Forum LUGPol Strona Główna Forum LUGPol
www.lugpol.pl

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
70810 MetalBeard's Sea Cow
Autor Wiadomość
nori 
Adminus Emeritus


Wiek: 38
Dołączył: 02 Lut 2005
Wpisy: 904
Skąd: Kraków
Wysłany: 2015-02-02, 19:42   70810 MetalBeard's Sea Cow

WITAJCIE!

Dziś są urodziny miesiąca, mamy drugi lutego 2015 roku. Co w tym ciekawego? Ano dla mnie jest to dość ważna data, gdyż drugiego lutego, ale 2005 roku, zarejestrowałem się na forum LUGPolu. Czyli dokładnie 10 lat temu! Szmat czasu! I mimo, że nie obeszło się bez większych czy mniejszych "przygód", to w swojej mani wciąż trwam. ;) Niestety, z okazji jubileuszu nic specjalnego, w stylu The Brick, nie przygotowałem, ale za to chciałbym na LUGPol wrzucić chyba najważniejszą dla mnie recenzję z 2014 roku - niemały, ale wspaniały model, pod prawie każdym względem zachwycający, do tego nie tylko świetnie bawiłem się podczas budowy i zabawy, ale też podczas pstrykania fotek i oczywiście klecenia opisu.

Serdecznie zapraszam!



Jako że lubuję się w Pirackich klimatach, na zestaw 70810 MetalBeard’s Sea Cow już od pierwszych zapowiedzi ciekła mi ślinka. A gdy jeszcze motywy Pirackie zostaną podlane Steampunkowym sosem i naprawdę momentami dziwacznymi pomysłami, okazuje się, że otrzymujemy naprawdę nieprzeciętny zestaw.
Recenzja zestawu pierwotnie ukazywała się w odcinkach - nazwanych wyprawami - na blogu 8studs, a także spiętym z nim facebookiem (serdecznie zachęcam i zapraszam do "polubienia"! ;) ), na niniejsze forum trafia już jako jedna całość, choć podział na wyprawy został zachowany.




Seria: The LEGO Movie
Rok premiery: 2014 (luty)
Liczba elementów: 2741
Figurki: 6: Benny, Emmet, Vitruvius, Wyldstyle, Queasy Kitty, Mini MetalBeard
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 58 x 47.5 x 12 cm
Cena: $249.99, £169.99, 249,99 €, 999,99 zł

BrickSet, BrickLink





Opowieści ze wzburzonych mórz czyli 70810 MetalBeard’s Sea Cow wyprawa pierwsza


TLG wpadło na pomysł o tyle prosty co genialny. Licencja na własne produkty? Film w którym główną rolę grają minifigurki oraz zestawy LEGO, które to, po wyjściu z kina, możemy nabyć w sklepie z zabawkami? Może nieco błędne koło, ale sprawdza się, zestawy podobno sprzedają się jak świeże bułeczki, a sam film okazał się wielkim hitem.

Jak to u TLG często bywa, w ich ofercie czasem można znaleźć też coś całkiem specjalnego. Zestawy takie potocznie noszą miano ekskluzywnych i zazwyczaj charakteryzują się sporymi rozmiarami nader ciekawymi konstrukcjami. W przypadku The LEGO Movie pierwszym takim wypuszczonym na rynek zestawem okazał się oryginalny statek Stalowobrodego, uzupełniony o takie dodatki jak choćby... piętrowa kanapa. Zarówno kanapa jak i statek odegrały swoje pięć minut na kinowym ekranie i o ile kanapa nie porywa, to statek od pierwszych zapowiedzi zdobył moje serce.

Zestaw, jak na ekskluzywa przystało, niestety swoje kosztuje. Jednak do dyskusji o cenie nadejdzie czas w podsumowaniu, teraz warto się przyjrzeć, co też dostajemy za tę niemałą kwotę.



Szata graficzna zachwyca - świetne zdjęcie statku w całej okazałości idealnie wypełnia przednią ściankę pudełka, klockowe morze, ciemne nastrojowe tło, zarys księżyca tylko potęgują dobre wrażenia. Samo logo serii mogłoby być nieco mniejsze, ale jakoś strasznie nie przeszkadza. Dwa narożniku upiększono motywami taśmy filmowej, w dolnym prawym znalazło się dodatkowo miejsce na wyszczególnienie figurek które znajdziemy w pudełku - jak na tak duży zestaw, nie ma ich niestety tutaj zbyt dużo...



Z tyłu pudełka główne zdjęcie prezentuje statek z nieco innej perspektywy. Dodatkowe zdjęcia prezentujące funkcjonalność modelu zostały ułożone w formie przypominającej kolejne kadry kliszy filmowej, trzeba przyznać, efekt jest naprawdę znakomity!
Dodatkowo zamieszczono także małe zdjęcie ukazujące budowę modułową statku, a przy okazji zaznaczono tu wymiary głównego modelu: 61 na 58 cm to nie w kij dmuchał!



Boczne ścianki to standardowe informacje (jakby ktoś pytał: są Chiny...) oraz dodatkowe zdjęcia, w tym ponownie wyszczególnienie figurek w skali 1 : 1 - zmieściły się bez problemu, wszak pudełko ma aż 12 cm grubości!



Mimo sporych rozmiarów, pudełko zostało całkiem dobrze wypełnione, wolnej przestrzeni w środku wcale zbyt dużo nie występuje.



Czas wysypać zawartość!



Opowieści ze wzburzonych mórz czyli 70810 MetalBeard’s Sea Cow wyprawa druga


W wielkim pudle znajdziemy... woreczki. Całą chmarę woreczków! Większość została ponumerowana. Dla kronikarskiego porządku pozwolę sobie wypunktować:
nr.: 1 - 1 sztuka
nr.: 2 - 2 sztuki
nr.: 3 - 2 sztuki
nr.: 4 - 1 sztuka



nr.: 5 - 2 sztuki
nr.: 6 - 2 sztuki
nr.: 7 - 3 sztuki



nr.: 8 - 2 sztuki
nr.: 9 - 2 sztuki



I dodatkowo jeden woreczek pozbawiony jakiegokolwiek numerku. W sumie więc znajdziemy tutaj aż 18 woreczków z elementami!

O czym to świadczy? Biorąc pod uwagę, że niektóre woreczki zawierają ledwie dwie garści klocków, a po wysypaniu elementów otrzymujemy sporych rozmiarów stertę zupełnie niepotrzebnej szeleszczącej folii - szkoda, że akurat pod tym aspektem TLG nie myśli o ochronie środowiska... Zresztą wcześniej rozwodziłem się, że pudełko jest wypełnione całkiem dokładnie, a wolnego miejsca nie ma wcale dużo. A tu okazuje się, że to bzdura! Przesypałem elementy do mniejszych woreczków strunowych, zachowując podział wg numeracji, i takie moje pakunki włożyłem do pudełka. Wypełniło się zaledwie do połowy! Ech, mrzonki o ekologii... (abstrahując od tematu, że oczywiście trochę luzu musi zawsze zostać - takie wymagania są podczas pakowania oraz transportu...)



