Forum LUGPol Strona Główna Forum LUGPol
www.lugpol.pl

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
9466 The Crazy Scientist & His Monster
Autor Wiadomość
nori 
Adminus Emeritus


Wiek: 38
Dołączył: 02 Lut 2005
Wpisy: 914
Skąd: Kraków
Wysłany: 2012-08-01, 23:19   9466 The Crazy Scientist & His Monster







Obok Draculi, monstrum Frankensteina to jeden z bardziej popularnych potworów, nie mogło więc go zabraknąć w takiej serii jak Monster Fighters. Warto od razu nadmienić, że nie jest to pierwsza wizyta tegoż potwora w plastikowym świecie, swoją obecność zaznaczył już przy okazji przytaczanej przeze mnie serii Studios w zestawie 1382 Scary Laboratory, swoje wystąpienie miał także w serii Minifigures.

9466 The Crazy Scientist & His Monster

Seria: Monster Fighters
Rok premiery: 2012 (lipiec)
Liczba elementów: 430
Figurki: 4: The Crazy Scientist, The Crazy Scientist's Monster, Dr. Rodney Rathbone, Major Quinton Steele
Kamień księżycowy: Green
Wymiary pudełka: (w przybliżeniu) 54 x 28 x 5.5 cm
Cena: 49,99 €, 49.99 $, 39.99 £, 219,99 zł

BrickLink, Brickset







Pudełko podłużne, sporych rozmiarów, ale relatywnie cienkie. Szata graficzna, jak w przypadku każdego zestawu z tej serii, prezentuje się wprost doskonale. Świetne zdjęcie całego zestawu wkomponowano w nastrojowe tło przedstawiające ruiny i dziwny tunel. Spora ilość efektów specjalnych nie razi, a wręcz potęguje specyficzny nastrój zestawu. Nie zabrakło oczywiście miejsca na bardzo ładne logo z nietoperzami i księżycem, numer zestawu i przedział wiekowy oraz umiejscowienie w jednym z rogów pudełka wizerunków potworów. Nowością są oznaczenia informujące o świecącym klocku, oraz że ma "batteries included".



Tylna ścianka to także doskonała kompozycja i jest na czym oko zawiesić, tym bardziej, że sporo miejsca poświęcono ukazaniu sporej bawialności zestawu.



Jedną z bocznych ścianek zdobi maciupkie zdjęcie zestawu oraz przedstawienie wszystkich figurek które znajdziemy w pudełku.



Na zawartość opakowania składają się cztery ponumerowane woreczki, dwie książeczki z planami budowy oraz malutki arkusz naklejek.



Naklejki są nieinwazyjne, jedna to zderzak samochodu wraz z tablicą rejestracyjną, druga to przedstawienie mechanizmów pewnego ustrojstwa. Co do tablicy rejestracyjnej, jak to w LEGO bywa, zapewne te litery i cyfry coś znaczą. Swój udział w tworzeniu serii miał LEGO Master Builder Chris Steininger, więc odpada pomysł z inicjałami. Ale dobrze wiemy, że w serii bardzo dużo namieszał też nasz Adam, i to już by się zgadzało: Adam, Chris. To takie moje domysły, może Adam potwierdzi?

Skan naklejek w 300dpi:








Mimo podziału instrukcji (którego prywatnie nie znoszę), TLG zastosowało fajny patent z różnymi okładkami. Każda z książeczek ma na okładce zdjęcie tylko tych elementów, do których znalazły się w niej plany budowy. Prosty, fajny i przyjemny patent (aczkolwiek nie jest to nowość, już w przeszłości zdarzało się podobne rozróżnienie okładek).
Pierwsza instrukcja jest dość "wątła", zawiera ledwie 28 stron na których znajdziemy plany budowy pojazdu i ludzików, dodatkowo znalazło się w niej miejsce na ostrzeżenia i reklamę pozostałych zestawów z serii.
Druga książeczka to już 64 strony, oprócz planów wznoszenia laboratorium nie poskąpiono reklam, zamieszczono też indeks elementów, kod, oraz aż 4 (!) strony informacji o świecącym klocku.























