć trzy ostatnie projekty, dzięki czemu "mamy przepis na dźwig, który może podnosić, obracać się oraz przenosić":



To nie jest przepis na działający model, tylko na katastrofę...

Miałem wielkie nadzieje związane z tym rozdziałem, ponieważ LEGO Technic pozwala na bardzo dobre odwzorowanie mechanizmów prawdziwych maszyn, niestety to co proponuje autor nie pozwala tego odczuć. Jedyna myśl jak mi się nasuwa po tych kilku rozdziałach jest taka, że każdy kto choć trochę interesuje się mechanizmami powinien sobie odpuścić tę książkę po pierwszym rozdziale, resztę czasu poświęcając na budowanie samemu. Budowanie metodą prób i błędów będzie lepszym rozwiązaniem niż powielanie błędów autora.


ROZDZIAŁ 7
Lotnictwo w LEGO Technic:
Samoloty i helikoptery.


Ostatni rozdział. Koniec męki. Skupiamy się w nim na prostych mechanizmach samolotów, czyli podwoziu, usterzeniu i śmigłach. Dla odmiany jednak modele które tu przedstawiono działają. Szkoda że te które do tej pory poznaliśmy takie nie były.
Już na wstępie wita nas informacja mówiąca że "System Technic LEGO ma kilka zestawów lotniczych". W rzeczywistości jest ich ponad 20, większości są to samoloty i helikoptery. Autor zgodnie z tradycją nie opisuje klocków które są przydatne przy budowaniu modeli pojazdów latających, takich jak śmigła i elementy na skrzydła. Zamiast tego w jego modelach śmigła zrobione są z belek bez kropek. Wygląda to śmiesznie.

Pierwszy model to kadłub samolotu. Bardzo kanciasty kadłub, bo wzorowany na samolocie z lat 20 XXI wieku.



Też dorobił się szkicu ramowego.


Piękne, prawda?

Dlaczego akurat na tym? Powód pewnie zbliżony do tego przy wyborze modelu koparki... Nie budowałem go, tak jak wszystkich modeli z tego rozdziału, ponieważ po poprzednich rozdziałach mam już dość propozycji serwowanych przez autora. Modele mają jednak więcej sensu niż te które do tej pory wiedzieliśmy. Tak więc przejdźmy do pierwszej konstrukcji:



Prosta, symetryczna, z pojemnikiem na baterie i śmigłem z belki podpiętym bezpośrednio pod XLa. Dlaczego ten silnik? Bo pewnie taki akurat autorowi przypasował, w kolejnym modelu już jest użyta Mka.

Do zbudowanego kadłuba wypadałoby dorobić skrzydła. I to jest właśnie model drugi, który można wedle autora rozbudować o kolejne śmigła, ponieważ zbudował go tak aby to umożliwić. Cóż za troska o czytelnika lubiącego dużo śmigieł...





Od początku książki zastanawiam się dlaczego autor do każdego połączenia, w którym jest przekazywany napęd pod kątem 90 stopni używa knobów. Sprawdzają się w niektórych przypadkach, takich gdy wymagana jest siła i dobre zazębianie się zębatek. Przy konstrukcjach w których osie kręcą się z większymi prędkościami lepsze są jednak zwykłe zębatki kątowe, ponieważ po prostu mniej hałasują. No i pozwalają na inne przełożenia niż 1:1, ale to już jest poza zasięgiem autora, bo w tej książce redukcje są be.

W środku rozdziału autor dzieli się z czytelnikami przemyśleniami dotyczącymi dodawania elementów Power Functions do modeli pojazdów latających. Nawet sensownie, bo skoro modele i tak nie będą latać, sterowanie na podczerwień nie jest niezbędne. Ale stwierdza, że "jeśli kiedyś zaczną latać napiszę o tym książkę".
Mam nadzieję że nie zaczną.

Trzecim modelem jest chowane podwozie, które już przy samym opisie znów pokazuje, że autor nie wie jak korzystać z klocków, które z taką pasją opisuje (re-duk-cje). W omawianym podwoziu nie zaleca silnika, gdyż "będziemy mieć wtedy problem, aby szybkość chowania się podwozia była dostatecznie mała". Po przeczytaniu tego jestem już absolutnie pewien że autor jest kompletnym ignorantem w kwestiach technicowych i nie powinien się brać za opisywanie czegoś o czym nie ma pojęcia. Jak pewnie pamiętacie nie miał jednak oporów przy podłączeniu silników bezpośrednio do ramion koparki...

Akurat w tym modelu użycie knobów jest całkiem zrozumiałe. Ogólnie modelik jest całkiem znośny, będzie działać, ale nie ma żadnej blokady zapobiegającej przed ponownym "schowaniem" się kół, więc też wymagałby poprawek w tym kierunku.