Wróćmy jednak do statku. Oprócz tych 18 woreczków znajdziemy tutaj jeszcze parę klocków luzem (składowe kadłuba), mały arkusz naklejek oraz instrukcję. Instrukcję i naklejki zostały spakowane do osobnego woreczka i dodatkowo usztywnione tekturką - to akurat bardzo dobry pomysł, taka metoda pakowania idealnie zabezpiecza papier przed uszkodzeniem. Instrukcja zresztą w tym zestawie robi ogromne wrażenie, ale więcej na ten temat już podczas kolejnej wyprawy...





Opowieści ze wzburzonych mórz czyli 70810 MetalBeard’s Sea Cow wyprawa trzecia




Instrukcja. Zauważcie, że zastosowałem tu liczbę pojedynczą! Ogromny zestaw składający się z prawie trzech tysięcy elementów posiada plany składania zebrane tylko w jednej instrukcji! Rzecz doprawdy rzadko spotykana, a moim zdaniem powinna być taka praktyka stosowana o wiele częściej. Ale ja po prostu nie lubię dzielenia, wolę stokroć bardziej jedną porządną księgę, niż wiele cienkich broszurek, do tego jeszcze np.: różniących się papierem (a przez to jakością druku) na okładce.
Ale to taki mój fetyszyzm, co jednak w przypadku niniejszego zestawu przekłada się na kolejny plusik.



Instrukcja ma format zbliżony do A4 (dokładnie to 276x209 mm) i w sumie liczy aż 292 strony (razem z okładką)! Taka liczba storn przekłada się na grubość księgi, która to wynosi prawie centymetr! Aż przyjemnie wziąć ją do rąk!
Nie obyło się niestety bez technicznej wpadki: ktoś najwidoczniej zapomniał, że to spory grubas i zupełnie zignorował odpowiednią oprawę graficzną grzbietu - obecnie tutaj widać po prostu połączenie przedniej i tylnej okładki - rzecz mało estetyczna i niedopuszczalna w profesjonalnych publikacjach...



Co do zawartości: to jest ona standardowa i niestety bez żadnych wodotrysków: szkoda, że w serii The LEGO Movie nie zastosowano jakiegoś bardziej klimatycznego tła niż standardowe niebieskie z żółtymi obwódkami. Instrukcja rozpoczyna się od ukazania co też z elementów pochodzących z danych woreczków możemy zbudować:







Kolejna strona wyjaśnia jak używać pomarańczowego ustrojstwa pomocnego w rozkładaniu budowli oraz zachęca do kolejnego otwierania poszczególnych woreczków z elementami.

Plany budowy! Jest tego trochę! Na tę chwilę nie powiem Wam, jak sama instrukcja się sprawdza, dopiero zabieram się za składanie, jak coś mi się rzuci w oczy, nie omieszkam o tym w kolejnych wyprawach wspomnieć.









Klocków sporo, do tego różnorodnych, więc absolutnie nie powinien dziwić indeks elementów zajmujący aż cztery strony!









Księga kończy się trzema reklamami, w tym dwoma nawiązującymi do linii The LEGO Movie oraz jedną z moim "ulubionym" wrzeszczącym bachorem.

Na małym arkuszu naklejek znajdziemy sporo okiennych kratek, dwie mapy, dwa rysunki techniczne potocznie zwane blueprinty (!) oraz obraz i trochę ozdobników, w tym nazwę okrętu. Chyba skusze się i je przykleję.



Pudło, jego zawartość i instrukcja za nami, czas więc przejść do najważniejszej atrakcji, czyli budowania!



Opowieści ze wzburzonych mórz czyli 70810 MetalBeard’s Sea Cow wyprawa czwarta


W zestawie znajdziemy sporo najróżniejszych klocków, warto więc przyjrzeć się, co ciekawszym elementom.
Jako że to statek, oczywiście nie mogło zabraknąć składowych kadłuba,



masztów i takielunku,



oraz kotwic, koła sterowego i innych dziwolągów, bez których prawdziwy statek nie może się obejść.



Żaden porządny okręt nie może obejść się bez armat!. Najlepiej strzelających i w przyzwoitej liczbie: tutaj otrzymujemy ich aż sześć!





Dotychczasowi rekordziści w postaci 6285 Black Seas Barracuda, 6286 Skull's Eye Schooner i 10210 Imperial Flagship posiadali po cztery armaty, oj, mogliby mieć spore problemy w spotkaniu z Morska Krową!



Jednak, już chyba wiecie, Morska Krowa nie jest zwykłym statkiem, stąd też znajdziemy tutaj takie elementy jak ogromne śmigła, rury wydechowe oraz wielkie... felgi!





Technicowców zapewne zainteresują takie oto patyczki, czyli Axle Pin 3L with Friction Ridges Lengthwise. Jest to tegoroczna nowość, na chwilę obecną, dostępne są w zaledwie paru zestawach. W statku znajdziemy ich cztery sztuki.



Wśród drobnicy znajdziemy sporo broni, bicze Indiany Jonesa, złoty łom oraz złote krany (!), czarne skrzydła, sekstant, hak, flaszki, globus i inne...



Globus i rafandynka debiutowały w 2011 roku przy okazji licencyjnej serii Pirates of the Caribbean, dotychczas globus pojawił się w dwóch zestawach (4191 The Captain’s Cabin i 10224 Town Hall) a rafandynka w czterech (Haunted House, Thanksgiving Feast, The Captain’s Cabin i Classic Pirate Set).


Bardzo przyjemnym uzupełnieniem jest mała gromada zwierzaków: papuga idealnie pasuje do pirackich klimatów, szczur dobrze się tu zadomowił, tak więc okrętowi najwidoczniej nie grozi zatonięcia, a krowa... Krowa?
Krowa pełni tutaj rolę galionu, ot, pomysł wielce oryginalny i idealnie odzwierciedlając nazwę jednostki.

Sama krowa to całkiem spory unikat, dotychczas w kolorze brązowym pojawiła się tylko w jednym zestawie (10193 Medieval Market Village), dodatkowo łaciatą można było spotkać na farmie (zestaw 7637 Farm).



Furorę ostatnio robią nowe małe przeguby kulowe, całkiem ciekawie także wygląda okrągły plate 2x2 z dziurką pośrodku. Natomiast prywatnie nie lubię zupełnie zbędnych elementów w postaci choćby bricka 1x1 i wysokości 3: spokojnie przecież można złożyć cztery bricki 1x1x1!



Czas przystąpić do składania, ale jeszcze wcześniej: rzut oka na figurki!