Zestaw dostarcza nam dwa nowe, przepiękne potwory. Właśnie, akurat w tym przypadku, użycie określenia potwór jest bardzo niejednoznaczne.

Frankenstein i Monstrum przyszli na świat już w 1818 roku na kartach powieści Mary Shelley Wollstonecraft. Córka słynnej feministki i pisarki Mary Wollstonecraft i anarchistycznego filozofa i publicysty Williama Goodwin`a uznawana jest obecnie za prekursorkę fantastyki naukowej. "Frankenstein; or, The Modern Prometheus", czyli "Frankenstein, czyli współczesny Prometeusz" przedstawia dwie postacie tragiczne: Naukowca - filozofa zafascynowanego możliwościami nauki i jego twór, monstrum które stało się potworem nie samo z siebie, ale na skutek tego, jak było spostrzegane przez ludzi. Podobnie jak z powieściami i filmami o zombie, gdzie nie zawsze najważniejszy jest pierwiastek horroru, ale spojrzenie na ludzkie zachowanie w obliczu zagrożenia i bezsilności, tak samo "Frankenstein" skupia się bardziej na stosunku człowieka do czegoś nieznanego, określania potencjalnego zagrożenia na podstawie tylko i wyłącznie pierwszego wrażenia. Inteligentne i bezsilne Monstrum wobec otaczającej go rzeczywistości staje się tym za co go wpierw bezpodstawnie uznano: prawdziwym potworem szukającym zemsty na swoim stwórcy, co kończy się tragicznie zarówno dla stwora jak i doktora Frankensteina oraz jego bliskich. Dodatkowo, powieść stawiała też pod rozwagę, sam fakt aspiracji by dorównać Bogu w procesie stworzenia.






Pierwsza adaptacja filmowa tej niezwykłej powieści ukazała się w 1910 roku pod tytułem "Frankenstein". Ten krótkometrażowy, niemy film, wyprodukowany przez Thomasa A. Edisona zasłynął nie tylko z powodu poważnej tematyki jaką poruszał, ale też nastroju i klimatu oraz... efektów specjalnych, po raz pierwszy zastosowanych na tak szeroką skalę.



Warto nadmienić, że w powieści nie było jasne, w jaki sposób monstrum zostało powołane do życia. Film z 1910 roku ukazywał narodziny na skutek wymieszanych chemikaliów, natomiast dopiero adaptacja z 1931 roku nawiązała do wykorzystania elektryczności. Warto zauważyć, że właśnie do takiego sposobu powołania życia nawiązuje niniejszy zestaw LEGO!

Wspomniany rok 1931 był bardzo udany dla studia Universal International Pictures. Film z Draculą okazał się sukcesem, także luźna adaptacja powieści Mary Shelley, pod jakże oryginalnym tytułem Frankenstein, przyciągnęła ogromne rzesze widzów, na dobre rozpoczynając prawdziwą "potworomanię". Film obecnie jest uznawany za dzieło wybitne, a scena gdy potwór po raz pierwszy się pojawia, do dzisiaj potrafi zarówno zafascynować jak i szczerze wzruszyć, jednocześnie jest niezwykle wymowna. Cały film jednak nie uchronił się od wad, a wiele scen można potraktować za nieudolne. Twórcy najwidoczniej uczyli się na błędach, gdyż kolejny film z cyku: "Bride of Frankenstein" ogólnie jest uznawany za lepszy od swojego poprzednika! W rolę monstrum wcielił się Borys Karloff, który będąc już doświadczonym artystą, po tym filmie stał się, obok Beli Lugosi, prawdziwą gwiazdą.



Żadna z późniejszych opowieści o naukowcu chcącym dorównać Bogu nie zyskała takiej sławy. Jednak w 1994 roku pojawiło się dzieło, które przez fanów zostało okrzyknięte jako najlepsza adaptacja prozy Mary Shelley. Podobnie jak w przypadku Draculi Copolli, film "Mary Shelley's Frankenstein" przywrócił dosłownie potwora do życia. Doborowa obsada (Robert De Niro, Helena Bonham Carter, John Cleese), świetna reżyseria, genialne ujęcia i muzyka powodują, że obraz ten po prostu należy obejrzeć, mimo że pod pewnymi względami nadal ustępuje filmowi z 1931 roku.