Mamy już kadłub, podwozie i śmigła. Pozostało więc tylko usterzenie. Modele, choć wyglądają na niedopracowane, działają prawidłowo. Autor nie wie "czy wyposażyć je w silniki", jego zdaniem "proste, bez napędu, działają lepiej". A według mnie próbował podłączyć pod to silniki, tak jak do tej pory, bez żadnych redukcji, ale zamiast sensownego sterowania miał wiatrak w przypadku steru pionowego i katapultę w wypadku steru poziomego.

Model czwarty to w zasadzie kadłub z instrukcji pierwszej, wzbogacony o ster wysokości. Połączony dźwignią z "drążkiem" działa nawet nieźle. Ale trudno by było zepsuć coś co bazuje na kilku klockach.



Kolejnym dodatkiem do kadłuba jest ster pionowy, wraz ze statecznikiem. Czy tylko mi przypomina to łódź podwodną?



Zastanawia mnie po co użyto tu aż trzech knobów, ale pewnie był ku temu jakiś ważny powód, o którym autor zapomniał po prostu wspomnieć.



Po zbudowaniu samolotu przychodzi czas na helikopter, ostatni model w tej książce (cieszycie się tak jak ja?). Składa się z kadłuba, kokpitu i płóz. Wiecie że autor stwierdza że przekładnie kątowe sprawdzą się tu dobrze, bo podczas obrotu wydają dźwięk podobny do prawdziwego helikoptera? Model aż prosi się o użycie zębatek kątowych o różnych średnicach, co pozwoliłoby na zróżnicowanie prędkości wirników, niestety podpadałoby to już pod redukcje, które w tej książce są ignorowane.


Na samym początku autor stwierdził że belki z kropkami już nie są produkowane. A w tym modelu użył ich kilka, stwierdzając że pozwolą solidnie połączyć silnik z pojemnikiem na baterie. W jaki sposób? Nakładając je na siebie:



Jest tutaj doskonale widoczne, że autor nie uznaje zębatek, zastępując prostą konstrukcję łącząca silnik z osią napędową wirników, do której wystarczyłyby dwie, trzy zębatki, połączeniami kątowymi z użyciem knobów. Przekombinowane:




Rozdział dotyczący maszyn latających zawiera najmniej błędów ze wszystkich rozdziałów tej książki. Modele są proste i działają w miarę dobrze. To jednak marna pociecha kiedy zdamy sobie sprawę jak wiele błędów autor popełnił wcześniej.


Podsumowanie


Tak, to już koniec tej męki. Na stronie 214 żegnamy się z autorem i jego pomysłami.
Autor w podsumowaniu przypomina rady jakie dawał na początku książki, oraz podaje jeszcze jedną, ostatnią, która pomogła mu w pisaniu tej książki:

"Nie poddawajcie się"

Biorąc pod uwagę, że podczas czytania tej książki kilkukrotnie miałem ochotę rzucić ją w diabły i więcej się nie męczyć, ta rada idealnie podsumowuje to co trzeba zrobić by ją przeczytać. Bo trzeba naprawdę dużo samozaparcia by przebrnąć przez taki natłok błędów i nielogiczności.

Plusy:
+ można się pośmiać

Minusy:
- błędy rzeczowe
- błędy w instrukcjach
- nieczytelne instrukcje
- tłumaczenie pełne nieścisłości
- modele zaprojektowane w sposób uniemożliwiający działanie
- autor nie ma pojęcia o zagadnieniach które opisuje
- cena (za zapoznanie się z tą książką powinni dopłacać)

Zdecydowanie nie polecam tej książki. Dużo więcej nauczycie się przeglądając instrukcje od zestawów Technic, dodatkowo ich odbiór nie będzie zakłócany przez miernej jakości tłumaczenie, bo są tam tylko obrazki. Takie rozwiązanie nic też nie kosztuje, bo instrukcje są dostępne za darmo w sieci.



Jeśli jednak szukacie naprawdę kompletnej książki dotyczącej LEGO Technic po polsku, niedługo wychodzi książka której autorem jest Paweł "Sariel" Kmieć.
_________________
Mój blog | YOUTube
Ostatnio zmieniony przez bacon 2014-04-28, 14:16, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
 
SERVATOR 
VIP


Wiek: 43
Dołączył: 08 Lis 2013
Wpisy: 2433
Skąd: Warszawa

Wysłany: 2013-11-22, 20:49   Re: Książka "LEGO Technic w praktyce" - Mark Rolli

M_longer napisał/a:

Jeśli jednak szukacie naprawdę kompletnej książki dotyczącej LEGO Technic po polsku, niedługo wychodzi książka której autorem jest Paweł "Sariel" Kmieć.