Opowieści ze wzburzonych mórz czyli 70810 MetalBeard’s Sea Cow wyprawa piąta


W zestawie znajdziemy w sumie 6 figurek, w tym 4 minifigurki i dwie figurki składane z klocków. Biorąc pod uwagę wielkość zestawu, nie jest to wiele i szczerze mówiąc, miałem nadzieję na liczniejszą załogę... (Batman? Gdzie jest Batman?*)

Dwie pierwsze minifigurki to główni bohaterowie całej opowieści, otrzymujemy więc postać Neo zwaną tym razem:


Emmet
(czyli w filmie: Chris Pratt/Piotr Bajtlik)

Strój budowlańca, ulizana fryzurka z małym kogutem, główka z jednej strony radosna, z drugiej przerażona. Na spodenkach widać plakietkę z imieniem, tak więc te nóżki już na zawsze zostały przypisane tej postaci. Emmet do pleców ma przyczepiony klocek oporu, czyli dziwną czerwoną cegiełkę z dodatkowym otworem z boku. (mały spojler (zaznacz by przeczytać): jak zakrętka z dziurką ma skutecznie zamknąć tubę z klejem?).










Wyldstyle - Żyleta - Lucy
(czyli w filmie: Elizabeth Banks/Ewa Andruszkiewicz-Guzińska)

Śliczna fryzurka, bardzo ładna podwójna buźka, rewelacyjny strój z przepięknymi ozdobnikami. Całość uzupełnia odpowiednio dobrany kaptur. Śliczna i naprawdę urokliwa figurka (wersję z Dzikiego Zachodu znajdziecie w najnowszej serii Kolekcjonerskich Minifigurek)!












Benny - Benek
(czyli w filmie: Charlie Day/Maciej Kowalik)

W niniejszym zestawie Benny pojawia się po raz pierwszy, choć nie będzie to jego jedyny występ, wszak trudno, by był nieobecny w zestawie 70816 o wszystko mówiącej nazwie "Benny's Spaceship, Spaceship, SPACESHIP!"

Benny jest klasyczną figurką kosmonauty pochodzącą z... no właśnie, z tym jest trochę zamieszania. W filmie zostało podane, że pochodzi z lat 80', co jak najbardziej jest prawdą, niestety takie książeczki jak Życie jest czadowe Przewodnik po filmie z wydawnictwa Ameet podają, że pochodzi z 1979 roku, co jest po prostu totalną bzdurą.

Opierając się na Collector's Guide (2 Edition) oraz LEGO Minifigure Year by Year warto nieco to usystematyzować.
Minifigurki w takiej formie jaką obecnie dobrze znamy, czyli z ruchomymi nóżkami i rączkami, pojawiły się w 1978 roku. Wtedy to na rynku zadebiutowały z nimi zestawy Town, Castle oraz Space. W tamtym roku pojawiło się dwóch kosmonautów, wyglądali prawie identycznie, różnili się jedynie kolorem: i tak otrzymaliśmy wtedy kosmonautę białego oraz czerwonego. Wkrótce dołączył do nich gostek w żółtym uniformie (1979), natomiast dopiero w roku 1984 grono to rozszerzyło się o czarnego oraz niebieskiego kosmonautę.







Tak więc nasz Benny narodził się najwcześniej w 1984 roku, choć oczywiście może pochodzić z jakiegoś zestawu wydanego w latach późniejszych. Zresztą wiek dobrze na nim widać: logo serii Space swoje już przeżyło, tak samo hełm na którym widać pęknięcie. Hełm w przypadku Bennyego to prawdziwy majstersztyk, i miłe mrugnięcie okiem do starszych miłośników LEGO, którzy dobrze pamiętają, właśnie jak te hełmy lubiły pękać. Zdradzę Wam tajemnicę: pęknięty hełm który nosi Benny tak naprawdę nie jest pęknięty, a jest to jedynie odpowiednio wymodelowany element.

Warto też zwrócić uwagę na buźkę, dwustronna główka po jednej stronie została ozdobiona szerokim uśmiechem, druga strona to także nawiązanie do klasyki i to dość dokładne: oczka są w pełni czarne, nie pojawiają się tu małe białe kropeczki jak w nowszych główkach - ot mały szczegół, ale potrafi cieszyć!







Poniżej Benny w otoczeniu klasycznych kosmonautów, niestety, zdjęcie to jest nieco oszukane i znajdują się na nim figurki pochodzące z serii Vintage Minifigure Collection które niby miały nawiązywać do klasycznych postaci, ale niestety nie są idealnym odwzorowaniem i pomijając niezbyt dobą ich Chińską jakość różnią się choćby... hełmami (nie pogubiliście się?)!



Hełmy z tamtego okresu to zresztą dość ciekawy i pogmatwany temat, jak macie ochotę bardziej go zagłębić, polecam artykuł Space Helmets na Quest For Bricks.


Zdjęcie z Quest For Bricks




Vitruvius - Witruwiusz
(czyli w filmie: Morgan Freeman/Miłogost Reczek)

Marcus Vitruvius Pollio był twórcą człowieka witruwiańskiego, czyli wizerunku nagiego mężczyzny wpisanego w okrąg i kwadrat, a także traktatu "O architekturze ksiąg dziesięć" w której zawarto podstawowe składowe Architektury, czyli Piękno, Celowość oraz Trwałość. Patrząc na postać Witruwiusza z filmu The LEGO Movie, nie trudno pokusić się o stwierdzenie, że bez wątpienia Marcus Vitruvius Pollio był jego pierwowzorem. Oprócz tego, mimo że jest ślepy, może spoglądać w przyszłość, kleci rymowane przepowiednie, jest przywódca Architektów i podobno dobrze brzdąka na pianinie. A do tego mówi głosem Morgana Freemana, czego niestety w naszym kraju w kinach nie uświadczymy...

Kolorowy strój jak u Hippisa, zawiązana na węzeł broda, spięte długie włosy przyozdobione opaską. Dwustronna buźka pasuje do postaci, podobnie jak biała laska przyozdobiona kryształem prosto ze wspaniałej serii Monster Fighters. Niestety nie można tego samego powiedzieć o płaszczu, owszem, wygląda rewelacyjnie gdy się mieni, ale płaszcz który aż tak rzuca się w oczy dla ukrywającej się postaci? A co tam, najważniejsze że wygląda efektownie! Postać Witruwiusza pojawiła się także w zestawie 70809 Lord Business' Evil Lair.













* w 70815 Super Secret Police Dropship



Opowieści ze wzburzonych mórz czyli 70810 MetalBeard’s Sea Cow wyprawa szósta


Queasy Kitty - Kicia Rożek
(czyli w filmie: Alison Brie/Marta Dobecka)

Kicia Rożek uosabia to co w internecie najlepsze, czyli słodkie kotki i wesołe jednorożce. Nasza bohaterka ma wiele twarzy, potrafi być wesoła (zazwyczaj), elokwentna (w krawacie i w okularkach), także... (ciii... to jej sekret, dowiecie się z filmu!), nie obce jej też choroby, jak choćby choroba morska...

Biedna Kicia Rożek, całkowicie zieleniała, i to w paru dziwacznych odcieniach...





Kicię Rożek znajdziecie w paru zestawach z serii The LEGO Movie, w każdym prezentuje się nieco inaczej, wersja "chora" występuje tylko w przypadku statku.