Doktor Frankenstein już wcześniej zawitał w zestawach LEGO, co więcej, spójrzcie tylko na figurkę, którą otrzymaliśmy przy okazji czwartej serii Minifigures: podobieństwa są znaczne! Szalone włosy, biały fartuch, gogle. Obecny naukowiec posiada tak samo gumowe włosy jak jego starszy brat, na uwagę natomiast zasługuje dwustronnie zadrukowana główka, szczególnie przerażający uśmiech robi wrażenie. Szkoda jedynie, że LEGOwy profesor nieco za daleko odchodzi od swojego filmowego pierwowzoru, choć z drugiej strony, dzięki takiemu zabiegowi, rzeczywiście można go nazwać "szalonym".













Monstra były już dwa, jak wspomniałem we wstępie, jedno zawitało w serii Studios, drugie w Minifigures.



Najnowszy Potwór Frankensteina jest niemal identyczny ze swoim odpowiednikiem z Minifigures, jednak pojawiło się parę kosmetycznych zmian, jak choćby groźny wyraz twarzy, wyraźnie zarysowane brwi, czy... agrafki spinające czoło. Zmienił się też kolor skóry, obecny wygląda bardziej, wybaczcie za dosadne i adekwatne określenie, na zgniłego.









Poniżej nasz plastikowy potwór pozuje przy popiersiu Borysa Karloffa w swojej najsłynniejszej roli. Zwróćcie uwagę na kolor skóry obydwóch osobników, czyżby przypadek? Czy może na biurku projektanta stało podobne popiersie?















Po stronie łowców stoją Dr. Rodney Rathebone, lider i przywódca grupy Monster Fighters oraz Major Quinton Steele, doświadczony myśliwy z ogromną spluwą. Ludziki prezentują się bardzo ładnie, do tego są niewątpliwie ciekawymi postaciami, zarówno jako całość, jak i w przypadku potraktowania ich na części. W opisywanych już zestawach tej serii, Dr. Rodney Rathebone pojawił się już w 9464 The Vampire Hearse, a Major Quinton Steele zawitał w 9463 The Werewolf.











Jak zwykle w tej serii, znajdziemy sporo ciekawych klocków, w tym wielokolorową mieszankę przezroczystych elementów,



nową pajęczynę, trochę klocków Technicowych, elementy w ładnym odcieniu niebieskiego.



Główka, a raczej fryzurka potwora, spakowana jest w dodatkowy woreczek, co niestety wskazuje jej kraj pochodzenia. Na szczęście, co do jakości nie ma żadnych zastrzeżeń.



Świecący klocek, czyli zamknięta obudowa z dwoma płaskimi bateryjkami i diodą. Świecenie następuje tylko podczas wciśnięcia i przytrzymania guzika, niestety nie ma możliwości włączenia świecenia "na stałe", no chyba, że posłużymy się choćby zbudowaną z klocków blokadą.



Obecnie wydawane zestawy, nie tylko z tej serii, lubują się w ukazywaniu przemocy, nie mogło więc zabraknąć obowiązkowej broni.



Osobiście pierwszy raz spotykam się z tymi elementami, choć pojawiły się już w zeszłorocznych zestawach: ośmiokątne płytki.




Rozpocznijmy więc budowę. Zgodnie z instrukcją, od pojazdu.





Tak, niewątpliwie ktoś miał fantazję. Powstało dziwactwo co nie miara, ale jak mam być szczery, ostatecznie bardzo przypadło mi do gustu! Owszem, wygląda komicznie, ale jednak ma coś w sobie. Niskie zawieszenie, dwa reflektory, ukryte tylne koła, obły kształt. No i to wyposażenie dachu, z radarem i wyrzutnią pocisków. Do tego posiada specjalne wysuwane siedzisko, tak by myśliwy miał lepsze pole do oddania precyzyjnego strzału.