I to jest najlepsza informacja z tej recenzji, która swoją drogą jest świetna. Podziwiam, że chciało Wam się te "cuda" aż tak dokładnie punktować. Dzięki!
BTW Czy książka Sariela to polska wersja tego co już jest czy coś nowego? 105 zł w Empiku swojego czasu na nią zostawiłem ale i na polską wersję tego samego tytułu bym nie poskąpił.

EDIT. Przejrzałem jeszcze raz dokładniej. Naprawdę ciekawie to opisałeś a fachowość autora książki mocno mnie zasmuciła. Zasmuciła to chyba najlepsze słowo. Przykre, że ktoś wypuszcza takiego gniota i w sumie robi Lego krecią robotę (w sumie można porozwalać sprzęt). Ja sam nieświadom uraczyłem gniotem o robotyce 10-letniego siostrzeńca - nie wiem czy mu tej książki nie zabrać....
Ostatnio zmieniony przez SERVATOR 2013-11-22, 20:59, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
goldsun
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-22, 21:16   

M_Longer napisał/a:
Ale stwierdza, że "jeśli kiedyś zaczną latać napiszę o tym książkę".

Sariel ! Ty nawet nie próbuj zrobić latającego modelu !! Jak jeszcze raz spróbujesz to ci bombkę podrzucę i parę osób może mi nawet pomoże (wiem co mówi Blackbird, ale ja nie wiem czy ty na pewno mu wierzysz :-) )
Bo jak ten ... pii pii pii się o tym dowie, to wypuści kolejny horror a ja mam słabe serce :-)

Qrde, u mnie ten autor przynajmniej nie groził ! :->
Ale w sumie to może być ciekawa groźba "jak nie zrobisz ... to napiszę do Pana Rollinsa, żeby napisał kolejną książkę" :-)

Edit: Servator - jeśli to ta książka którą ja recenzowałem to mu ją zabierz. Przeproś i zabierz. Już pisałem w wątku o tych książkach (nie w samej recenzji) czym się takie coś prawdopodobnie skończy. Obiecaj mu, że dostanie książkę Sariela :-)
I w sumie to może odeślij książkę wydawnictwu z "uwagami" ? :->
Ostatnio zmieniony przez goldsun 2013-11-22, 21:50, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
Sariel 
VIP
p.o. majstra


Wiek: 34
Dołączył: 28 Mar 2007
Wpisy: 4725
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-11-22, 21:34   

Longer, jak Ty groźnie sapiesz na tych filmach :D
_________________
Kalkulator przełożeń | Generator miniaturek z BSa/Majhosta
Ostatnio zmieniony przez Sariel 2013-11-22, 21:34, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
SERVATOR 
VIP


Wiek: 43
Dołączył: 08 Lis 2013
Wpisy: 2433
Skąd: Warszawa

Wysłany: 2013-11-22, 21:34   

goldsun napisał/a:

Servator - jeśli to ta książka którą ja recenzowałem to mu ją zabierz

Tak, to niestety to cOŚ (specjalnie z małego "c").
Wracając do Sariela. Ze zdziwieniem przyjąłem fakt, że po wersji angielskiej wyszła wersja niemiecka zapominając o polskiej..... Pewnie w niedalekiej przyszłości KTOŚ go z tego rozliczy ;)
 
 
 
M_longer 
VIP


Wiek: 27
Dołączył: 29 Wrz 2007
Wpisy: 4555
Skąd: Lubin
Wysłany: 2013-11-22, 21:40   

Sariel napisał/a:
Longer, jak Ty groźnie sapiesz na tych filmach :D

Maiłem telefon zaraz koło głowy + nie miałem zamiaru tracić na tę recenzję ani chwili dłużej, więc nie ma obróbki filmów, tylko od razu wrzucone tak jak były nagrane.

Za to mam teraz niesamowitą chęć na budowanie, nie jest to związane z tym że nauczyłem się czegoś nowego, raczej chęć odreagowania po obcowaniu z takimi marnymi konstrukcjami.
_________________
Mój blog | YOUTube
Ostatnio zmieniony przez M_longer 2013-11-22, 21:40, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
goldsun
[Usunięty]

Wysłany: 2013-11-22, 21:45   

M_longer napisał/a:
...

Za to mam teraz niesamowitą chęć na budowanie, nie jest to związane z tym że nauczyłem się czegoś nowego, raczej chęć odreagowania po obcowaniu z takimi marnymi konstrukcjami.


I to chyba jest największa zaleta tych książek - miałem ten sam efekt (co było chyba widać w wątku o Johnnym, a w najbliższym czasie może będzie widać też więcej :-)).
 