Mini MetalBeard - Stalowobrody
(czyli w filmie: Nick Offerman/Adam Bauman)

Stalowobrody to moja ulubiona postać z filmu, wszak to Pirat, do tego wielce oryginalny. Gdy zapowiedziano Latającą Krowę, byłem niezmiernie ciekaw, jak zostanie rozwiązana w tym zestawie sprawa jego figurki. Wszak postać ta pojawiła się już w 70807 MetalBeard’s Duel i tam absorbowała całkiem pokaźną liczbę elementów. Powtórka więc raczej nie wchodziła w rachubę. Projektanci wybrnęli z tego całkiem sprytnie i ukazali nam... wersję pomniejszoną. Mały rekin, mniejszy miecz, koło sterowe, armaty (czemu czarne???), kotwica, tylko skrzynia (tym razem pusta!) i głowa pozostały w "normalnej skali". Mini Stalowobrody prezentuje się nader ciekawie i bez wątpienia się udał, choć nie ma co się oszukiwać - do większego "brata" oczywiście się nie umywa, ale za to można go bezproblemowo zapakować do kieszeni i zabrać na wyprawę do pracy czy szkoły!









_________________
Recenzje i ciekawostki ze świata LEGO: 8studs
Ostatnio zmieniony przez nori 2015-02-02, 19:43, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
nori 
Adminus Emeritus


Wiek: 38
Dołączył: 02 Lut 2005
Wpisy: 904
Skąd: Kraków
Wysłany: 2015-02-02, 19:42   

Opowieści ze wzburzonych mórz czyli 70810 MetalBeard’s Sea Cow wyprawa siódma


Budujemy!

Ale jeszcze nie statek. Jak w przypadku większości zestawów, główny model powstaje na samym końcu. Wcześniej czas na przystawki!

Piętrowa kanapa, czyli dwie kanapy: jedna nad drugą. Pomysł karkołomny i niezbyt sensowny, wszak majdające nogi osób zajmujących wyższy poziom będą skutecznie przeszkadzać osobom siedzącym niżej. Hm... Wytłumaczenie niby i sensowne, ale piętrowa kanapa jest przeznaczona dla Minifigurek, a te, jak dobrze wiemy, nie posiadają kolan, tak więc siłą rzeczy, żadnych majdających nóg tutaj nie będzie...





Kanapa ani pod względem konstrukcyjnym ani wizualnym mnie nie porwała, może gdyby była nieco "cięższa", przypominała rzeczywiście dwie porządne kanapy, prezentowała by się bardziej "dostojnie", a tak, to wygląda trochę nijak. I te study rozmieszczone niesymetrycznie, po co tak? Na kanapie mieszczą się oczywiście bez problemu minifigurki, jednak pod warunkiem, że nie mają niczego na plecach. Benek wiec ze swoją butlą normalnie nie usiądzie, Emmet także musi kombinować z klockiem oporu, Żyleta trochę ryzykuje, że siedząc w ten sposób uszkodzi swój piękny różowy kapturek...



Stalowobrody w ogóle na kanapę nie wejdzie, ale akurat on nie ma co na niej szukać, wszak ma swój wypasiony statek!





Dwie kostki, czyli przedstawiciele ciemnej strony, budzą u mnie bardzo ambiwalentne odczucia. W tym modelu spokojnie mogłoby ich nie być, choć należy przyznać, że jak na niby proste sześciany, buduje się je bardzo przyjemnie oraz są nawet dość bawialne! Mniejsza kostka dzięki prymitywnemu mechanizmowi wyrzuca zwiniętą siatkę (działa to tak sobie, trochę tu mało miejsca i na siatkę i na odpowiedni "wyrzut"), większa kostka posiada otwierane boki, dzięki czemu otrzymujemy całkiem fajne "skrzydełka" z podwieszonymi pociskami. Dodatkowo wyposażona jest w ukryty radar. Plus także za ramiona, a dokładnie za ich zakończenie - wyglądają naprawdę groźnie!





No cóż, przystawki nie porywają, jednak jakby nie było, są tylko przystawkami, teraz wreszcie czas na główne danie!



Opowieści ze wzburzonych mórz czyli 70810 MetalBeard’s Sea Cow wyprawa ósma


Budowę statku rozpoczynamy oczywiście od kadłuba. O dziwo, początek zupełnie nie wskazuje, że docelowo powstanie z tego wielki okręt - zobaczcie zresztą sami, jaka to maciupka, jak twierdzi sam Stalowobrody, łupinka:



Armaty, wyciory, skrzynia z amunicją, beczka, czyli normalne wyposażenie każdego pirackiego okrętu. W niniejszym okręcie warto podkreślić, że armaty już od razu okupują obydwie burty!



Ster i śruba przypominająca śmigło. Śruba na żaglowcu? Przepięknie zdobiony ster? Już widać, że ten statek nie będzie zwykłą jednostką pływającą!



Konstrukcja szybko rośnie, pojawia się coraz więcej ozdobników i ciekawych kształtów. Dwie kotwice, po jednej na każdą burtę, połączono łańcuchami z pionowym pałąkiem - dzięki temu otrzymujemy prosty i funkcjonalny mechanizm ich opuszczania i podnoszenia.



Kolejne elementy przypominają nieco wykończenie drakkarów, przynajmniej pierwsza, ozdobiona "tarczami", para.





Łupinka prezentuje się już całkiem zgrabnie!



Zaczyna powstawać tylna nadbudówka, czyli kasztel rufowy, znajdziemy tu beczkę z bronią, sporo ozdobników, tajemnicze złote krany,



a także żyrandol!



Kasztel musi prezentować się godnie, tak więc nie można żałować złotych ozdobników czy flag. Okna to wymieszanie krat z szybkami przyozdobionymi naklejkami mającymi te kraty przypominać. Prezentuje się to trochę kiczowato...



Jeszcze potrójne lampy, łańcuchy, czarne skrzydełka oraz śmigła: jedno małe, drugie całkiem sporych rozmiarów! Pierwszy moduł nadbudówki jest już gotowy!





Czas przystąpić do składania niezwykle bogatej w wyposażenie kabiny.



Opowieści ze wzburzonych mórz czyli 70810 MetalBeard’s Sea Cow wyprawa dziewiąta


Budowę kabiny rozpoczynamy jako osobny moduł.



Znajdą się w niej takie obowiązkowe elementy jak mapy, nie zabraknie także miejsca na obraz dziadka (?), oraz plany techniczne, czyli blueprinty! Wszystkie wymienione tutaj elementy są niestety naklejkami, szkoda, że nie załączono w tym przypadku chociaż klasycznych, drukowanych map.



Jako naklejki występują też dodatkowe ozdobniki z motywami kół zębatych, a także sama nazwa statku umiejscowiona pod tylnymi oknami kabiny.



W środku znalazło się miejsce dla naprawdę sporej liczby najróżniejszego wyposażenia, oprócz wspomnianych map i blueprintów, znajdziemy tutaj sekstans, globus, rafandynkę, jakieś dziwne ustrojstwa, a także skrzynię pełną skarbów! Co ciekawe, ani w skrzyni, ani w ogóle na całym statku nie uświadczymy ani jednej złotej monety! W seriach takich jak Pirates, Pirates II, a także Pirates of the Caribbean monety zawsze były obowiązkowym elementem, szkoda, że tutaj ich poskąpiono!