Pojazd jest, czas więc przenieść się na włości potworów. Tutaj powstaje wieża, na której zamocowany zostanie świecący element mający moc przywracania do życia. Świecący klocek został dokładnie obudowany, natomiast samo światło wydostaje się za pomocą przymocowanego Bara 4L. Działa to niczym światłowód, i nawet się sprawdza!







Leżanka na której spoczną martwe zwłoki (sic!), a powstanie życie.





Wyposażenie laboratorium, wraz z celą więzienną. Niestety, ktoś pokpił sprawę, gdyż wiezienie do najsolidniejszych nie należy. Natomiast posiada stanowisko strażnicze na dachu, wraz z małą katapultą. Za pociski służą "słoiki" z jakimś świństwem.









Zestaw jest całkiem bawialny, co m.in. można tu porobić, przedstawia poniższy filmik.





Warto bliżej przyjrzeć się świecącym akcentom.



Trzy elementy: czaszka, szczurek i pająk są fosforyzujące,



do tego otrzymujemy jeszcze coś na kształt lasera, wiązki czerwonego światła.













Cały zestaw. Łowcy chcą zdobyć zielony kamień księżycowy, jednak opór ze strony szalonego naukowca i jego monstrum może być nie do przebicia. Czy wytrawny łowca i lider grupy Monster Fighters poradzą sobie? Czy ich dziwny pojazd nie złapie gumy i będą mieć problem ze znalezieniem tylnych kół? Co żrą te pająki i szczury, że tak świecą?







Mała ciekawostka: niniejszy zestaw posiada mniej elementów niż 9465 The Zombies! Dokładnie, cmentarz liczy 447 klocków, natomiast laboratorium 430. Obydwa zestawy dostarczają taką samą liczbę figurek, niestety różnica jest też w cenie, i to niemała, a co dziwniejsze, na niekorzyść Frankensteina i spółki. Czyżby świecący klocek tak zawyżał wartość?
No i kontynuując moją teorię spiskową, czyżby to też potwierdzenie faktu, że w przypadku cmentarza, do ostatniej chwili ważyły się jego losy pojawienia się na rynku?

Skupiając się jednak na laboratorium: na początku budziło moje wątpliwości. Sama zabudowa w miarę przyzwoita, owszem figurki są rewelacyjne, jednak w przypadku potworów są to zmodyfikowane wersje ludzików z Minifigures, a łowcy pojawili się już wcześniej w mniejszych zestawach. No i ten dziwaczny pojazd.
Jednak podczas składania bawiłem się przednio, szczególnie przy budowaniu tegoż pojazdu. Całość natomiast zachwyca wprost ogromnym ładunkiem bawialności, owszem, większość patentów jest już oklepanych, jak choćby wyrzutnie, katapulta, czy więzienie, ale i tak dostarcza ogrom zabawy. Do tego laboratorium prezentuje się bardzo ładnie, a pojazd naprawdę uchwycił mnie za serce. Problem z ludzikami to ich relatywnie mała oryginalność, co oczywiście nie zmienia faktu, że są świetne. W ogólnym rozrachunku, nawet jak macie mieszane uczucia, skupcie się chwilę na szczegółach, dokładnie chociaż obejrzyjcie zdjęcia, bo może jednak coś tu dla siebie znajdziecie. Ja znalazłem i nie żałuję, zestaw jak najbardziej wart polecenia!


Klocki pozostałe po budowie:

Spora garstka, w tym zapasowa antenka. Aż zacząłem sprawdzać, czy przypadkiem gdzieś podczas budowy jej nie pominąłem, ale jednak nie, w zestawie występuje tylko jeden taki element, drugi jest jako zapasowy. Ciekawe.




Wczesne zdjęcie zestawu, prototyp:



Najważniejsza zmiana to dobór łowców, pierwotnie w zestawie miał się znaleźć pewien miłośnik młotów, który w ostateczności ustąpił miejsca myśliwemu, a sam udał się na cmentarz. Tak, to pewnie też potwierdza...