 
 
Sariel 
VIP
p.o. majstra


Wiek: 34
Dołączył: 28 Mar 2007
Wpisy: 4725
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-11-22, 21:48   

SERVATOR napisał/a:
Wracając do Sariela. Ze zdziwieniem przyjąłem fakt, że po wersji angielskiej wyszła wersja niemiecka zapominając o polskiej..... Pewnie w niedalekiej przyszłości KTOŚ go z tego rozliczy ;)


Nicht schießen, ich bin Gabe! A serio, obawiam się że przed polską zdąży jeszcze wyjść wersja południowokoreańska :)
_________________
Kalkulator przełożeń | Generator miniaturek z BSa/Majhosta
Ostatnio zmieniony przez Sariel 2013-11-22, 21:52, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
blizzard 
niepoprawny mercedesiarz


Wiek: 27
Dołączył: 04 Paź 2011
Wpisy: 803
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2013-11-22, 22:06   

CHYBA ZNALAZŁEM SENS W ŻYCIU.
Będę pisac ksiązki o Lego Technic :D
Jeśli temu pacanowi to wydali to czemu mi mieliby nie wydac?
Uwielbiam mielic kardany i podpinac zredukowanego 9 razy XLa do zębatki z12

edit:
rozwaliło mnie to

Redaktor techniczny: Jon Lazar
_________________
Strasznie bym chciał wrócić do LEGO..
Moje recenzje i MOCe
Ostatnio zmieniony przez blizzard 2013-11-22, 22:08, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
kovalius 

Wiek: 49
Dołączył: 14 Mar 2013
Wpisy: 25
Skąd: Lublin
Wysłany: 2013-11-22, 23:13   Re: Książka "LEGO Technic w praktyce" - Mark Rolli

M_longer napisał/a:
...strony wydawnictwa Apress...

To chyba wiele wyjaśnia. Wszystkiemu winne tłumaczenie. Oryginał książki był co prawda o Lego, ale TechnicS!!! ;-)))

A tak na marginesie, to duży plus dla wydawnictwa za udostępnianie plików. W przypadku wydań czarno-białych, ups... szaro-szarych, powinno to być obowiązkowe, z wyraźnym odesłaniem czytelnika do źródeł.
Ostatnio zmieniony przez kovalius 2013-11-22, 23:33, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Krucz3k 

Wiek: 25
Dołączył: 20 Paź 2013
Wpisy: 33
Skąd: Koszalin
Wysłany: 2013-11-22, 23:17   

jak stoi ta pozycja u mnie na półce to dostane bana? Bo nie wiem czy się przyznawać... Masakra... Dzieci zamiast zachęcać, zniechęca totalnie..

Świetna, kompleksowa recenzja. Gratuluje! Oby dotarła do wydawnictwa
 
 
 
M_longer 
VIP


Wiek: 27
Dołączył: 29 Wrz 2007
Wpisy: 4555
Skąd: Lubin
Wysłany: 2013-11-22, 23:23   

Krucz3k napisał/a:
Oby dotarła do wydawnictwa

Najgorsze jest to, że mają mój adres, więc wiedzą kogo pozwać za psucie opinii o tej książce :D
_________________
Mój blog | YOUTube
 
 
 
Szerszen 
VIP
Brick Warrior


Wiek: 41
Dołączył: 30 Mar 2012
Wpisy: 1785
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-11-22, 23:45   

Recenzja ma być rzetelna. Nie ma obowiązku być pozytywna.
_________________
Jeden klocek zgubię a drugi zepsuję. ;)
 
 
 
pulkownik 

Wiek: 35
Dołączył: 08 Lis 2013
Wpisy: 6
Skąd: Warszawa/Bielsko-Biała/Kilcullen(Irlandia)
Wysłany: 2013-11-23, 01:36   

Uśmiałem się jak na dobrej komedii. Filmiki "działających" modeli są kwintesencją tej recenzji i pięknie prezentują wiedzę autora. Moja żona widziała często pudełka Lego Technic więc może poproszę ją o napisanie podobnej książki :)
_________________
Nie dyskutuj z idiotą - najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu a później pokona doświadczeniem.
 
 
 
V1 
VIP


Wiek: 44
Dołączył: 07 Kwi 2007
Wpisy: 2505
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2013-11-23, 12:38   

Longer, doceniam pracę i współczuję. Jest mi szkoda Twojego czasu.
Zamiast rozśmieszać, wkurza mnie, że takie g... wychodzi na rynek i ktoś bierze za to pieniądze.
_________________
\/1 ______________
 
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,146 sekundy. Zapytań do SQL: 10