Ściany kabiny od zewnątrz prezentują się wprost rewelacyjnie: wiele "nierówności", szczegółów w stylu pistoletów nad drzwiami, czy biczów Indiany Jonesa, złotych wstawek, wszystko to prezentuje się bardzo ładnie. Jak dla mnie dobre wrażenie nieco umniejszają szybki z naklejkami imitującymi kratki, po prostu nie pasują mi do wymuskanej reszty.





Gotowy moduł kabiny przyczepiamy do reszty statku. Tu uwaga: mimo że kabina powstawała jako osobny moduł, to po skończeniu budowy całego statku nie będzie zdejmowalna! Na szczęście kolejny moduł, czyli "kanapę przy kole sterowym" będzie już można łatwo odczepiać, dzięki czemu nie będzie problemów, by zajrzeć do środka kabiny.




Opowieści ze wzburzonych mórz czyli 70810 MetalBeard’s Sea Cow wyprawa dziesiąta


Jako dzieło kończące konstrukcję kasztelu rufowego powstaje dziwny układ przypominający z jednej strony kanapę, a z drugiej coś na kształt tarasu widokowego, nawet znalazła się tutaj luneta! O ile luneta czy wykorzystanie biczy Indiany Jonesa prezentuje się całkiem przyzwoicie, to całość tej konstrukcji uważam za słabą, a na pewno niewspółgrającą ze wcześniejszymi wymuskanymi składowymi okrętu. Coś tu niestety zabrakło, jednak na szczęście, gdy element ten przyczepimy do statku, nieco zlewa się z całością i złe wrażenie momentalnie pryska. Dobrze natomiast prezentuje się tutaj maszt, który wieńczy układ dwóch złotych proporców i ciekawie złożone plastikowe białe żagle.





Warto od razu podkreślić, że w przypadku Latającej Krowy nie uświadczymy ani jednego żagla materiałowego, zamiast nich otrzymujemy konstrukcje wykorzystujące trzy rodzaje (każdy rodzaj w wersji prawej i lewej) Technicowych białych owiewek, dodatkowo identyfikowanych przez wyraźnie na nich wytłoczone numery elementów. W całym zestawie otrzymujemy kolejno następujące elementy tego typu:
- #1 Small Smooth Short, Side A (3 sztuki)
- #2 Small Smooth Short, Side B (2 sztuki)
- #13 Large Short Smooth, Side A (3 sztuki)
- #14 Large Short Smooth, Side B (2 sztuki)
- #17 Large Smooth, Side A (11 sztuk)
- #18 Large Smooth, Side B (10 sztuk)

Pomysł wydawał mi się cokolwiek karkołomny, spójrzcie tylko na te klocki: owszem, do Technicowych konstrukcji pasują perfekcyjnie, ale jako żagle?



Okazuje się, że sprawdzają się wprost wyśmienicie! No i nic nie będzie się strzępić! ;)



Kolejnym modułem jest "stanowisko strzelnicze" wyglądające nieco może za bardzo futurystycznie, ale jednak pasujące do całości okrętu. Niestety po połączeniu ze statkiem działka poruszają się tylko góra/dół, nie ma możliwości obracania ich w poziomej płaszczyźnie...



Bardzo ciekawie prezentuje się bukszpryt z żaglem przypominającym płetwę rekina oraz z galionem, czyli zgodnie z nazwą okrętu: krową ze skrzydłami.





Wkradł się tu jednak mały niesmak konstrukcyjny: bukszpryt jest wzmocniony w tylnej części Technicowym patyczkiem, czyli Axlem, w tym przypadku o długości 5. Długość niefortunnie tutaj wybrana, gdyż patyczek niestety trochę wystaje, przez co nie można do końca wpiąć zaślepki: pozostaje szczelina, na szczęście dość mała i nie rzuca się jakoś bardzo w oczy.





Łączymy wszystko w całość i trzeba to przyznać: okręt prezentuje się już przepięknie!



A to jeszcze nie koniec!



Opowieści ze wzburzonych mórz czyli 70810 MetalBeard’s Sea Cow wyprawa jedenasta


Ukryte skarby, szczurek, wielkie "felgi" ze śmigłami, palenisko, skrzynia z narzędziami, monumentalny komin i wysoki, naprawę wysoki maszt przyozdobiony żaglami. A wszystko to wieńczy bocianie gniazdo i stylowy proporzec wykorzystujący złoty sai. W tym module aż czuć steampunkowy klimat!



Wreszcie statek jest gotowy! Zobaczcie sami, tu naprawdę jest co podziwiać, a mnogość detali i szczegółów wprost poraża!







Przy dużym Stalowobrodym z zestawu 70807 MetalBeard’s Duel statek prezentuje się bardzo dostojnie, choć jest dla niego ciut za mały,



stąd też widać rację bytu dla wersji Mini - tak pomniejszony Stalowy bez problemu mieści się choćby w swojej, niezbyt udanej, "kanapie".



Nagromadzenie detalów i najróżniejszych upiększaczy powoduje, że na pokładzie nie znajdziemy zbyt dużo wolnej przestrzeni, mimo to nasza szczątkowa załoga bez problemu się tu pomieści.



Benek oczywiście musiał zawędrować jak najwyżej i okupuje bocianie gniazdo.



Okręt to prawdziwa uczta dla oczu, naprawdę, jest tu co podziwiać, a od nagromadzenia (powtarzam się?) detalów można dostać oczopląsu. Do tego wiele naprawdę ciekawych i unikalnych konstrukcyjnych patentów tylko potęguje niezwykłe wrażenia.

Wyraźnie widać, że projektantów mało co tu ograniczało. To nie jest zwykły statek piracki, który musi mieć jasno określone elementy, a na pewne wykraczające poza dopuszczalne normy rozwiązania nie wolno sobie pozwolić. Tu tego nie ma, śmigaj dusza, nich żyje wyobraźnia! Śmigła? Proszę bardzo, niech ich będzie ile wlezie! Kocioł parowy? Steampunk zawsze jest w cenie, czemu więc i tu go nie wsadzić! Oryginalne żagle? Żaden problem! Latająca krowa jako galion? Niech będzie, i to obowiązkowo ze złotymi rogami! I tak dalej, wymieniać można jeszcze długo...



Minusy? Oczywiście są. Mi prywatnie parę patentów nie przypadło do gustu, szczególnie wspominany już wygląd zwieńczenia kasztelu rufowego czyli swoista "kanapa". Może się czepiam, ale ten element jest po prostu słaby i nie współgra z rewelacyjną resztą. Za minus można też potraktować niezbyt wygodny dostęp do kabiny Kapitana, szkoda że możemy do niej zajrzeć tylko po zdjęciu tej nieszczęsnej kanapy, naprawdę, tutaj przydałby się otwierany bok albo tył. Za minus można także potraktować brak obrotowego działka z przodu okrętu, fakt, od strony konstrukcyjnej wymagałoby to pewnych kombinacji, jednak za każdym razem gdy sięgałem ręką do działek, odruchowo chciałem je przekręcić, a tu niestety napotykałem opór.