Po więcej LEGOwych ciekawostek, opisów, informacji oraz oczywiście recenzji serdecznie zapraszam na 8studs.
_________________
Recenzje i ciekawostki ze świata LEGO: 8studs
Ostatnio zmieniony przez nori 2014-02-11, 15:04, w całości zmieniany 6 razy  
 
 
 
blizzard 
niepoprawny mercedesiarz


Wiek: 27
Dołączył: 04 Paź 2011
Wpisy: 803
Skąd: Szczecin
Wysłany: 2012-08-01, 23:20   

Oto jest! Czekałem na recenzję tego zestawu ze względu na radosne, "pulchne" autko :)
_________________
Strasznie bym chciał wrócić do LEGO..
Moje recenzje i MOCe
 
 
 
tomey 


Wiek: 30
Dołączył: 26 Mar 2007
Wpisy: 518
Skąd: Nysa / Wrocław
Wysłany: 2012-08-01, 23:31   

A można ten zestaw jakoś dopasować do zamku;)?
_________________
37236809 nowe gadu:)
 
 
 
 
Piterko 


Wiek: 27
Dołączył: 23 Sie 2008
Wpisy: 533
Skąd: Tomaszów Mazowiecki
Wysłany: 2012-08-02, 02:06   

Jeden z tych zestawów MF który chcę mieć ASAP (as fast (soon) as possible, gdyż jest po prostu genialny :D Autka z tej serii ogolnie nie przemawiają do mnie; znacznie lepsze były w Pharaoh's Quest. Jednak sama otoczka, bohaterowie, a w tym przypadku laboratorium - to wszystko jest dobrze wykombinowane. I w ty przypadku jest to użycie light bricka do zwiększenia bawialności zestawu. Puścić tylko muzykę, odgłosy piorunów i krzyczeć "to żyje! To żyyyyjee!" (jeśli ktos woli oryginalnie i jest również fanem języka angielskiego, może spróbować "It's Alive!")

I skąd popiersia masz? xD
Ostatnio zmieniony przez 2012-08-06, 23:24, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
 
Misterzumbi 
Zasłużony


Wiek: 36
Dołączył: 20 Cze 2006
Wpisy: 1446
Skąd: z piekła
Wysłany: 2012-08-02, 09:50   

_________________
Maciej Drwięga napisał/a:
czas naświetlania zdjęcia nie ma wpływu na przezroczystość Jeraca.


kris kelvin napisał/a:
Boże chroń Lugpol.
 
 
 
lordofdragonss 
Krówkolub


Wiek: 27
Dołączył: 08 Maj 2008
Wpisy: 619
Skąd: Bełchatów/ Łódź
Wysłany: 2012-08-02, 10:50   

Uważałem ten zestaw za najsłabszy z serii, ale twoja recenzja odmieniła go na lepsze. Widzę tu mnóstwo przydatnych części.

Trzeba będzie zapolować na tą świecącą czaszkę!
_________________
Dumny Lord Kurvińskiej Armii.
 
 
 
 
glaz_pimpur 
VIP
OLD SKULL


Wiek: 42
Dołączył: 13 Maj 2008
Wpisy: 1135
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-08-02, 10:53   

Eeee Mister! Myślałem, że coś ciekawego napiszesz o powstawaniu zestawu.
Skojarzenie auta z Cytrynką to miałem od razu. Myślę, że większość na forum też.
_________________
Przejdź na złą stronę MOCy!
 
 
 
Absolem 


Wiek: 27
Dołączył: 18 Maj 2012
Wpisy: 71
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-08-02, 11:39   

Chyba jako jedyny z serii MF ten zestaw mi się nie podoba. Jak na laboratorium wydaje mi się zbyt hmmm, jakby to ująć, "krzywy" ;p Wygląda to bardziej jak jakieś jaskiniowe laboratorium amatora, niż przerażająca kryjówka genialnego i szalonego naukowca. A przecież doktor Frankenstein kojarzy się z laboratorium ukrytym gdzieś w podziemnych lochach jego przerażającego zamczyska :)

Podoba mi się natomiast samochodzik w tym zestawie, ma ładne kształty i fajnie wpasowuje się w kolekcję dziwnych pojazdów z serii. Oprócz tego oczywiście figurki, potwór ma ładny kolorek skóry. Jako jedyny nie podoba mi się naukowiec, a raczej jego fryzura, która jest znienawidzoną przeze mnie fryzurką lego. Jest po prostu brzydka i sztuczna, do szalonego naukowca bardziej pasowałaby fryzura podobna do tej A. Einsteina :)
 
