
Kiedy zobaczyłem “Floating city of Lanac” autorstwa First Order Lego wiedziałem, że muszę zbudować swoją wersję. Latające wyspy chodzą za mną od dawna, nasza wspólna Laputa sprawiła mi dużo frajdy i to był znakomity powód żeby wrócić do tego tematu. Natomiast postanowiłem pójść o krok dalej niż do tej pory: postawiłem sobie za cel, aby wyspa sprawiała wrażenie latającej w rzeczywistości, bez jakichkolwiek oczywistych podpór. I właśnie wielkie łańcuchy okazały się być brakującym ogniwem (ba-dum-tsss!). Szczególnie, gdy zobaczyłem stojak pod choinkę zespawany przez mojego przyszłego teścia właśnie z ogniw łańcuchów.
Gdy już miałem podstawowe rozwiązanie techniczne pozostało tylko zadbać, żeby całość ładnie wyglądała. Na górze zdecydowałęm się na fortyfikacje w styla trace italienne (po polsku to chyba będzie fort gwiazda, albo fort gwiaździsty, ale jeśli ktoś się zna to proszę mnie poprawić). Ten rodzaj fortyfikacji również chodził za mną od dawna, według mnie bardzo dobrze pasuje do stylistyki steampunk, a przede wszystkim ma tę zaletę, że są to dość przysadziste konstrukcje. Wyspa żeby się wznieść musi być dość lekka, więc strzeliste średniowieczne zamki odpadają. Z tego samego powodu zdecydowałem się na zbudowanie skały z BURPów (wszystkie inne podejścia bardzo szybko robiły się zbyt ciężkie), oraz ograniczyłem liczbę unoszących się wokół bastionów do trzech.
Najwięcej czasu zajęła mi podstawa, czyli 3bp na ziemi. Nie mam wprawy w modelowaniu terenu, więc było sporo rzeźbienia i odkrywania koła na nowo. Jestem zadowolony z rzeki i miasteczka, las być może mógłby być gęstszy, ale skończyły mi się drzewa. Następnym razem muszę zamówić ze dwa razy więcej, bo bardzo mi się podobają takie iglaki. Ogólnie myślę że nie jest źle jak na pierwsze podejście do dużopowierzchniowej mikroskali.
Zapraszam do oglądania i komentowania.