Inne minusy to już szczegóły: mi zabrakło tutaj takich elementów jak choćby złote monety czy klasyczne pirackie mapy znane ze wcześniejszych serii. Nie przypadły mi do gustu okienka ze szybkami przyozdobionymi naklejkami udającymi kraty - nie rzuca się to może za bardzo w oczy, ale jest to jednak ewidentnie słaby element i niezbyt dobrze prezentuje się na tle dopracowanej reszty.



Tego może nie można potraktować jako minus, ale zastanawia mnie, jak okrętem steruje Stalowobrody, gdy z komina bucha dym? Zakończenie komina i ustawienie żagla powoduje, że gęste chmury skutecznie mogą zaciemnić Kapitanowi widok! Dodatkowo można by spekulować o zanurzeniu statku i wynikających z tego problemów w stylu: czy woda zaleje nisko osadzone działa, tym bardziej że pokryw ambrazur tu nie uświadczymy? Czy też będzie problem ze sterowaniem tą jednostką, z powodu niedostatecznego zanurzenia płetwy sterowej? Choć z drugiej strony, przecież statek ten pływa po klockowych morzach i oceanach... ;)



Najważniejsze plusy! W podpunktach i bez jakiegoś większego porządku:
- wiele, naprawdę wiele ciekawych elementów
- plastikowe żagle które o dziwo, świetnie się sprawdzają
- wielki komin
- sześć armat!
- fajnie zrealizowany kabestan
- klimat steampunku
- szczegóły, detale, wizualne dopieszczenie (oprócz kanapy i kratek-naklejek) całej konstrukcji
- piękna kabina kapitana (do której mógłby być łatwiejszy dostęp)
- fajne i klimatyczne działko (szkoda, że nieobrotowe)
- zwarta bryła okrętu
- niezłe bydle!
- super figurki, choć trochę ich tutaj mało...
- galion!
- przepiękna płetwa sterowa - autentycznie nawet ten detal wygląda perfekcyjnie!
- Mini Stalowobrody prezentuje się całkiem niezgorzej
- bardzo przyjemna budowa
- świetna gruba instrukcja

Bezsprzecznie plusy przewyższają minusy, ba! wręcz te wymienione przeze mnie wady naprawdę można potraktować jako marginalne.

Oczywiście pozostaje kwestia liczby elementów, co przekłada się na dwa fakty. Pierwszy to ciężar oraz mała poręczność modelu, dlatego też trudno nim "pływać" po dywanie, a najlepiej sprawdza się jako półkownik, jednak jak najbardziej pewne zasoby bawialności i tak posiada.
Drugi fakt jest najmniej przyjemny. Cena. Tysiąc złotych to kwota bardzo wysoka, i porównując statek choćby do takich modeli jak 71006 The Simpsons House (2523 części, 6 bardzo oryginalnych figurek, 899,99 zł), 10243 Parisian Restaurant (2469 części, 5 figurek, skuter, mnogość świetnych części i detali, 659,99 zł), 10237 The Tower of Orthanc (2359 części, 5 minifigurek + Great Eagle, Ent, monumentalna konstrukcja, 949,99 zł), naprawdę można mieć dylemat, co też wybrać, no chyba że portfel nie ma pretensji i pozwala na zakup wszystkiego. ;)
Ja wybrałem statek i nie żałuję. Nie jest to ósmy cud świata ale i tak okręt składa się bardzo przyjemnie, model wizualnie prezentuje się rewelacyjnie, zestaw jako całość sprawia autentycznie wiele radochy.

Polecam! Warto dla niego rozbić skarbonkę!



Opowieści ze wzburzonych mórz czyli 70810 MetalBeard’s Sea Cow epilog


Wyprawy dobiegły końca, jednak o paru rzeczach wartałoby jeszcze, tak niezobowiązująco, wspomnieć. Ot, na ten przykład elementy zapasowe, czyli drobnica, która ma notoryczną skłonność do gubienia się. Zestaw spory, drobnicy tu dużo, tak więc i zapasowych klocuszków uzbierała się całkiem przyzwoita garstka:



Między pierwszym masztem a steampunkowym kominem ukrył się wielce oryginalny kabestan formą przypominający jakiś silnik. Jednak co który znajomy oglądał statek, to miał zupełne inne skojarzenia, nie żeby świntuszyć, ale chyba projektanci mieli momentami tutaj naprawdę niezły ubaw!
Acha, żeby zobaczyć kabestan z tej perspektywy, trzeba zdjąć moduł komina, tak więc ten widok wcale nie jest prosty do wyczajenia. Przypadek? ;)



Mała kwestia techniczna: małe obiekty, ludziki, elementy fotografuję w namiocie bezcieniowym, niestety, statek już od początku straszył swoimi rozmiarami, trak więc namiot okazał się w przypadku tak wielkiej konstrukcji bezużyteczny. Jako że trzeba było coś poradzić, na szybko powstało takie oto stanowisko fotograficzne - z odpowiednim ustawieniem lamp było trochę zabawy i musiałem pstryknąć sporo zdjęć testowych, co też przełożyło się na opóźnienia w publikacji na blogu kolejnych wypraw. Efekt nie jest niestety w pełni zadowalający, jak widzicie, jest to amatorka totalna, a i mój aparat to wiekowy gruchot w stylu "Głupiego Jasia", ale mam nadzieję, że fotki aż tak bardzo nie straszyły?





Chyba tyle. Jak sobie coś jeszcze przypomnę, to najwyżej będzie postepilog. ;)

Designer Video



[ 3dom: poniżej komentarze ze starego wątku z recenzją Noriego ]

Dantes napisał/a:
Bez obrazy, ale dawno nie widziałem tak beznadziejnego zestawu Lego -,-
3dom napisał/a:
Ło matko. Jakiś argument? Film oglądałeś? Mi też zestaw wydawał się dziwny ale po obejrzeniu filmu, mimo, że statek był tam pokazany tylko przez krótki moment, zupełnie inaczej na niego patrzę.
Dantes napisał/a:
Filmu nie oglądałem, ale jest jakiś bez tematu. Możliwe że pojawił się w filmie ale ja nie lubię nie tematycznych zestawów. Nawet seria Monsters jest beznadziejna.
Nowi piraci też jacyś tacy zbyt "kolorowi", nie to co kiedyś. Ale seria PotC była świetna!
SERVATOR napisał/a:
Dantes napisał/a:
Ja nie lubię nie tematycznych zestawów

To jest tematyczny zestaw. Z serii LEGO MOVIE ;)
Cieślu napisał/a:
Plączesz się w zeznaniach ;) Ale to Twoja opinia, masz do niej prawo.

Ja również nie oglądałem filmu ale zestaw mi sie podoba. Jest kompletnie odjechany i znakomicie pokazuje, że to co nas w Lego ogranicza to głównie wyobraźnia ;) Nie kupię go bo tego typu klocków nie potrzebuję ale miło sie na niego patrzy na zdjęciach.
Jellyeater napisał/a:
Mi też się podoba. Ale nie kupię, bo nie miałbym co z nim zrobić. Normalnego statku się z niego nie zbuduje. Na półkę nie postawię. Ale patrzy się na ten model miło. Bardzo szczegółowy. I faktycznie odjechany.