 
 
GrublukTheGrim 

Wiek: 107
Dołączył: 29 Kwi 2011
Wpisy: 243
Skąd: Znikąd
Wysłany: 2012-08-02, 12:10   

Dzięki za recenzję. Jeszcze nie rozpakowałem tego zestawu, toteż dzięki Noriemu wiem już dokładnie co mnie czeka (a czeka wiele!). ;-)
Małe pytanko: Czy wśród elementów do budowy pojazdu znalazł się jakiś źle wykonany duży klocek? Pisali o tym kilka tygodni temu na Bricksecie, co spotkało się z wielkim oburzeniem AFOLi...
 
 
 
nori 
Adminus Emeritus


Wiek: 38
Dołączył: 02 Lut 2005
Wpisy: 914
Skąd: Kraków
Wysłany: 2012-08-02, 12:13   

GrublukTheGrim napisał/a:
Czy wśród elementów do budowy pojazdu znalazł się jakiś źle wykonany duży klocek?


Nie, u mnie z elementami wszytko w najlepszym porządku.
_________________
Recenzje i ciekawostki ze świata LEGO: 8studs
 
 
 
Innos 
Sonni


Wiek: 30
Dołączył: 10 Sty 2011
Wpisy: 1014
Skąd: Krakówarszawa
Wysłany: 2012-08-02, 12:58   

Wyczerpujące recenzje są zawsze przydatne - jeśli daną serię/zestaw lubi się i tak, to z przyjemnością czyta się recenzje na ten temat, jeśli seria nas nie interesuje - recenzja może to zmienić i nas zainteresować, lub też nas upewnić, że to nie dla nas. Jest też 3 opcja, i taką ja mam z serią w przypadku Monster Figters - seria trochę mnie interesuje, czy raczej nie jest dla mnie obojętna, ale jednocześnie nie do końca mnie przekonuje, i dzięki całej serii recenzji Noriego mogę się lepiej namyślić, upewnić się, co o tych zestawach sądzić, i wybrać jeden-dwa, które pewnie kupię w przyszłości.

Tak jest też z tym zestawem, przy czym na początku, na pierwszy rzut oka zestaw wygląda niezbyt atrakcyjne. Ale po rozłożeniu na czynniki pierwsze widać, że nie jest tak źle.
Najbardziej w oczy rzuca się samochód, przez swoje gabatyty i obłość bardzo groteskowy, trochę jak z bajek dla najmłodszych dzieci (Cars, Bob Budowniczy), ale z drugiej strony bardzo pasujący w tej serii. Ma coś z tego Citroena, ale jest też jakby pancerny, co w połączeniu z masą wyposażenia czyni z niego pojazd bojowy godny pogromców potworów. A jeśli już o nich mowa, to w tym zestawie jest dwóch ciekawych, ale chyba najmniej "ekscytujących" bohaterów spośród ekipy MF, także dlatego, że, jak wspomniane jest w recenzji, można ich łatwo dostać w mniejszych zestawach.
Kolej na laboratorium z celą więzienną. Całkiem ciekawe konstrukcje, szczególnie ciekawie wyszedł stół operacyjny i laser zasilany piorunami. Bardzo dobrze, że obudowano light bricka, wygląda to dobrze, szczególnie bar w roli światłowodu (kolejne fajne zastosowanie light bricka po Whitecap Bay, gdzie dla odmiany światło było rozproszone lupą). Wieża nad laserem oraz "łącznik" z przyrządami różnej maści też dobrze oddają klimat laboratorium, całkiem przyzwoicie to wyszło. A cela jak to cela, typowy 'kiepski' legowy standard (kiepski, bo zawsze któraś ściana jest obluzowana i łatwa to wyrwania/wyważenia ;) ). Czyli w gruncie rzeczy konstrukcje w zestawie są całkiem udane, bogate w detale.
To, co mi się mimo wszystko nie podoba, to figurki, są ładne i dopracowane, ale jednak to tylko nieco zmienione wersje minifigów kolekcjonerskich, a tych już mam pod dostatkiem. Wcześniej zdawało mi się, że zrobienie zestawów dla niektórych figurek kolekcjonerskich to byłby dobry pomysł, jednak teraz widzę, że już nie ma tej świeżości i efekt jest trochę mniejszy, niż przy pojawieniu się samych figurek.
Generalnie więc zestaw jest niezły, szczególnie konstrukcje, ale jednak nie zachwyca, no a największy magnes większości zestawów, czyli figurki, zawodzi na całej linii. A już za taką cenę przy mniejszej niż w cmentarzu liczbie elementów należy się dyskwalifikacja! Light brick to nie silnik PF, żeby za niego kilkadziesiąt złotych doliczać, więc jeśli to jedyne wytłumaczenie takiej ceny, to dość kiepskie. Albo też, patrząc na to od drugiej strony (tej od teorii spiskowej), zestaw został dobity przez zbyt atrakcyjną cenę The Zombies...
Zadałbym jeszcze podobne pytanie jak tomey, ale podejrzewam, że na takie przymiarki laboratorium do zamku przyjdzie czas w recenzji tego drugiego, podobnie jak w przypadku kajuty kapitana w Zemście Królowej Anny.:)
A zatem po raz kolejny wielkie dzięki nori za recenzję, jak zawsze dopracowaną w najmniejszych szczegółach. Pochłonąłem ją krótko po tym, jak się pojawiła. :)
Ostatnio zmieniony przez Innos 2012-08-02, 17:07, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
 