Recenzja niesamowita.
Innos napisał/a:
Jellyeater napisał/a:
Normalnego statku się z niego nie zbuduje.
A dlaczego nie? 2700 elementów to mało? Dorzucić tylko parę segmentów kadłuba, zrobić customowe żagle i nawet początkujący budowniczy może zbudować, wzorując się na "klasycznych" konstrukcjach okrętów z serii Pirates, równie klasyczny okręt piracki.
Dantes napisał/a:
Chodziło mi o to, że jest tam wszystko i nic tak naprawdę.
Szerszen napisał/a:
Znaczy się masz problem, bo zamiast puścić wodze swojej kreatywności... nie dostajesz instrukcji?
To obejrzyj ten film. Warto.
M_longer napisał/a:
Szerszen napisał/a:
To obejrzyj ten film. Warto.

A jak znasz angielski, to lepiej w oryginale. Wydźwięk tego OSOM jest mocniejszy niż tych wszystkich polskich zamienników.
wallyjarek napisał/a:
To jest mój pierwszy statek jaki kupiłem z lego.
Ma on coś w sobie - fajny jest ten bałagan i dobrze wyglada jeśli chodzi o mnie.
Z tego tam nic co jest w kartonie zbudowalem dwa swoje moce.
Wszystko to nasza wyobraźnia.
Recenzje juz dawno przeczytałem, tzn. śledziłem na bieżąco na blogu.
Świetna jak zwykle.
GrublukTheGrim napisał/a:
Tak na marginesie - jak można być AFOLem i nie zobaczyć The Lego Movie?...
A zestaw c-u-d-o-w-n-y i recenzja też (ale o tym pisałem już na blogu Noriego).
3dom napisał/a:
Ano można z braku czasu. Ale teraz trudniej o wymówkę bo jest DVD/BD, dzięki czemu wreszcie nadrobiłem zaległości. Wcześniej można też było piracić ale miałem silne postanowienie nie profanować tego filmu ;)
Mutran napisał/a:
Świetny zestaw i mega recenzja :D
W filmie bardzo mi się podobał a jako zestaw robi jeszcze lepsze wrażenie.
Sam chciałbym go mieć :)
SzU napisał/a:
Super recenzja. Dzięki za te ostatnie fotki, tj. z warsztatem fotograficznym.
Sam zestaw rewelacyjny. Mimo pozornego przekombinowania jest bardzo spójny, ma swój charakter. Wielkim błędem (komentatorów) jest ocenianie go tymi samymi kategoriami co "zwykłe" statki i okręty.
_________________
Recenzje i ciekawostki ze świata LEGO: 8studs
Ostatnio zmieniony przez 3dom 2015-02-05, 06:20, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Kocur 
VIP


Wiek: 31
Dołączył: 30 Lis 2014
Wpisy: 746
Skąd: Kraków
Wysłany: 2015-02-02, 19:56   

recenzja jest świetna.

przekonałeś mnie Nori. Chcę mieć ten zestaw! :D
_________________
Ride the wind, take on your destiny
You gotta get much higher
Fly your flight, get over society
The world is by far much bigger!
- Samael
 
 
 
bear1984
[Usunięty]

Wysłany: 2015-02-02, 21:00   

Świetna obszerna i fachowa recenzja! Zdjęcia naprawdę dobre - czego chcieć więcej (no może takiego zestawu na półkę ;) Kawał dobrej i solidnej roboty.
ps. jak zrobiłeś że Emmet i Żyleta mają rożne buźki na fotkach. ;)
 
 
 
wallyjarek 

Wiek: 34
Dołączył: 24 Paź 2013
Wpisy: 753
Skąd: Poznań / Limerick - Irlandia
Wysłany: 2015-02-02, 21:29   

Oni mają dwie różne buźki, jest nadruk z dwóch stron.
Krowa jest super. Świetnie wygląda i ile z niej można zbudować :)
Ostatnio zmieniony przez wallyjarek 2015-02-02, 21:31, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
SERVATOR 
VIP


Wiek: 43
Dołączył: 08 Lis 2013
Wpisy: 2499
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-02-02, 21:33   

Gratulacje Nori! Cieszę się, że stwierdziłeś, że te 10 lat miało sens. :)
Tanio się jednak wykpiłeś tym uświetnieniem jakby nie było pięknej rocznicy wrzucając tu to co Twoi fani widzieli na Twoim blogu już spory czas temu. ;)
Liczę na coś naprawdę wyjątkowego na tę okazję.

EDIT. Wiem!!! Recka czegoś fajnego z Technica. :)
_________________
Mój "blożek"
Liga Gorących Szesnastek
Ostatnio zmieniony przez SERVATOR 2015-02-02, 21:34, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Kalais 
(Bricks' Treasure)


Wiek: 36
Dołączył: 30 Lis 2014
Wpisy: 395
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-02-02, 21:36   

Krowa to jeden z milionów powodów przez które żałuję, że byłem w dark age jak wyszedł 10193 Medieval Market Village...

Recenzja fajna, ale na jeden raz trochę ciężka do łyknięcia ;)

Foty spoko, widać co i jak, więc jest ok.

Przez chwilę myślałem nad tym zestawem, ale na półce nie mam w zwyczaju trzymać nie swoich konstrukcji, a jako dawca klocków trochę za drogi ;P Chociaż w sumie sporo przydatnych elementów.
_________________
LEGO | Ilustracje | Grafik | Rower
 
 
 
Durzy 


Wiek: 31
Dołączył: 23 Lut 2014
Wpisy: 902
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2015-02-03, 01:24   

Czy ktoś widział może zdjęcie na którym stoi Krowa obok Schoonera lub/i Barracudy (a najlepiej jeszcze Imperiala)? Ciekawy jestem jak wielkościowo wypadają. Krowa jest duuuuużo wyższa, ale jest też dość krótka.


nori napisał/a:

Dotychczasowi rekordziści w postaci 6285 Black Seas Barracuda, 6286 Skull's Eye Schooner i 10210 Imperial Flagship posiadali po cztery armaty, oj, mogliby mieć spore problemy w spotkaniu z Morska Krową!


Nie! I Imperial Flagship i przede wszystkim Skull's Eye Schooner mają po 4 armaty na burtę, a liczy się zawsze salwa burtowa. Zresztą dwa statki nie mogą się jednocześnie z dwóch stron ostrzeliwać. Poza tym Schooner może mieć bardzo szybko armaty przestawione z prawej na lewą, więc nadal jest najtrudniejszym w teorii żaglowym przeciwnikiem ;)


P.S. Ja akurat dzisiaj spakowałem swojego Skull's Eye Schoonera do oryginalnego pudełka, nawet plastik do wsadzania osobno części kadłuba, aby się prezentowały ładnie przez podnoszone wieko się ostał.
 
 
 
Jellyeater 

Wiek: 32
Dołączył: 16 Mar 2014
Wpisy: 1284
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-02-03, 06:44   

Cytat:
wrzucając tu to co Twoi fani widzieli na Twoim blogu

Głupio się poczułem. Prawie jak jakaś groupies. Ale stanikami na scenę nie będę rzucał. Chyba, że dziewczynie jakiś podprowadzę.

Krowa to w mojej ocenie 3 najlepszy statek Lego. Po Skill's Eye i po Barracudzie.
_________________
Ile by nie było to i tak jest za mało.
Szacunek do klocków, nienawiść do COBI, tak zostałem wychowany.
foto
 
 
 
Kocur 
VIP


Wiek: 31
Dołączył: 30 Lis 2014
Wpisy: 746
Skąd: Kraków
Wysłany: 2015-02-03, 07:54   

Jellyeater napisał/a:
Po Skill's Eye i po Barracudzie

Skull's Eye Schooner. Statek który najbardziej mnie zawiódł w całej Pirackiej serii bo liczyłem na szkuner zgodnie z nazwą a dostałem jak zwykle galeon :/

PS. Dla tych co nie wiedzą o co chodzi, to Szkuner na wszystkich masztach powinien mieć takie ożaglowanie jak Renegade Runner.
_________________
Ride the wind, take on your destiny
You gotta get much higher
Fly your flight, get over society
The world is by far much bigger!
- Samael
 
 
 
Jellyeater 

Wiek: 32
Dołączył: 16 Mar 2014
Wpisy: 1284
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2015-02-03, 08:06   

Cytat:
Skull's Eye Schooner. Statek który najbardziej mnie zawiódł w całej Pirackiej serii bo liczyłem na szkuner zgodnie z nazwą a dostałem jak zwykle galeon :/

Jesteś z tych co płatki śniadaniowe uznają tylko rano? :)

Dobrze, że zwróciłeś uwagę na nieadekwatną nazwę. Ale te żagle które on ma prezentują się lepiej. Za to Galeon brzmi ociężale i niemarketingowo. Może powinno być Fregatte?

Pewnie chodziło o gre słów. Skull i Schooner.
_________________
Ile by nie było to i tak jest za mało.
Szacunek do klocków, nienawiść do COBI, tak zostałem wychowany.
foto
Ostatnio zmieniony przez Jellyeater 2015-02-03, 08:07, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Kocur 
VIP


Wiek: 31
Dołączył: 30 Lis 2014
Wpisy: 746
Skąd: Kraków
Wysłany: 2015-02-03, 08:27   

Jellyeater napisał/a:
Jesteś z tych co płatki śniadaniowe uznają tylko rano? :)

nie, na śniadanie najchętniej tatara z cebulą, może być też na obiad i kolację, ewentualnie schabowy. Dużo mięsa, może być schaboszczakowa panierka z płatków ;)

Jellyeater napisał/a:
Może powinno być Fregatte?

Frigate? to już Brig, lub Brigantine by brzmiały lepiej :)

Jeśli chodziło tylko o grę słów to słabo im to wyszło. A wracając do tematu, bo niektórzy mogą nie wiedzieć co to jest Sea Cow, czyli Krowa Morska (zwana też Manatem, nie mylić z Krową Morską Stellera wybitą przez wielorybników w XVIII wieku):
_________________
Ride the wind, take on your destiny
You gotta get much higher
Fly your flight, get over society
The world is by far much bigger!
- Samael
 
 
 
Iwona 

Wiek: 32
Dołączyła: 27 Gru 2014
Wpisy: 202
Skąd: Gdańsk
Wysłany: 2015-02-03, 09:52   

Świetna recenzja, zestaw robi wrażenie, chociaż to nie moje klimaty. Na szczęście (dla portfela) nie czuję potrzeby, żeby go kupić ;)
_________________
http://brickset.com/sets/ownedby-Marna
 
 
 
Durzy 


Wiek: 31
Dołączył: 23 Lut 2014
Wpisy: 902
Skąd: Wrocław
Wysłany: 2015-02-03, 23:59   

Kocur napisał/a:
Skull's Eye Schooner. Statek który najbardziej mnie zawiódł w całej Pirackiej serii bo liczyłem na szkuner zgodnie z nazwą a dostałem jak zwykle galeon :/


Ktoś tu jako dziecko nie oglądał Polskich katalogów Lego i go pokarało! W nich ten statek występował zawsze jako "Czarny Rekin II" i o galeonie nie było mowy - co ciekawe w angielskim katalogu była mowa o galeonie, ale nazwa statku to... "Black Shark II".

Według tego co kiedyś czytałem to temu okrętowi bliżej do fregaty niż galeona. Recenzowana tutaj "Krowa" jest pół galeonem pół parowcem.
 
 
 
Kocur 
VIP


Wiek: 31
Dołączył: 30 Lis 2014
Wpisy: 746
Skąd: Kraków
Wysłany: 2015-02-04, 08:32   

Durzy napisał/a:
Ktoś tu jako dziecko nie oglądał Polskich katalogów Lego i go pokarało! W nich ten statek występował zawsze jako "Czarny Rekin II" i o galeonie nie było mowy - co ciekawe w angielskim katalogu była mowa o galeonie, ale nazwa statku to... "Black Shark II".

Według tego co kiedyś czytałem to temu okrętowi bliżej do fregaty niż galeona. Recenzowana tutaj "Krowa" jest pół galeonem pół parowcem.

mój dark age sięga 20 lat wstecz, a skończył się w sierpniu 2014, wiem ze mam sporo do nadrobienia. Nie pamiętam nazwy Czarny Rekin II, rozumiem że chodzi Ci o Skull Eye's Schoonera? Wracając jednak do żeglarstwa i typów ożaglowania to znam się na tym zdecydowanie lepiej niż na klockach, bo to nie miało nigdy swojego dark age w moim życiu ;)

tu mamy zdecydowanie galeon: Skull's Eye Schooner no i dla porównania prawdziwy galeon Golden Hind, okręt pierwszego kapitana który opłynął kulę ziemską wokoło, najsłynniejszego pirata a potem korsarza świata, Sir Francis'a Drake'a.

co dokładnie odróżnia galeon od fregaty na pierwszy rzut oka?
ostatni maszt, zwany bezanmasztem ma żagiel łaciński (trójkątny), a fregata (gdzie ostatni maszt nazywa sie "stermasztem") ma tam reje i gafel (żagiel trapezowaty), w tym MOCu to ładnie widać: French Frigate.

Sea Cow natomiast to statek całkowicie fantastyczny, jak wspomniałeś coś między galeonem a parowcem - jeśli chodzi o typ statku to mamy dwa maszty z ożaglowaniem rejowym i jeden z ożaglowaniem którego nie da rady określić - bezanmaszt na którym mamy ciekawe twory jako żagle :)
Określiłbym go jako Steampunkgalleon lub Steamgalleon. Chyba by oddało to w miarę celnie jego walory. Konstrukcja jest niesamowita i marzę by kiedyś coś takiego osiągnąć jeśli chodzi o skalę absurdu i totalnie fantastycznej kreatywności.
_________________
Ride the wind, take on your destiny
You gotta get much higher
Fly your flight, get over society
The world is by far much bigger!
- Samael
 
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,144 sekundy. Zapytań do SQL: 14