Scarecrow 


Wiek: 30
Dołączył: 06 Cze 2011
Wpisy: 74
Skąd: From Nowhere
Wysłany: 2012-08-02, 13:27   

Kolejny zestaw z serii w którym figurki prezentują się ciekawie. Znowu pojawiły się też świecące "zwierzątka" i czaszka co jest też na plus całości. Co do samego laboratorium jest dość funkcyjne, i mi się dość podoba.
 
 
 
Misterzumbi 
Zasłużony


Wiek: 36
Dołączył: 20 Cze 2006
Wpisy: 1446
Skąd: z piekła
Wysłany: 2012-08-02, 16:11   

glaz_pimpur napisał/a:
Eeee Mister! Myślałem, że coś ciekawego napiszesz o powstawaniu zestawu.
Skojarzenie auta z Cytrynką to miałem od razu. Myślę, że większość na forum też.


Ale to moja... Niestety, nie ja budowalem ten zestaw (ladniej bym zbudowal :P). Skojarzenie skojarzeniem, ale to jest moje auto, i to jest caly kawal...
_________________
Maciej Drwięga napisał/a:
czas naświetlania zdjęcia nie ma wpływu na przezroczystość Jeraca.


kris kelvin napisał/a:
Boże chroń Lugpol.
 
 
 
glaz_pimpur 
VIP
OLD SKULL


Wiek: 42
Dołączył: 13 Maj 2008
Wpisy: 1135
Skąd: Warszawa
Wysłany: 2012-08-02, 17:05   

Misterzumbi napisał/a:
ladniej bym zbudowal

To na pewno.
Misterzumbi napisał/a:
Ale to moja
Ale w takim razie cytrynka powinna być w zestawie z zombiakami:)
_________________
Przejdź na złą stronę MOCy!
 
 
 
nuker 


Wiek: 32
Dołączył: 05 Kwi 2012
Wpisy: 57
Skąd: Trójmiasto
Wysłany: 2012-08-02, 23:26   

Przeglądając recenzję tak się zastanawiałem czy pojawią się jakieś zdjęcia z ujęć lasera w ciemności i nie zawiodłem się. W dodatku pojawiły się też filmiki.
Zestaw ten o dziwo zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Tak jak uważam tę serię za słabą tak jeżeli chodzi o ten zestaw i jego bawialność przypadł mi do gustu.
 
 
 
Wyświetl wpisy z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich wpisów
Nie możesz usuwać swoich wpisów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

phpBB by przemo  
Strona wygenerowana w 0,13 sekundy. Zapytań do SQL: 10